Skok na... warzywa

    Skok na... warzywa

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Mieczysław Łuszczyn, prezes związku działkowców ogrodu "Metalowiec": - Taki złodziej warzyw mocno dewastuje działkę. Zostawia po sobie

    Mieczysław Łuszczyn, prezes związku działkowców ogrodu "Metalowiec": - Taki złodziej warzyw mocno dewastuje działkę. Zostawia po sobie podeptaną uprawę z powyrywaną nacią włoszczyzny. ©A. Dziekan

    Mieczysław Łuszczyn, prezes związku działkowców ogrodu "Metalowiec": - Taki złodziej warzyw mocno dewastuje działkę. Zostawia po sobie

    Mieczysław Łuszczyn, prezes związku działkowców ogrodu "Metalowiec": - Taki złodziej warzyw mocno dewastuje działkę. Zostawia po sobie podeptaną uprawę z powyrywaną nacią włoszczyzny. ©A. Dziekan

    Nie mają pracy, pieniędzy na jedzenie. Ratują się warzywami z działek. Są tak zdesperowani, że kradną je w biały dzień. To ich jednak nie usprawiedliwia. Mieleccy działkowcy, z których wielu to emeryci, są oburzeni: - Oszczędzamy na nawozy, opryski. Harujemy. Na marne.

    Złodzieje warzyw dają się we znaki szczególnie właścicielom działek w ogrodzie "Metalowiec". Prezes Mieczysław Łuszczyn twierdzi, że to przez sąsiedztwo Osiedla Młodego Robotnika.
    - Mieszka tam grupa osób niezamożnych, niepracujących. Działkowcy opowiadają mi, że najpierw widzą spacerujące alejami obce osoby, a zaraz giną im z działek warzywa. Bo złodzieje nie wyprawiają się po swoją zdobycz w nocy. Oni kradną w ciągu dnia - relacjonuje.

    "Skok na warzywa" kończy się nie tylko zniknięciem upraw, ale także często dewastacją grządek. - Ostatnio, gdy było sucho, trudno było wyrwać seler, czy marchewkę. Złodziej zostawiał więc po sobie zniszczone pole - opisuje prezes.

    W ogrodzie działkowym "Lotnik" giną przeważnie ziemniaki i jabłka. - Niedawno odwiedził nasz ogród mężczyzna, który kradł makówki. Działkowcy nawet zawiadomili policję. Dowiedzieliśmy się od policjantów, że ten człowiek nie pochodzi z Mielca. Ma się już u nas nie pokazywać - mówi prezes związku działkowców "Lotnika" Tadeusz Rojek.

    Z kolei w ogrodzie "Poręby" znikają rzeczy, które można sprzedać w punktach skupu złomu. Złodzieje kradną wszystko - konstrukcje metalowe, wanny do gromadzenia wody. Na szczęście, według Jana Kwiatkowskiego, prezesa związku działkowców tego ogrodu, ostatnio sytuacja nieco się poprawiła. Odkąd obok ogrodu pojawiła się nowa droga i oświetlenie, ludzie czują się bezpieczniejsi.



    Tu jest lepiej

    Władysław Bieniek, wiceprezes Okręgowego Zarządu Podkarpackiego Polskiego Związku Działkowców: - Wiem, że mieleccy działkowcy mają duże problemy ze złodziejami. Na szczęście w Tarnobrzegu i Stalowej Woli jest lepiej. Ostatnio nie było zgłoszeń dotyczących kradzieży z działek.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo