Nic nie chcę w sobie zmieniać

    Nic nie chcę w sobie zmieniać

    Dorota KLUSEK, <a href="mailto:klusek@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>klusek@echodnia.eu</a>; współpraca Mariusz Parkitny

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Marzena Cieślik, najpiękniejsza Polka 2006

    Marzena Cieślik, najpiękniejsza Polka 2006 ©Zoom

    Marzena Cieślik podczas finału Miss Polonia Zoom

    Marzena Cieślik podczas finału Miss Polonia
    (fot. Zoom)

    * Jak to jest być najpiękniejszą Polką?
    Przyjazd wolinianki do rodzinnego miasta był jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich lat

    Przyjazd wolinianki do rodzinnego miasta był jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich lat


    - To bardzo przyjemne uczucie. Spotykam się z ogromną życzliwością ludzi. Dostaję dużo gratulacji i wiele wyrazów sympatii.



    * Co czułaś w momencie, kiedy usłyszałaś, że to Ty właśnie zostałaś Miss Polonia 2006?

    - Trudno powiedzieć. Było we mnie tak wiele emocji - radość, wzruszenie, szczęście, ale nad tym wszystkim dominowało jednak zmęczenie. W piątek późno skończyliśmy trening. Od sobotniego poranka byłam tak mocno zdenerwowana, że nie mogłam nic jeść. Na dodatek był to dzień, kiedy po raz pierwszy weszłyśmy do Sali Kongresowej i w związku z tym dużo ćwiczyliśmy.



    * W końcu straciłaś przytomność.

    - Tak, na szczęście szybko wróciłam do siebie i potem tylko musiałam to wszystko porządnie odespać.



    * Ale to był tylko wstęp do tego, co cię czeka w najbliższym czasie. Czy poznałaś już zakres swoich obowiązków, jako Miss Polonia?

    - Najważniejsze zadanie już we wrześniu. Wtedy będę reprezentowała Polskę na konkursie Miss World. Oprócz tego, będę pełniła rolę gospodyni, a zatem na mnie będzie spoczywał obowiązek zaprezentowania uroków naszego kraju pozostałym kandydatkom. Czeka mnie dużo pracy, ale ja lubię wyzwania.



    * Właściwie do połowy października będziesz wyłącznie do dyspozycji biura Miss Polonia. Czy nie koliduje to z żadnymi twoimi planami? Mam na myśli zwłaszcza obronę pracy magisterskiej?

    - Rzeczywiście. W tym roku skończyłam ekonomię w Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu w Szczecinie i planowałam we wrześniu bronić pracy magisterskiej. Jej tytuł brzmi "Analiza ekonomiczna budżetu miasta Wolin". Teraz jednak będę to musiała przełożyć na kolejny termin. Ale to nie jest problem.



    * Zaraz po zakończeniu gali finałowej stwierdziłaś: "To najwspanialszy prezent urodzinowy, jaki mogłam sobie wyobrazić". Urodziny miałaś w poniedziałek, 21 sierpnia, byłaś wtedy w Warszawie, jak wyglądał dzień twoich 25 urodzin?

    - Przede wszystkim był bardzo pracowity. Miałam kilka sesji fotograficznych i udzieliłam kilku wywiadów. Ale oczywiście tortu nie zabrakło. Zostałam nim przywitana zaraz, jak tylko weszłam do biura Miss Polonia. Zresztą to nie jedyna taka miła niespodzianka, jaka mnie spotkała w ostatnich dniach. Wspaniale zaskoczyły mnie dziewczyny, kiedy po konkursie zeszłam do garderoby, a one wszystkie odśpiewały mi "sto lat" i zaczęły składać gratulacje. Jeszcze nigdy niczego takiego nie przeżyłam.



    * Gdy zaczynałyście zgrupowanie była Miss Polonia Ewa Wachowicz życzyła wam wszystkim, byście z konkursu wyniosły to co ona - przyjaźnie na całe życie. Czy owacja na twoją cześć jest wyrazem tego, że jej życzenie się spełniło?

    - W tej chwili trudno to ocenić, niemniej jednak zawarłam wspaniałe znajomości. Mimo że nie miałyśmy za dużo czasu, to udało mi się poznać dziewiętnaście wspaniałych dziewczyn. Co więcej, nigdy nie było między nami żadnej zawiści. Wręcz przeciwnie, dziewczyny bardzo często pomagały mi na próbach, kiedy na przykład gubiłam się w krokach. Cierpliwie pokazywały i tłumaczyły. Bardzo serdecznie im za to dziękuję.



    * Dziewczyny ciepło się o tobie wypowiadają, nazywają nawet pieszczotliwie "ciasteczkiem". Skąd taki "pseudonim"?

    - (Śmiech). Po pierwsze bardzo lubię ciastka, a właściwie wszystkie słodycze i często je jadam. Po drugie nie ukrywam, że moją największą pasją jest pieczenie ciast.



    * Jakie lubisz najbardziej jeść?

    - Każde, które jest słodkie.



    * A piec? Masz ciasta, które zawsze ci wychodzą?

    - Właściwie wszystkie przepisy, z których korzystam są pewne. Mam taki specjalny zeszyt, w którym znajdują się przepisy mojej prababci, babci, mamy i moje. Z nich najczęściej korzystam, a one zawsze się sprawdzają.



    * Deklarujesz, że jesz dużo słodyczy, skąd więc u ciebie tak nienaganna sylwetka?

    - Nie wiem, widocznie taką mam przemianę materii.



    * Masz jakieś zastrzeżenia do swojego wyglądu? Co twoim zdaniem jest w tobie najpiękniejsze?

    - Odpowiedź na to drugie pytanie zostawiłabym ekspertom od kobiecego piękna. Natomiast czy mam jakieś zastrzeżenia? Teraz nie, natomiast zawsze moim największym kompleksem był wzrost. Uważałam, że jestem za wysoka. Na szczęście z biegiem lat zaakceptowałam to i teraz moje 176 centymetrów wzrostu nie przeszkadza mi. Często nawet zakładam buty na obcasach.



    * Tym bardziej, że nie musisz się obawiać, iż będziesz w nich wyższa od swojego chłopaka.

    - Tak, Jurek jest sporo ode mnie wyższy, więc mój wzrost, kiedy idziemy razem nikogo nie razi.



    * Możesz nam powiedzieć coś więcej o swoim partnerze?

    - Jurek jest ortodontą. Pochodzi ze Szczecina. Kiedyś przyjechał do Wolina i wtedy poznaliśmy się. Tak zaczęła się nasza znajomość.



    * Ale nie jest politykiem. W swoim zgłoszeniu napisałaś, że twój idealny mężczyzna musi być - "uczciwy i mądry jak bracia Kaczyńscy, charyzmatyczny jak Marcinkiewicz, sprawiedliwy jak Ziobro, odważny jak Wassermann, nieugięty jak Dorn, bezkompromisowy jak Wildstein, opiekuńczy jak Religa i przystojny jak Olejniczak". Sami politycy.

    - To była forma żartu. Interesuję się polityką w takim samym stopniu jak większość ludzi w Polsce. Przyznaję, że mam przekonania bardziej prawicowe, ale nie zamierzam wiązać swojej przyszłości z polityką. Tylko tak mogę skomentować ten wpis.



    * Nie wiążesz przyszłości z polityką, a myślałaś kiedykolwiek, że konkurs piękności tak wpłynie na twoje życie?

    - Nie. Właściwie to, że wystartowałam w konkursie Miss Polonia Ziemi Zachodniopomorskiej było czystym przypadkiem. W jednej ze szczecińskich galerii handlowych zaczepiła mnie pani, która organizuje konkurs Miss w naszym regionie. Powiedziała mi, że dobrze się poruszam, ładnie wyglądam i powinnam przyjść na eliminacje do konkursu. Dała mi wizytówkę. Nie zadzwoniłam. Potem to ona raz jeszcze się ze mną skontaktowała. Przekonała mnie, przyszłam na próbę i zostałam.



    * Jak wspominałaś, lubisz podejmować wyzwania. A jaką jeszcze osobą jest Marzena Cieślik?

    - To normalna dziewczyna, z którą można porozmawiać na każdy temat, która niezależnie od sytuacji stara się być sobą. Cenię sobie bardzo również samodzielność i niezależność. Dlatego też w wieku siedemnastu lat zaczęłam pracować w sklepie.



    * A czy jest coś, co chciałabyś w sobie zmienić?

    - Chyba nie ma.



    * Dziękuję za rozmowę.



    Marzena Cieślik - Miss Polonia 2006

    Urodziła się 21 sierpnia 1981 roku w Świnoujściu. Mieszka w Wolinie. Jej wymiary to 88-60-88, a wzrost 176 centymetrów. W tym roku zdobyła tytuł Miss Polonia Ziemi Zachodniopomorskiej. W konkursie Miss Polonia 2006 stratowała z numerem 11. Jej hobby to czytanie książek, słuchanie dobrej muzyki i pieczenie ciast. Lubi oglądać filmy Woody Allena. Skończyła ekonomię w Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu w Szczecinie. Przed nią jeszcze obrona pracy magisterskiej. We wrześniu będzie gospodynią konkursu Miss World, który po raz pierwszy odbędzie się w Polsce, a podczas finału, 30 września, w Warszawie będzie reprezentowała w nim nasz kraj.





    Jakie obowiązki spoczywają na Miss Polonia?

    - Wspiera ona przede wszystkim akcje charytatywne. Musi dbać o swój wizerunek. Ale tegoroczna Miss Polonia będzie miała bardzo trudny i pracowity początek swojego panowania - wyjaśnia Łukasz Ławniczak z bura Miss Polonia. - Od początku września do 10 października będzie pracowała 24 godziny na dobę, z przerwami na wypoczynek. Tego będzie wymagało od niej organizowanie konkursu Miss World w Polsce. Marzena jako pierwsza z Miss Polonia będzie w Miss Świata występowała w podwójnej roli: gospodyni i uczestniczki.





    Narodziny królowej piękności

    Jeszcze pół roku temu o Marzenie Cieślik słyszało niewielu. Urodziła się 25 lat temu w Świnoujściu. Gdy miała dwa lata rodzice przeprowadzili się do Wolina. To kilkutysięczna miejscowość nad Zalewem Szczecińskim.

    - Zawsze była piękną dziewczyną. Naprawdę zasłużyła sobie na ten tytuł - mówi Ilona Szkudlarek, koleżanka ze szkoły.

    - Już w szkole wszyscy oglądali się za nią - dodaje Lucyna Maciejowska, która przez cztery lata chodziła z Marzeną do szkoły.

    Razem chodziły do Liceum Ekonomicznego w Wolinie. Praktyki uczniowskie Marzena odbyła w Urzędzie Miejskim. To doświadczenie przyda jej się kilka lat później, gdy na studiach będzie pisać pracę magisterską na temat "analizy ekonomicznej budżetu miasta Wolin". Jeszcze dwa lata temu mieszkała razem z rodzicami i siostrą na jednym z wolińskich osiedli. Mama pracuje w sklepie. Tata jest taksówkarzem. Młodsza siostra nadal się uczy.

    Gdy Marzena zaczęła studia w Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu przeniosła się do Szczecina. - Wolin zawsze będzie moim miastem, stąd mam piękne wspomnienia - mówi. - Tu najlepiej odpoczywam i gdy mam tylko okazję chętnie wracam na weekendy.

    Jak trafiła do konkursu piękności? Gdyby nie przypadkowa wizyta w centrum handlowym w Szczecinie, być może nigdy nie zobaczylibyśmy Marzeny na konkursie miss. - Robiłam zakupy, gdy podeszła do mnie jakaś kobieta. Powiedziała, że obserwowała mnie, jak się poruszam i stwierdziła, że powinnam spróbować swoich sił na castingu. Byłam kompletnie zaskoczona - opowiada.

    O niecodziennym spotkaniu opowiedziała swojej siostrze i chłopakowi. Oboje stwierdzili, że powinna spróbować swoich sił. - Mój chłopak bardzo mnie do tego namawiał. I chyba przeżywał to bardziej niż ja - mówi wolinianka.

    Zapewnia, że nie okazywał zazdrości. - Przez całe życie mieszkałam w małej miejscowości. Tam nie ma tak wiele okazji, aby zaistnieć. Nie wiem jeszcze, czy pójdę w kierunku fotomodelki, choć to na pewno kapitalna przygoda - mówi dodaje.

    Według organizatorów konkursu, kariera wolinianki jest jedną z najszybszych w historii imprezy. Pierwszy kontakt z wybiegiem i pokazami Marzena miała pół roku temu. Jej konkurentki miały o wiele dłuższy staż. Gdy w Szczecinie wygrała wybory Miss Ziemi Zachodniopomorskiej, droga do kariery stanęła otworem.



    Jak Wolin witał królową

    Kiedy kilka dni po konkursie Marzena przyjechała do Wolina. Mieszkańcy oszaleli na jej punkcie. Już w dniu jej wyboru wiwatowali na ulicach z szampanami. Przywitanie godne królowej. Przyjazd wolinianki do rodzinnego miasta był jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich lat. Półtora tysiąca ludzi odśpiewało jej "sto lat". Informacja o organizacji powitania rozeszła się lotem błyskawicy. - Jeździliśmy naszym wozem strażackim i przez megafon krzyczeliśmy, gdzie zbiórka. Fajnie, że aż tyle osób przyjechało. Marzena to nasza prawdziwa księżniczka - mówił Stanisław Dominkiewicz z Ochotniczej Straży Pożarnej w Wolinie.

    Marzena została patronem honorowym przyszłorocznego Festiwalu Wikingów. Od wojów dostał naszyjnik i denara Mieszka I - pierwszą polską monetę.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo