Kto krzywdzi psy mielczan

    Kto krzywdzi psy mielczan

    Agata DZIEKAN <a href="mailto:dziekan@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>dziekan@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    - Ktoś z premedytacją robi krzywdę zwierzętom - twierdzą dwie mielczanki z osiedla Wolności. Ich głosy to reakcja na nasz artykuł o zastrzelonym z wiatrówki psie, który należał do mężczyzny właśnie z tej części miasta.

    W osiedlu stoją domy jednorodzinne. Prawie każdy ma na podwórku psa. Zwykle nie trzyma go na łańcuchu, bo wokół domu jest dość miejsca, żeby zwierzę mogło biegać. Przeważnie jest spokój. - Ale kiedy zaczyna się ten okres, że suczki mają cieczkę, zwierząt trudno dopilnować - opowiadają mieszkanki osiedla.

    Twierdzą, że człowiek, którego podejrzewają o znęcanie się nad psami, ma suczkę. Dlatego też w tym najbardziej dla zwierząt aktywnym okresie, siłą rzeczy psy wędrują właśnie do niej. - I wtedy dzieją się te straszne rzeczy - relacjonują kobiety.

    Opisują co spotkało ich psy: - Były dwa. Jeden trzy lata temu został otruty. Zdążył dowlec się do bramki i zdechł. Drugi jeszcze więcej się nacierpiał. Też był podtruwany. To na pewno były próby otrucia. Objawy były takie - charczał i przewracał się. Pomogło dopiero płukanie żołądka. Kilka razy wracał też do domu pobity. Ostatnio pół roku temu. Tak był okaleczany, że stracił wzrok.

    Dlaczego mielczanki nie zgłosiły tego policji? Tłumaczą, że dużo pracują i kiedy wracają wieczorami do domu, trudno im o tym myśleć.

    W artykule, który ukazał się w zeszłym tygodniu w "Echu Dnia", opisaliśmy zdarzenie z ostatnich tygodni - ktoś zabił z wiatrówki biegającego po ulicy Broniewskiego w Mielcu psa. Historie opowiedział właściciel zwierzęcia Krzysztof Parys.

    Po tym artykule jego sąsiadki również postanowiły opowiedzieć o swoich doświadczeniach, bo czują niepokój.

    - Jeśli ten pan, o którym myślimy, zaczyna strzelać do zwierząt, to lada dzień może spróbować do człowieka - kobiety twierdzą, że mężczyzna bowiem jest wrogo nastawiony nie tylko do psów, ale jest też nieprzyjemny dla dzieci, które w wakacje urządzają sobie zabawy blisko jego posesji.

    Sprawa zastrzelonego psa Krzysztofa Parysa trafiła na policję. Rzecznik prasowy Komendy Powiatowej w Mielcu Wiesław Kluk informuje, że policjanci prowadzą postępowanie przygotowawcze i wkrótce będą wzywać świadków.

    Wiesław Kluk: - W tym roku to jest jedyna tego rodzaju sprawa. Prowadzimy jeszcze postępowanie dotyczące złego traktowania zwierząt, ale chodzi w nim o inny rodzaj czyny - psy były głodzone przez swoją właścicielkę.

    Zapewnia, że policja traktuje poważnie każde zgłoszenie dotyczące znęcania się nad zwierzętami.



    Śrutem w psa

    Pies Krzysztofa Parysa zginął 27 lipca wieczorem. Sekcja zwłok wykazała, że został trafiony śrutem. Jego właściciel opowiada, że to nie pierwszy raz ktoś strzelał do zwierzęcia. Jakiś czas temu weterynarz znalazł śrut w nodze psa.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo