Odszedł niezwykły lekarz

    Odszedł niezwykły lekarz

    Zdzisław Surowaniec surowaniec@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Prof. Eugeniusz Łazowski przed pięcioma laty w Rozwadowie, w towarzystwie Lucyny Mizery - dyrektora muzeum i reżysera dokumentalnego filmu o sztucznym

    Prof. Eugeniusz Łazowski przed pięcioma laty w Rozwadowie, w towarzystwie Lucyny Mizery - dyrektora muzeum i reżysera dokumentalnego filmu o sztucznym tyfusie. ©Z. Surowaniec

    Tyfusem ratował życie
    Prof. Eugeniusz Łazowski przed pięcioma laty w Rozwadowie, w towarzystwie Lucyny Mizery - dyrektora muzeum i reżysera dokumentalnego filmu o sztucznym

    Prof. Eugeniusz Łazowski przed pięcioma laty w Rozwadowie, w towarzystwie Lucyny Mizery - dyrektora muzeum i reżysera dokumentalnego filmu o sztucznym tyfusie. ©Z. Surowaniec

    Zmarł prof. Eugeniusz Łazowski, lekarz, który podczas ostatniej wojny uratował setki ludzi w Rozwadowie - dzisiejszej dzielnicy Stalowej Woli, Zbydniowie i okolicznych miejscowościach. Miał 93 lata, pochowany został tam, gdzie mieszkał od pół wieku - w Stanach Zjednoczonych, w stanie Illnois.

    Niezwykły był sposób ratowania ludzi. Jako młody doktor, wspólnie z drugim lekarzem Stanisławem Matulewiczem, wywoływali epidemię sztucznego tyfusu, którego Niemcy bardzo się bali. Dzięki temu wywózki do niewolniczej pracy lub do obozów zagłady uniknęło wiele osób. Unikali także obowiązkowych kontyngentów czyli przekazywania Niemcom płodów rolnych.

    Na czym polegał wynalazek doktora Matulewicza? Mieszkał w niewielkim, drewnianym domku w Zbydniowie. W komórce za mieszkaniem opracował metodę badania krwi na odczyn Weila-Feliksa, co pozwalało ustalić czy pacjent jest chory na tyfus plamisty. - Zaproponowałem, aby nastraszyć Niemców i wywołać u zdrowych ludzi sztuczną epidemię tyfusu - przyznał prof. Łazowski.

    Po zastrzyku odczynnikiem nie tylko nie było żadnego zakażenia, ale nawet zaczerwienienia w miejscu wstrzyknięcia. Jeszcze przez kilka dni odczyn Weila-Feliksa był dodatni. Dwaj lekarze pobierali krew i wysyłaliśmy ją do badania w laboratorium w Tarnobrzegu. Podstawową zasadą było milczenie, nawet pacjenci nie wiedzieli, że zostali "zaszczepieni".
    Dzięki sztucznej epidemii, kilka okolicznych gmin niemieckie władze uznały za obszar objęty epidemią tyfusu. Na domach "chorych" pojawiły się napisy: "Achtung, Fleckfieber!" ("Uwaga, tyfus plamisty!"), a na granicy gmin i wsi: "Achtung, Seuchengebiet!" ("Uwaga, obszar zajęty zarazą!").

    Prof. Łazowski przyjechał do Stalowej Woli przed pięcioma laty z ekipą amerykańskich filmowców. Nakręcili film o sztucznym tyfusie. Spotkał się wówczas ze Stanisławem Matulewiczem.

    Maria Rehorowska była jedną z osób ze Stalowej Woli, które prowadziły z profesorem korespondencję. Przed rokiem na święta wielkanocne otrzymała od jego córki Aleksandry kartkę z informacją, że stan zdrowia ojca uległ gwałtownemu pogorszeniu po zapaleniu płuc. To była ostatnia kartka, jaką dostała.

    Od Rozwadowa do Ameryki
    Eugeniusz Łazowski urodził się w 1913 roku w Częstochowie. Ukończył Gimnazjum im. A. Mickiewicza w Warszawie (razem z Janem Nowakiem-Jeziorańskim), a następnie studiował medycynę na Uniwersytecie im. J. Piłsudskiego w Warszawie. Podczas wojny jako lekarz był żołnierzem Armii Krajowej (lekarz). W latach okupacji mieszkał w miasteczku Rozwadów (obecnie dzielnica Stalowej Woli). Po wojnie pracował w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. W roku 1958 wyemigrował do USA. Od 1976 był profesorem pediatrii na Uniwersytecie Stanowym w Illinois. Swoje przeżycia wojenne opisał w kilkakrotnie wznawianej książce "Prywatna wojna".

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo