Lekarze chcą podwyżek

    Lekarze chcą podwyżek

    Klaudia Tajs tajs@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Leszek Bień, przewodniczący oddziału terenowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy w Tarnobrzegu.

    Leszek Bień, przewodniczący oddziału terenowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy w Tarnobrzegu. ©K. Tajs

    - Przygotowujemy się do strajku, ale mamy nadzieję, że do niego nie dojdzie - zapowiada Leszek Bień, szef Związku Zawodowego Lekarzy w tarnobrzeskim szpitalu.
    Leszek Bień, przewodniczący oddziału terenowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy w Tarnobrzegu.

    Leszek Bień, przewodniczący oddziału terenowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy w Tarnobrzegu. ©K. Tajs

    Ponad 50 lekarzy z placówki weszło w spór zbiorowy z dyrekcją. Chcą wyższych płac i poprawy systemu opieki.

    W kilkunastu podkarpackich szpitalach między innymi, Tarnobrzegu, Mielcu, Lubaczowie i Dębicy oraz w dwóch największych w Rzeszowie związkowcy już złożyli na biurka dyrektorów pisma z żądaniami podwyżek. W kilku innych zrobią to w najbliższych dniach.

    POPRAWCIE CHORĄ SŁUŻBĘ ZDROWIA

    Związkowcy stawiają twarde żądania.
    Chcą, aby lekarz bez specjalizacji zarabiał dwie średnie krajowe, czyli pięć tysięcy złotych brutto, a specjalista 7,5 tysiąca złotych. Dyrekcje szpitali powtarzają, że to nierealne. Ale lekarze nie chcą nawet słuchać takich argumentów. Podobnie jak tego, że przecież jedną podwyżkę już dostali i to niedawno. Po kwietniowym strajku od października ich pensje wzrosły nawet o 700-800 złotych.

    Lekarze twierdzą, że wzrost pensji, to nie jedyny ich postulat. - Naszym celem nie jest strajkowanie, ale wprowadzenie racjonalnego systemu opieki zdrowotnej i dodatkowych ubezpieczeń - tłumaczy Leszek Bień. - Ludzie płacą olbrzymie składki na służbę zdrowia, a nic tak naprawdę za te pieniądze się im nie należy. Miesiącami czekają się na przyjęcia do specjalistycznych poradni oraz na niektóre oddziały szpitalne.

    Leszek Bień nie ukrywa, że walcząc o ulepszenie jakości opieki dla pacjentów, walczą także o podwyżkę swoich pensji. - Po tych szumnie zapowiadanych podwyżkach z ubiegłego roku, pensja zasadnicza specjalisty z 20-letnim stażem w naszym szpitalu wynosi dwa i pół tysiąca złotych brutto - wylicza doktor Bień. - Nie osiąga nawet średniej krajowej. Często panie w biurze, mające średnie wykształcenie, zarabiają więcej.

    CHORZY CHCĄ OPIEKI

    Pacjenci niechętnie komentują eskalację żądań lekarzy i kolejną groźbę strajku. Wielu z nich przyznaje, że pogubiło się już w żądaniach lekarzy, pielęgniarek i pozostałych pracowników polskiej służby zdrowia. - Nie wiem, ile zarabia lekarz, a ile pielęgniarka, ale obserwując emigrację naszych pracowników służby zdrowia za granicę, to zapewne ich pobory są niewystarczające - mówi Halina Jędrykowska, pacjentka tarnobrzeskiego szpitala.

    Podobnego zdania jest Katarzyna Siudak, której synek, przebywa na oddziale dziecięcym tarnobrzeskiego szpitala. - Jestem zadowolona z opieki w szpitalu, dlatego uważam, że personel powinien dochodzić swoich praw.

    CZEKAJĄ NA MEDIATORÓW

    Dyrektorzy szpitali, którzy otrzymali postulaty związkowców, twierdzą, że budżety szpitali są tak niskie, że nie stać ich na podniesienie pensji lekarzom. - O tym, że lekarze weszli ze mną w spór zbiorowy, muszę powiadomić zarząd województwa podkarpackiego i inspekcję pracy - tłumaczy Wojciech Gutowski, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Tarnobrzegu. - Jaki będzie scenariusz wydarzeń, nie wiem. Zapewne powołany zostanie mediator, który będzie próbował pogodzić strony.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo