Dawniej święciliśmy inaczej

    Dawniej święciliśmy inaczej

    Paulina Strojna tarnobrzeg@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Anna Rzeszut, Lasowiaczka z Baranowa Sandomierskiego, doradzała uczniom z Gimnazjum numer 1 z Tarnobrzega jak ozdobić koszyk wielkanocny.

    Anna Rzeszut, Lasowiaczka z Baranowa Sandomierskiego, doradzała uczniom z Gimnazjum numer 1 z Tarnobrzega jak ozdobić koszyk wielkanocny. ©P. Strojna

    Wszystko zaczęło się w XIV wieku. Wówczas w sobotę wielkanocną do kościoła wierni nieśli tylko chlebową figurkę baranka.
    Anna Rzeszut, Lasowiaczka z Baranowa Sandomierskiego, doradzała uczniom z Gimnazjum numer 1 z Tarnobrzega jak ozdobić koszyk wielkanocny.

    Anna Rzeszut, Lasowiaczka z Baranowa Sandomierskiego, doradzała uczniom z Gimnazjum numer 1 z Tarnobrzega jak ozdobić koszyk wielkanocny. ©P. Strojna

    - Za moich młodych czasów święciło się kopę jaj, słoninę, ser, ocet, masło, chleb, ziemniaka i boczek - wspomina Anna Rzeszut, Lasowiaczka z Baranowa Sandomierskiego. Dziś jest inaczej, ale są ludzie, którzy przypominają o dawnych tradycjach wielkanocnych naszego regionu.

    Przed Wielką Sobotą mieszkańcy naszych miast podobnie jak większość Polaków szykują koszyki z pokarmami do święcenia, które postawią na wielkanocnym stole.
    Początki tego chrześcijańskiego obrzędu w Polsce sięgają XIV wieku. Najpierw święcono tylko chlebową figurkę baranka. Potem dodawano kolejno ser, masło, ryby, olej, pokarmy mięsne, ciasto i wino. Na końcu wielkanocny kosz został uzupełniony dużą liczbą jajek.

    - Kiedyś do święcenia mieliśmy duże kosze z dwoma uszami, żeby te 60 jaj się zmieściło. Niektórzy zawijali pokarmy w płachtę i nieśli na plecach. Musiało wszystkiego wystarczyć dla całej rodziny - opowiada Anna Rzeszut, Lasowiaczka z Baranowa Sandomierskiego.

    Czym i na jaki kolor barwić jaja?

    Czym i na jaki kolor barwić jaja?


    Kraszankami, malowankami i byczkami nazywa się jaja barwione na jeden kolor, bez nanoszenia wzorów. Dawniej barwniki otrzymywano zwykle z roślin. Na kolor żółty i brązowy barwią się jaja gotowane w łuskach cebuli, na kolor brunatny - w wywarze z kory dębu, fioletowy - w listkach kwiatu czarnej malwy, zielony - w listkach jemioły lub młodego żyta, pomarańczowy - w krokusie, a na czarny - w korze z olchy.



    TRZEBA DBAĆ O TRADYCJĘ

    Dzisiaj w koszykach niesionych do poświęcenia znaleźć można niemal wszystko, byle było dużo i kolorowo. Mieszkańcy naszego regionu już samą wiklinę barwnie dekorują w ptaszki, jajka i zajączki. W Gimnazjum numer 1 w Tarnobrzegu uczniowie na wielkanocnych warsztatach zrobili ponad 100 koszyków. - Warsztaty zorganizowaliśmy z potrzeby pielęgnowania tradycji. Zależało nam, aby w koszykach znalazły się typowe pokarmy, które od zawsze były szykowane na święconkę - mówi Aneta Majka, nauczyciel plastyki w tarnobrzeskim Gimnazjum numer 1.

    BEZ PRZYPADKU

    Dobór potraw w koszyku nigdy nie był przypadkowy. Każdy produkt symbolizuje co innego. - Jajko jest dowodem odradzającego się życia, zwycięstwa nad śmiercią - mówi ojciec Michał Stępień, dominikanin z tarnobrzeskiego klasztoru. - Sól daje smak potrawom, bez niej nie ma życia - informuje.

    Chleb jest podstawowym produktem spożywczym, symbolizuje dobrobyt i pomyślność. Wędlina ma zapewnić zdrowie i płodność, ale także dostatek. Ser wyrażą przyjaźń zawartą między człowiekiem, a siłami przyrody. Jest także gwarancją rozwoju zwierząt hodowlanych. Chrzan to siła fizyczna. Nie trzeba zapominać o domowym cieście, które oznacza umiejętność i doskonałość.

    Zestaw produktów niesionych w dzień przed Wielkanocą do kościoła się zmniejszał, aż pozostało siedem, które obowiązują do dziś. Potraw w koszyku oczywiście może być więcej, ale tych nie powinno w nim zabraknąć.

    PISANKI TO PODSTAWA

    Mieszkańcy naszego regionu nie wyobrażają sobie koszyka bez kolorowych pisanek. - Na warsztatach zdobiliśmy jajka robiąc pisanki, malowanki, kraszanki, nalepianki. Malowaliśmy na nich gwiazdki, krzyżyki, figury geometryczne i rośliny z kultury lasowiackiej - mówi Aneta Majka.

    Mimo że dawniej nie było przyborów do malowania jajek, to Lasowiacy sobie doskonale bez nich radzili. Używali najstarszej techniki, tak zwanego batiku.
    - Babcia nauczyła mnie malowania roztopionym woskiem. Robiłyśmy z pudełek lejek i tak wosk rozprowadzałyśmy po jajku, tworząc różne wzory - mówi Anna Rzeszut.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo