Rzucili się na chłopaka, bo nie spodobał im się napis na...

    Rzucili się na chłopaka, bo nie spodobał im się napis na bluzie

    Agata DZIEKAN <a href="mailto:dziekan@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>dziekan@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    To na tym przystanku Damian sprawdzał w czwartek rozkład jazdy autobusów.

    To na tym przystanku Damian sprawdzał w czwartek rozkład jazdy autobusów.

    Wiesław Kluk, rzecznik prasowy Komendy Policji w Mielcu: - Policja postanowiła wystąpić z wnioskiem do sądu o zastosowanie dozoru policyjnego wobec sprawców, poręczenia majątkowego i zakazu opuszczania kraju. A. Dziekan

    Wiesław Kluk, rzecznik prasowy Komendy Policji w Mielcu: - Policja postanowiła wystąpić z wnioskiem do sądu o zastosowanie dozoru policyjnego wobec sprawców, poręczenia majątkowego i zakazu opuszczania kraju.
    (fot. A. Dziekan)

    Jeden napastnik bił Damiana po twarzy i dusił, drugi kopał po nogach. A wszystko za to, że 17-letni chłopak miał na sobie bluzę z nadrukiem "cryminal". To już drugi w tym miesiącu przypadek brutalnego pobicia w Mielcu



    17-letni Damian przyszedł z kolegą na przystanek przy ulicy Wolności w Mielcu tylko po to, żeby sprawdzić, o której godzinie odjeżdżają autobusy do centrum miasta. Na ławce na przystanku siedziało dwóch młodych mężczyzn. Pili piwo. Gdy spostrzegli Damiana, jeden z nich zawołał: "Patrz, co on ma na bluzie!".



    BO NIE BYŁ W KRYMINALE

    Padły zaczepne pytania: "Wiesz, co to jest kryminał? Byłeś w kryminale?". Kiedy przestraszony chłopak odpowiedział, że nie był, dostał z otwartej ręki w twarz. Posypały się następne ciosy. 17-latek zaczął uciekać w stronę swojego domu. Ale napastnicy ruszyli za nim. Damian dostał pięściami po głowie, jeden z napastników zaczął go dusić, a drugi kopać po nogach. Nastolatek zdołał się wyrwać i odbiec kawałek, ale agresorzy nie odpuszczali.



    Dogonili jeszcze raz swoją ofiarę. W tym trzecim ataku chłopak dostał kolanem w nos - jeden z napastników siłą nachylił mu głowę, żeby trafić w twarz. Przez cały czas z Damianem był jego kolega, który prosił agresorów, żeby zostawili swoją ofiarę w spokoju. Nie pomogło.



    Wiesław Kluk, rzecznik prasowy Komendy Policji w Mielcu, relacjonuje: - Po uderzeniu w nos Damianowi zrobiło się słabo i wtedy bandyci dopiero odpuścili. Trafił do szpitala z otarciami naskórka, zasinieniami na całej głowie i ze złamanym nosem.



    DZIELNICOWY SKOJARZYŁ BANDYTĘ

    Zaalarmowani stróże prawa wyruszyli od razu na poszukiwanie sprawców. Wiesław Kluk zaznacza, że sprawcy szybko trafili do policyjnej izby zatrzymań dzięki dzielnicowemu, który opiekuje się osiedlem, gdzie doszło do pobicia. Bo opis sprawcy, który przedstawił pobity 17-latek, policjant skojarzył natychmiast z konkretną osobą, 22-letnim Wiesławem S., który już ma na sumieniu kilka pobić.



    Kiedy stróże prawa zjawili się w pobliżu miejsca zamieszkania podejrzewanego, spostrzegli jak właśnie idzie chodnikiem w towarzystwie kolegi. Na widok radiowozu Wiesław S. i, jak się później okazało, drugi sprawca pobicia 23-letni Paweł K., zaczęli uciekać. Na nic się to zdało. Policjanci bez trudu ich schwytali. Mieli tym łatwiej, że podejrzewani byli pijani. Zaraz po zatrzymaniu okazało się, że 22-latek miał w wydychanym powietrzu 1,72 promila alkoholu, a 23-latek - ponad dwa promile.



    TRZEŹWIELI DO PIĄTKU

    Policja zdecydowała postawić obu zarzut pobicia, za co grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Do piątkowego popołudnia ciągle jednak nie mogła tego zrobić, bo schwytani jeszcze trzeźwieli w policyjnej izbie zatrzymań.

    - Nie znam tych ludzi. Nie pamiętam, żebym wcześniej się na nich natknął. Chciałem tylko sprawdzić autobus - mówił w piątek Damian, któremu jednak wypowiadanie słów sprawiało trudność ze względu na złamany nos.

    Wolał też nie roztrząsać sprawy: - Mieszkamy na tym samym osiedlu. Obawiam się ich.



    Drugi przypadek

    To drugi przypadek brutalnego pobicia w tym miesiącu w Mielcu. Pierwszy wydarzył się 9 września po godzinie 20. Wracającą z Tesco do domu 17-latkę zaczepiły trzy młode dziewczyny (16- i 14-letnia). Najpierw obrzuciły ją wyzwiskami i próbowały wypchnąć na ulicę pod nadjeżdżający samochód. Później zaczęły bić po twarzy, brzuchu i nogach. 17-latka doznała wstrząśnienia mózgu. Jej napastniczki były prawdopodobnie pijane. Są nieletnie, więc zajmuje się nimi sąd rodzinny. Sprawczynie nie znały swojej ofiary i, jak same przyznały, nie miały żadnego konkretnego powodu, żeby bić.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo