Łapali psy za darmo

    Łapali psy za darmo

    /AD/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt Andrzej Skowron mówi, że od pół roku pracownicy "przytuliska" łapią psy za darmo i bez

    Kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt Andrzej Skowron mówi, że od pół roku pracownicy "przytuliska" łapią psy za darmo i bez umowy na tę usługę z gminą. ©A. Dziekan

    W Mielcu formalnie nie ma nikogo, kto zajmowałby się łapaniem psów wałęsających się po osiedlach. Od kilku miesięcy Urząd Miasta nie może się w tej sprawie porozumieć ze Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt.

    Do tej pory było tak, że Urząd Miejski (to na gminie spoczywa obowiązek ochrony mieszkańców przed bezpańskimi psami) ogłaszał przetarg na wykonywanie usługi polegającej na wyłapywaniu psów i umieszczaniu ich w schronisku. Zawsze wygrywało Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt - bo to jedyna instytucja w Mielcu, która jest przygotowana do takiego zadania.

    Ostatnia umowa między gminą a schroniskiem skończyła się w grudniu 2005 roku. Od tego czasu nowej umowy nie ma.

    Andrzej Skowron, kierownik schroniska: - Kiedy zacząłem się o nią upominać, powiedziano mi, że przetargu nie będzie i żebym najlepiej złożył ofertę na tę usługę.

    Kierownik mówi, że swoją ofertę przedstawił w styczniu tego roku. Relacjonuje, że jego oferta czekała do maja: - Dopiero wtedy się nią zainteresowali. Teraz wiem, że umowa jest już sformułowana, ale nadal nie przedstawili mi jej do podpisania.

    Szef Inżynierii Miejskiej Tadeusz Siemek twierdzi, że procedura się przeciągnęła, bo schronisko podało za wysoką cenę za złapanie jednego psa. Dotychczas było 51 złotych, schronisko chciało 64 złote. - Prowadziliśmy więc negocjacje - dopowiada.

    Mówi, że kiedy jednak schronisko ustąpiło i zgodziło się na dotychczasową stawkę, nie ma już przeszkód, żeby sfinalizować procedurę. W najbliższych dniach dojdzie do zawarcia umowy.

    Kierownik dziwi się: - Podałem taką cenę, bo powiedziano mi "złóż ofertę", ale wcale się przy niej nie upierałem. Chciałem podwyżki, bo od pięciu lat dostajemy tę samą stawkę, a przecież poszła w górę chociażby benzyna. Ale w urzędzie nie było nikogo, kto by się tę sprawą szybko zajął.

    Mówi, że gmina jest jeszcze winna schronisku zaległe pieniądze za wyłapane psy. Bo chociaż nie miało ono formalnej umowy z urzędem, gdy ktoś zawiadamiał o bezpańskim psie, pracownik schroniska jechał po niego.

    - Za okres od stycznia miasto winne jest schronisku za tę usługę za około 130 psów - wylicza.

    Tadeusz Siemek wie o 91 psach. Rachunki na taką liczbę przedstawiało schronisko w maju i czerwcu.

    Andrzej Skowron wyjaśnia: - Bo zacząłem przestawiać rachunki dopiero od maja, wcześniej nie pokazywałem dokumentów, bo nie było podstaw, skoro nawet nie było umowy. Teraz umowa jest już napisana, więc w każdym miesiącu przestawiam rachunki sukcesywnie.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo