Kapryśne gwiazdy w Sopocie

    Kapryśne gwiazdy w Sopocie

    Anna WIEJOWSKA

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Elton John jak na gwiazdę tego formatu, nie miał zbyt wielkich wymagań - biała garderoba i telewizor z możliwością obejrzenia meczu Anglia - Andora to

    Elton John jak na gwiazdę tego formatu, nie miał zbyt wielkich wymagań - biała garderoba i telewizor z możliwością obejrzenia meczu Anglia - Andora to niektóre z życzeń. ©Oko Cyklopa

    Gwiazdy sprzed lat nadal w formie. W Sopocie od lewej Demis Roussos, Maryla Rodowicz, Helena Vondrackova i Karel Gott. Oko Cyklopa

    Gwiazdy sprzed lat nadal w formie. W Sopocie od lewej Demis Roussos, Maryla Rodowicz, Helena Vondrackova i Karel Gott.
    (fot. Oko Cyklopa)

    Sir Elton John był zachwycony polską obsługą występu na Sopot Festival 2006. Do tego stopnia, że polecił swoim ludziom zrobić zdjęcie garderoby, jaką - według ścisłych instrukcji - przygotowała dla niego organizująca festiwal ekipa TVN.
    Dobrym pomysłem było zaproszenie brytyjskiej wokalistki Katie Melua Oko Cyklopa

    Dobrym pomysłem było zaproszenie brytyjskiej wokalistki Katie Melua
    (fot. Oko Cyklopa)


    Jego menażerowie będą je teraz pokazywali organizatorom koncertów na całym świecie jako obowiązujący wzorzec. - Nikt z Polaków nie miał bezpośredniego kontaktu z Eltonem Johnem - ujawnił nam Łukasz Targosz, producent muzyczny Sopot Festival 2006, odpowiedzialny między innymi za występ brytyjskiego gwiazdora i jego pobyt w Polsce. - Wszystko załatwialiśmy za pośrednictwem sztabu jego osobistych asystentów.



    Wszystko na biało

    Stojący w głębi Opery Leśnej budynek filharmonii został przebudowany i zaadaptowany na potrzeby prywatnej garderoby, prasowalni i pokoju do wypoczynku wielkiego wokalisty. Powstał blisko 200-metrowy salon, który urządzono na biało, czyli w ulubionym kolorze Eltona. Białe były kanapy - nie ze skóry, ale z delikatnej, naturalnej tkaniny, wertykale w oknach, dywan, a nawet lampy i świeżo cięte róże. Zgodnie z życzeniem artysty, we wszystkich pomieszczeniach zapewniono stałą temperaturę - 19 stopni Celsjusza. Napoje i przekąski sprowadzono specjalnie ze Stanów Zjednocznych, bo w całej Unii Europejskiej nie można kupić ani takiej wody mineralnej, ani takiego piwa, ani takich ciasteczek - beztłuszczowych i bezcukrowych, jakich zażyczył sobie piosenkarz. Tym sposobem wyszło na jaw, że Elton John gustuje w zdrowej żywności.

    Choć z góry było wiadomo, że brytyjska gwiazda nie spędzi nocy w Sopocie, na wszelki wypadek organizatorzy zarezerwowali dla Eltona świeżo wyremontowany apartament de Gaulle’a w Grand Hotelu. Ale nie wstąpił do niego nawet na sekundę. Prosto z lotniska w Gdańsku udał się do Opery Leśnej, a zaraz po występie odleciał prywatnym samolotem do Helsinek.

    Ekipa piosenkarza liczyła w sumie 25 osób (w tym sześcioosobowy zespół). Wśród nich była tylko jedna kobieta - asystentka realizatora wizji, która podczas koncertu miksowała obraz na telebimach. Ludźmi Eltona zajmowało się 40 osób ze strony polskiej.

    - Gdy Elton wysiadł z mercedesa 500 S, miał na sobie normalne, nie rzucające się w oczy ubranie - dodaje Łukasz Targosz. - Bez szpanu i blichtru. W sumie, jak na gwiazdę tego formatu, nie miał zbyt wielkich wymagań. Wszystko bez problemu byliśmy w stanie spełnić. Jednym z warunków był telewizor z możliwością odbioru Canal+, bo przed swoim występem chciał obejrzeć mecz Anglia - Andora.



    Geje bez złych zamiarów

    Nikomu nie udało się zrobić zdjęcia Eltona Johna poza sceną, a w czasie koncertów można go było fotografować tylko w czasie dwóch pierwszych piosenek. Nie sfotografowano także 45-letniego Davida Furnisha, poślubionego rok temu partnera artysty. - Ochrona zadbała o szczególne środki ostrożności - twierdzi Łukasz Targosz. - Podobno nic tak nie wyprowadza Eltona Johna z równowagi, jak paparazzi. Jego menażer powiedział, że w momencie, gdy ktoś fotografuje Eltona, choć sobie tego nie życzy, on przestaje być sobą. Gdyby na lotnisku paparazzi zrobili mu zdjęcie, Elton mógłby odlecieć i nie zagrać koncertu w Sopocie, co miało już miejsce w jego karierze.

    Według plotek, żeby oszukać fotografów, użyto fortelu. Pierwsze auto, które wyjechało z lotniska pod eskortą policji, było w środku puste. Nieświadomi tego paparazzi udali się w pościg za mercedesem bez Eltona. Podczas koncertu Elton dwukrotnie się wzruszył. Po raz pierwszy - gdy apelował o tolerancję i mówił o tym, żeby dać spokój homoseksualistom. - Jestem gejem - wyznał otwarcie. - Słyszałem, że w Polsce ostatnio jest dużo przemocy wobec homoseksualistów. Zostawcie nas w spokoju. My po prostu chcemy być sobą i nie mamy złych zamiarów. Chodzi nam tylko o miłość, a Polacy zawsze byli jej pełni. Niech was Bóg błogosławi.

    Drugi moment wzruszenia nastąpił, gdy prezydent Lech Wałęsa, honorowy gość Sopot Festival, wręczył Eltonowi statuetkę Złotego Słowika za całokształt twórczości.



    Awanturnik Demis Roussos

    Za symbol najbardziej chimerycznej gwiazdy w historii sopockiego festiwalu nie bez kozery uznawany jest grecki piosenkarz Demis Roussos. W 1979 roku żądał od organizatorów helikoptera i okrągłego łóżka wodnego, co - jak na tamte czasy - było nie lada kaprysem. Tego roku dał wyraz swojemu niezadowoleniu na konferencji prasowej. Siedział za stołem obok Maryli Rodowicz, Heleny Vondrackovej, Drupiego i Karela Gotta. Wściekł się, bo wzbudzał najmniejsze zainteresowanie i… niczego nie rozumiał. Wyzywał polskich dziennikarzy od nieuków, bo konferencja odbywała się w języku polskim, a jego tłumacz nie nadążał z relacjonowaniem bieżącej sytuacji. - Aspirujecie do międzynarodowego festiwalu, a angielskiego nie znacie - kipiał ze złości, czym zszokował swoich kolegów po fachu. - Demis zawsze był burakiem i nic się przez te lata nie zmienił - skwitowała artystka z Czech.

    Niezwykle sympatyczny Karel Gott z błyskiem w oku zauważał, że skoro impreza odbywa się w Polsce, językiem obowiązującym na konferencji powinien być polski. Vondrackova nie miała z tym najmniejszego problemu, bo świetnie mówi po polsku. Gott radzi sobie z naszą mową nieco słabiej, dlatego pojedyncze słowa miał zapisane na… dłoni.

    Wokalista z Grecji klął także na polskie drogi. - Pod tym względem nic się u was nie zmieniło - zauważył, co złośliwi od razu skomentowali, że ten temat Demis zna od podszewki, bo przemierza Polskę wzdłuż i wszerz, by chałturzyć w supermarketach.

    Roussos popełnił jeszcze jedną niezręczność. W czasie koncertu zaliczył się do tego kalibru artystów, co Elton John. Mało tego - wielokrotnie w nachalny sposób domagał się od publiczności, by wstała z miejsc i falowała pod jego dyktando. Było to bardzo niesmaczne. Vondrackova, Drupi, Gott i Rodowicz wcale nie musieli tego robić, a ludzie i tak szaleli. Wielki entuzjazm wzbudziło pojawienie się na scenie Opery Leśnej dawnych gwiazd telewizji publicznej, Krystyny Loski i Bogumiły Wander oraz Stanisława Mikulskiego, niezapomnianego agenta J-23, który miał wystąpić w swoim mundurze z zakazanego obecnie w Telewizji Polskiej serialu "Stawka większa niż życie". Niestety, ekipa TVN nie dostała zgody na jego wypożyczenie.



    Ałła za droga

    Ujawniono, że pierwotnie na sentymentalny koncert "Jak za dawnych lat" planowano zaprosić także gwiazdę z Rosji, Ałłę Pugaczową. W końcu jednak organizatorzy dali sobie z tym spokój, bo doszli do wniosku, że piosenkarka nie dość, że jest za droga - za koncert żąda prawie tyle, ile Elton John, to jeszcze nieobliczalna. Podpisanie z nią kontraktu wcale nie jest równoznaczne z występem. Podobno stać ją na wszystko. Mogłaby wywrócić festiwal do góry nogami.

    Ałła Pugaczowa, Helena Vondrackowa, Karel Gott, Drupi, Demis Roussos mają jedną rzecz wspólną - wszyscy swoje pierwsze międzynarodowe sukcesy zdobywali właśnie w Sopocie, wygrywając Konkurs Bursztynowego Słowika. W tym roku Słowik poleciał na Wyspy Brytyjskie, bo laureatem statuetki został zespół Mattafix. Wszystko wskazuje na to, że grupa zrobi zawrotną karierę i niewykluczone, że za kilka lat przyjedzie do Sopotu w charakterze gwiazdy. Publiczność swojego Słowika przyznała w głosowaniu SMS-owym Jackowi Stachursky’emu, który nieoczekiwanie zmienił swój image i wystąpił w nobliwym garniturze.

    Strzałem w dziesiątkę okazało się zaproszenie na festiwal brytyjskiej wokalistki z gruzińskimi korzeniami, Katie Melua. 22-letnia piosenkarka, która zdążyła już sprzedać dwa miliony płyt na całym świecie, jeździła po Sopocie rowerem, ale nikt nie rozpoznał w niej wielkiej gwiazdy. Z zakulisowych plotek warto jeszcze donieść, że coraz większe problemy z chodzeniem ma Krzysztof Cugowski, lider Budki Suflera, która na festiwalu dostała najwyższy laur, jakim jest Słowik Słowików. Wokalista stoi w przededniu skomplikowanej operacji biodra. Takiej, jaką przeszedł niedawno Krzysztof Krawczyk.

    Choć Karel Gott wyznał, że 43. Sopot Festival niewiele ma wspólnego z imprezami sprzed lat - wtedy nawet artyści po koncertach kąpali się nago w Bałtyku, to jednak był wyjątkowo udany. Recepta w postaci sir Eltona Johna i gwiazd sprzed lat okazała się skuteczna i zapewniła Telewizji TVN pełen sukces.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo