Dobrze, gdy święta są rodzinne

    Dobrze, gdy święta są rodzinne

    Anna Drela

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    O przeżywaniu świąt i wielkanocnych zwyczajach rozmawiamy z księdzem biskupem Stefanem Siczkiem.
    - Trzeba mieć świadomość, że Wielkanoc jest największym świętem w chrześcijaństwie - mówi ksiądz biskup Stefan Siczek.

    - Trzeba mieć świadomość, że Wielkanoc jest największym świętem w chrześcijaństwie - mówi ksiądz biskup Stefan Siczek. ©P. Mazur

    Anna Drela: * Przed Wielkanocą większość ludzi biega za świątecznymi zakupami, martwi się czy zdąży dokonać świątecznych porządków. Gdzieś ucieka nam duchowy wymiar świąt. Co tracimy?

    Biskup Stefan Siczek: - Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że Wielkanoc jest największym świętem w chrześcijaństwie. To jest Zmartwychwstanie Jezusa. Święty Paweł napisał, że gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, to próżna jest nasza wiara. Kościół prowadzi nas do tego święta przez najpierw 40 dni postu, a potem przez Triduum Sacrum, które rozpoczyna się mszą świętą w czwartek wieczorem i trwa przez piątek i sobotę, do niedzieli. W tych dniach przeżywamy tajemnicę naszego zbawienia.

    * Który moment jest najważniejszy w tych dniach?

    Ksiądz biskup Stefan Siczek

    Ksiądz biskup Stefan Siczek


    Doktor prawa kanonicznego, wikariusz generalny, moderator Kurii Diecezji Radomskiej i przewodniczący Wydziału do spraw Stałej Formacji Kapłańskiej i Życia Konsekrowanego, wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu. Ma 69 lat. Pochodzi z Siczek, koło Radomia. Jest absolwentem liceum ogólnokształcącego imienia Tytusa Chałubińskiego w Radomiu oraz Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.



    - Wszystkie są ważne. W Wielki Czwartek wieczorem, Chrystus zaprowadził swoich uczniów do wieczernika. Tam odbyła się Wieczerza Paschalna, w czasie której Chrystus ustanowił mszę świętą i kapłaństwo. Msza święta stała się centrum życia chrześcijańskiego. Dziś mamy tylu księży na świecie, że msza święta odbywa się w każdej minucie. Ziemia obraca się i gdzieś na świecie jest poranek i jakiś kapłan wychodzi do ołtarza. Jest to nieustanna ofiara. To jest właśnie owoc Wielkiego Czwartku. Wielki Piątek jest najczarniejszym dniem, który przyniósł najwięcej dobra. Chrystus Pan umiera za nas na krzyżu. Przeżywamy to w kościele poprzez drogę krzyżową, nabożeństwo, słuchanie opisu Męki Pańskiej. Swoją śmiercią Chrystus przerzuca kładkę między nami grzesznikami a niebem. Tę wielką wyrwę spowodował grzech. Na krzyżu Chrystus ustanowił Kościół, z krzyża dał nam matkę swoją. Kiedyś byłem tego dnia w Ziemi Świętej. W polskiej kaplicy wisi ciężki krzyż, na którym można by ukrzyżować dorosłego człowieka. Polacy biorą ten krzyż i idą do bazyliki Zmartwychwstania Pańskiego. Rozważanie Męki Pańskiej odbywa się na prawdziwej drodze, gdzie jest handel, krzyk, rejwach. Najpierw czułem zgorszenie, bo jesteśmy przyzwyczajeni do drogi krzyżowej w kościele. Jednak w takich warunkach szedł Chrystus. Sobota to już jest cisza. Ciało pana Jezusa zostało złożone w grobie. Ta cisza jest przedświtem nowego życia, Chrystus zapowiadał, że trzeciego dnia zmartwychwstanie. Tego dnia święcimy pokarmy, które są symbolem nowego życia. Podobną symbolikę ma grób Pański. Wprawdzie umieszcza się gdzieś tam figurę Chrystusa, ale centrum zainteresowania jest monstrancja. Ten dzień przeżywamy w liturgii światła, bo Chrystus oświecił nasze życie. Tego dnia święcimy wodę, która później służy także podczas chrztów świętych. Wieczorem śpiewa się Alleluja, wyrażając radość z rychłego zmartwychwstania.

    * Niedziela Wielkanocna to czas wielkiej radości. Jak powinniśmy spędzać ten dzień?

    - Nie przyjęło się w Polsce, aby kończyć Triduum Paschalne o północy z soboty na niedzielę mszą świętą. Jest rezurekcja w niedzielę rano. Potem jak w każdą niedzielę są też inne msze święte. Uczestnictwo w niej to jest przeżycie umacniające chrześcijanina. Śmierć nie jest ostatecznością. Prawdziwie wstał z grobu. To nasza wielka nadzieja na nasze zbawienie i wieczność z Bogiem. Dobrze, aby ten dzień spędzić w rodzinach. W czasach mojego dzieciństwa dorosłe dzieci odwiedzały starszych rodziców. W ten sposób szanowało się dzień zmartwychwstania. Teraz często wyjeżdża się, na przykład w góry.

    * Czy taki wyjazd jest grzechem?

    - Sam wyjazd nie. W górach także można uczestniczyć we mszy świętej i przeżywać radość zmartwychwstania, a później wypoczywać. Jednak nic nie może zrekompensować przeżycia tych świąt w szerszym gronie rodziny. Wyjazdy to znak nowych czasów, nie zawsze dobry.

    * Czy jest Ekscelencja zgorszony, słysząc że w świąteczny poniedziałek działają dyskoteki?

    - Tak. U nas poniedziałek jest jeszcze dniem świątecznym, choć w wielu krajach to dzień pracy. Jednak nie jest świętem kościelnym nakazanym. To nie jest czas na dyskoteki, ale na mszę świętą, odwiedziny bliskich lub grobów rodzinnych. Gorszą mnie dyskoteki, ale też brak kultury w polewaniu wodą.

    * Jednak nawet w kościołach księża obficiej używają kropidła, aby dać zadość tradycji lanego poniedziałku…

    - Wszystko ma granice. Opowiadał mi pewien kapłan, że podczas takiego kropienia jedna z parafianek mocno oblała go perfumami. Trafiła księdza w oko, które zaczęło strasznie piec. Ksiądz w pierwszym odruchu chwycił od ministranta kociołek i całą zawartość wylał jej na głowę. Wtedy już w kościele wszyscy zaczęli się oblewać czym kto miał.

    * Co ksiądz biskup sądzi o marketingowej oprawie Wielkanocy, czyli zajączkach, kurczaczkach, pisankach, których pełno w sklepach już na początku Wielkiego Postu?

    - Niestety to jest gonitwa za zarobkiem. Obserwujemy ją na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Podobnie jest w Dzień Zaduszny. Ludzie potrafią zarobić na każdym święcie. To nie pomaga w stworzeniu właściwego nastroju.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo