Wiedzieli kogo chcą

    Wiedzieli kogo chcą

    Agata Dziekan <a href="mailto:dziekan@echodnia" target="_blank" class=menu>dziekan@echodnia</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Około godziny 13 tłum wyborców opanował lokal w budynku Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.

    Około godziny 13 tłum wyborców opanował lokal w budynku Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. ©A. Dziekan

    Około godziny 13 tłum wyborców opanował lokal w budynku Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.

    Około godziny 13 tłum wyborców opanował lokal w budynku Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. ©A. Dziekan

    Chcą dalszych rządów obecnego wójta Przecławia albo nie chcą - tak odpowiadali w wyborach mieszkańcy podmieleckiej gminy. Innej opcji nie było. W Babulach poranni wyborcy zdenerwowali się niewyprasowaną flagą, która ozdobiła lokal wyborczy. Wybory w regionie mieleckim minęły jednak spokojnie.



    Nerwowo było rano w Babulach w gminie Padew Narodowa. - Co, ta gmina nie ma pieniędzy nawet na porządną flagę - denerwowali się mieszkańcy.



    W lokalu wyborczym w szkole zawisła na ścianie flaga z herbem państwowym, ale jak relacjonowali głosujący, wyglądała, "jakby ją ktoś z gardła krowy wyciągnął". - Pomięta, obszarpana. Widać ktoś ją wyprał w gorącej wodzie i nie dało się porządnie wyprasować - komentowali zgryźliwie ludzie. Jeden z nich odgrażał się, że zadzwoni do Państwowej Komisji Wyborczej, bo to przecież profanacja symboli państwowych i lekceważenie wyborców. Około godziny 11 członkowie komisji w Babulach ściągnęli ze ściany nieszczęsną flagę.



    GŁOSOWALI NA "TAK" LUB "NIE"



    Mieszkańcy Przecławia mieli tylko jednego kandydata na wójta. O fotel szefa lokalnego samorządu ubiegał się w ich gminie dotychczasowy wójt Ryszard Wolanin. Nikt inny nie chciał z nim rywalizować.



    Dlatego w przecławskich lokalach wyborczych karty do głosowania wyglądały inaczej, niż w innych gminach. Przy nazwisku kandydata widniała opcja "tak" lub "nie". Kto chciał dalszych rządów Ryszarda Wolanina, stawiał krzyżyk w pieerwszej kratce, kto nie chciał, przy drugiej. Gdyby odpowiedzi "nie" było więcej iż "tak", wójta musiałaby wybrać rada gminy.



    Ryszard Wolanin w niedzielne popołudnie ostrożnie jeszcze wypowiadał się o szansach na zwycięstwo. - Liczę jednak, że zdobędę przynajmniej 2500 głosów, tak jak cztery lata temu. Wtedy dały mi one zwycięstwo - dopowiadał.



    NAJPILNIEJSI WYBORCY W GAWŁUSZOWICACH



    Mieszkańcy podmieleckich wiosek woleli w większości zagłosować rano. Szli do kościoła na nabożeństwo i przy okazji odwiedzali lokal wyborczy. Dlatego frekwencja w gminach wiejskich w pierwszych godzinach po rozpoczęciu głosowania sporo przewyższała frekwencję w Mielcu. Gdy na przykład w Gawłuszowicach do godziny 12 wyniosła ona prawie 26 procent, a w innych gminach oscylowała wokół 20 - 18 procent, to w mieście osiągnęła poziom niecałych 15 procent.



    Mielczanie też jednak przychodzili do lokali przeważnie po mszach. Tłumy zjawiły się na przykład w lokalu w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej przy ulicy Wolności około godziny 13. Osób było tyle, że z trudem wyborcy przeciskali się od miejsca, gdzie wypełniali karty wyborcze, do urny.



    Mielczanie nie byli zbyt pewni, na kogo oddać głos. Jedną z przyczyn tej dezorientacji była pewnie liczba kandydatów do Rady Miejskiej. Mielecki organ samorządowy ma 23 miejsca, a we wczorajszych wyborach biło się o nie ponad 370 kandydatów z dziesięciu komitetów wyborczych. Na jedno miejsce wypadło więc 16 osób.



    WIEDZĄ, KOGO CHCĄ



    Łatwiej mieli mielczanie z wyłonieniem prezydenta. O ten urząd ubiegało się w ich mieście pięć osób. I widać było, że mieszkańcy Mielca dobrze wiedzą, kogo chcą na tym stanowisku. - Ten, co był - mówili najczęściej, gdy pytaliśmy o preferencje przed lokalami wyborczymi w różnych częściach miasta.



    Krzysztof, student krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej: - Dotychczasowy prezydent dużo zrobił dla Mielca. Remonty, nowe ulice. Wygląd miasta zmienia się na lepsze.



    Stefan Wawrzyniak: - Widać po mieście, że ma dobrego gospodarza.



    Magdalena, która przyszła głosować do lokalu w Szkole Podstawowej nr 3 z mężem i córeczką podaje jeszcze inny powód: - Mieszamy na starym mieście. Tam mniej widać, że coś się w mieście robi. Ale wśród kandydatów nie ma takiego, który oferowałby coś specjalnie dla Starówki. Dlatego niech zostanie obecnie urzędujący.



    Starsze małżeństwo, które wyszło od głosowania chwile wcześniej też nie zamierza narzekać: - Te ostatnie cztery lata były dobre. Może tak być nadal.



    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo