Bezrobocie go złamało (video)

    Bezrobocie go złamało (video)

    Anna Kowalska, /ada/ tarnobrzeg@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Śmieci sięgają połowy wysokości domu mielczanina. Zalewają duże podwórko.

    Śmieci sięgają połowy wysokości domu mielczanina. Zalewają duże podwórko. ©A. Kowalska

    Nie miał pracy, więc zaczął zbierać złom. Zgromadził tony śmieci. Sąsiedzi bali się epidemii, więc śmietnik uprzątnięto.
    Śmieci sięgają połowy wysokości domu mielczanina. Zalewają duże podwórko.

    Śmieci sięgają połowy wysokości domu mielczanina. Zalewają duże podwórko. ©A. Kowalska


    Samochody-gruchoty, akumulatory, zepsute lodówki, pudła, stare rowery, szmaty, meble - niezliczone ilości śmieci zgromadził w domu i na podwórku pan Tadeusz z Mielca. W piątek samochody wywoziły całe tony brudów.

    Z okna sąsiadów widać ogrom wysypiska, które stworzył na swojej posesji mężczyzna. Śmieci sięgają połowy wysokości domu. Zalewają duże podwórko. Dom jest ich pełen. Po strych.

    ŚMIECI, SZCZURY, ROBACTWO
    - Tam są szczury, wszelkie robactwo, to wszystko przechodziło do nas - mówi Kamila Rusek, sąsiadka.
    - Kiedyś było tu jeszcze 15 psów. Żyliśmy w potwornym stresie. Baliśmy, żeby pies nie zaatakował dzieci albo żeby nie wybuchła jakaś epidemia. Mieliśmy dość życia w tym smrodzie. Baliśmy się też latem samozapłonu, bo na strychu Tadzio ma tony szmat, papierów, butelek - opisuje mielczanka. Przyznaje, że poruszyła niebo i ziemię, żeby ktoś się zainteresował dramatem sąsiadów pana Tadeusza.

    - Nie chcieliśmy, żeby go karać. Jemu, jego żonie, synowi trzeba pomóc. To są dobrzy ludzie, tylko coś złego się z nimi stało, nie potrafią sobie poradzić - tłumaczy mielczanka. Podkreśla, że gdy pan Tadeusz odgarnia śnieg sprzed swojego ogrodzenia, zawsze uprzątnie też posesje obok.

    Sąsiedzi obawiali się epidemi
    (fot. A. Kowalska)

    - Na pewno nie jest złośliwy - podkreśla kobieta. Przyznaje jednak, że nie raz prosiła, by uprzątnął podwórko. - Chcieliśmy na przykład pomalować płot. Obiecał, że odsunie samochody, ale tego nie zrobił - przyznaje sąsiadka.
    - Chciałem. Starałem się. Ale to ciężkie. Kręgosłup mi nie wytrzymał. Nie dałem rady - tłumaczy pan Tadeusz. Jak to się stało, że zakopał swój dom w śmieciach?

    Z CZEGOŚ TRZEBA ŻYĆ
    - Pracowałem na Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego. Wszystko było dobrze, ale w 1998 roku straciłem robotę. Zacząłem zbierać złom, żeby go sprzedawać, no i mieć zajęcie. Ale że miałem czasu dużo, zbierałem szybciej niż mogłem sprzedać. W końcu zrobiły się tego całe tony. Chciałem posprzątać, ale już nie mogłem sam tego zrobić. Do maja powoli bym sam sobie poradził - przekonuje mielczanin.

    Przyznaje jednak, że nie mógłby przejść obojętnie obok śmietnika, w którym "marnuje się" złom. - Może kiedy będę najbardziej potrzebował to się nie trafi? A z czegoś żyć trzeba - mówi pan Tadeusz. - Mieszkam z żoną i synem. Na same rachunki potrzeba 500 złotych. Studia syna do niedawna to wydatek kolejnych 500 złotych. Teraz trzeba go utrzymać. A ja mam emerytury i pieniędzy ze sprzedawania 1250 złotych. Nie mogę z niczego rezygnować.

    Pan Kazimierz, który pracował z "kolekcjonerem", mówi, że to bardzo dobry człowiek, uczynny, moralny. Może chory? - To chyba jakieś załamanie po stracie pracy. To wszystko zupełnie wymknęło mu się spod kontroli. Żona i syn też w tym wszystkim "dziwaczeją" - dodaje pan Kazimierz.
    WIELKIE SPRZĄTANIE
    Sąsiedzi mają pretensje do sanepidu. - Byli tu. Obejrzeli i stwierdzili, że zagrożenia epidemią nie ma! Jak mogło nie być? - denerwuje się pani Kamila. - Może gdyby jakiś czas temu, kiedy śmieci i szczurów była jedna trzecia tego, co teraz, ktoś wydał odpowiednią opinię, dziś nie balibyśmy się, że dom się zawali i przygniecie tych ludzi. Strop się ugina pod tonami brudów - irytuje się mielczanka.

    Na polecenie prezydenta miasta i za wiedzą prokuratury, policji i Straży Miejskiej rozpoczęto wielkie sprzątanie podwórka pana Tadeusza. Do domu wejść bez nakazu nie można. Wczoraj udało się wywieźć z podwórka kilka przyczep śmieci, a odsłonięto dopiero wjazd na posesję. To chyba nawet jeszcze nie jest jedna dziesiąta.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo