Więzienie zamiast wojska

    Więzienie zamiast wojska

    Marcin RADZIMOWSKI <a href="mailto:radzimowski@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>radzimowski@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    W ocenie psychiatrów 19-letni faszysta jest mocno zdemoralizowany.

    W ocenie psychiatrów 19-letni faszysta jest mocno zdemoralizowany. ©M. Radzimowski

    W ocenie psychiatrów 19-letni faszysta jest mocno zdemoralizowany.

    W ocenie psychiatrów 19-letni faszysta jest mocno zdemoralizowany. ©M. Radzimowski

    Na osiem lat więzienia Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu skazał 19-latka ze Stalowej Woli, który dźgnął swojego kolegę nożem w serce. Tamten cudem przeżył. Został uderzony, bo stanął w obronie bitej matki oskarżonego.



    Ostatecznie zarzut usiłowania zabójstwa został zmieniony na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowy, realnie zagrażającego życiu. Gdyby nie błyskawiczna pomoc lekarska, kolega oskarżonego zapewne by zmarł.



    Bartosz S.
    pochodzi z rozbitej rodziny, przez wiele lat wychowywała go tylko babka. Ostatnio mieszkał z matką, jej konkubentem i przyrodnią siostrą. Według psychiatrów, 19-latek jest mocno zdemoralizowany, a patologia pogłębia się poprzez przyjmowanie środków odurzających i nadużywanie alkoholu. Jakby tego było mało, nastolatka fascynował faszyzm...



    Feralnego dnia - 23 lutego tego roku - nadarzyła się okazja do pijaństwa (prawie codziennie pił). Bartosz dostał wezwanie do wojska, do którego zgłosił się na ochotnika. Poborowy świętował wspólnie z dwoma kolegami. Pili wódkę. Wieczorem, gdy wszyscy byli mocno pijani Bartosz wszedł do mieszkania po kolejną butelkę. Kumple czekali za drzwiami. Pijany młodzian wszczął awanturę z matką, doszło do rękoczynów - uderzył kobietę kilka razy.



    Słysząc odgłosy, koledzy weszli do mieszkania. Jeden z nich stanął w obronie kobiety. Bartosz szamocąc się z nim, wyjął z kieszeni nóż "motylek" i dźgnął kolegę prosto w serce. Ciężko ranny Tomasz T. przetransportowany został śmigłowcem do kliniki w Krakowie, gdzie lekarze cudem uratowali mu życie. Jak ustalono, oskarżony w chwili zajścia miał 2,4 promila alkoholu w organizmie. Zanim został zatrzymany przez policjantów, chwalił się kolegom, że "ożenił Tomka kosą" (uderzył nożem).



    Wyrok jest nieprawomocny i z pewnością obrońca oskarżonego odwoła się od orzeczenia do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo