W czerwcu biorę ślub

    W czerwcu biorę ślub

    Kuba Zajkowski

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Oleksandr Nikitin ze swoją dziewczyną Nadją.

    Oleksandr Nikitin ze swoją dziewczyną Nadją. ©Oko Cyklopa

    Rozmowa z ukraińskim aktorem Oleksandrem Nikitinem, którego możemy oglądać serialu "Na dobre i na złe"
    Oleksandr Nikitin ze swoją dziewczyną Nadją.

    Oleksandr Nikitin ze swoją dziewczyną Nadją. ©Oko Cyklopa

    Odkąd Oleksandr Nikitin gra Roberta Donovana w "Na dobre i na złe", na forach internetowych zapanowało istne szaleństwo! Fanki aktora na każdym kroku zachwycają się jego urodą i wyznają mu miłość.

    * Podobno miał pan dołączyć do obsady "Na dobre i na złe" już w 2000 roku?

    - Przyjechałem wtedy do Polski i początkowo wszystko dobrze się układało. Dostałem tekst po rosyjsku, którego szybko się nauczyłem, miałem próby z Małgorzatą Foremniak i producenci serialu stwierdzili, że się nadaję.
    Postawili tylko warunek, że muszę nauczyć się mówić po polsku. Miałem cztery dni, żeby przygotować się do dwóch odcinków! Pojechałem do Kijowa, gdzie wtedy mieszkałem, przemyślałem sprawę i stwierdziłem, że to nie ma sensu.

    * Z drugiej propozycji już pan skorzystał.

    - Teraz jest o wiele łatwiej, bo dostaję teksty zapisane fonetycznie w języku polskim. Poza tym mam więcej czasu, żeby się ich uczyć, bo przychodzą do mnie pocztą elektroniczną. Zaznajamiam się z nimi w domu, a w Polsce dopracowuję tylko dykcję.

    * Jak się pan czuje na planie serialu?

    - Bardzo dobrze - wszyscy są dla mnie niezwykle życzliwi. Jeszcze nie potrafię mówić w waszym języku, ale już dużo rozumiem. To na pewno ułatwia mi pracę.

    * Gdzie pan mieszka, kiedy jest pan w Polsce?

    - W hotelu w Sękocinie, niedaleko szpitala w Leśnej Górze (śmiech).

    * Czym pan przyjeżdża do Warszawy?

    - Zazwyczaj pociągiem. To dla mnie najwygodniejszy środek lokomocji. Podróż trwa mniej więcej 19 godzin, więc mam czas i na odpoczynek, i na pracę. W drodze do Polski uczę się kwestii do "Na dobre i na złe", a jadąc do Moskwy przyswajam teksty do rosyjskich produkcji.

    * Podobno Donovan ze względu na zły stan zdrowia trafi do szpitalnego łóżka. To prawda?

    - Nie mogę powiedzieć, czy trafi do szpitala, bo to tajemnica, którą powinni rozwiązać przed telewizorami widzowie. Powiedzmy, że Donovan musi brać witaminki na uspokojenie (śmiech). To bardzo złożony charakterologicznie człowiek, który ma pewne odchylenia…

    * Pewnie psychiczne, bo w jednym z odcinków będzie twierdził, że jest potomkiem rodu Romanowów…

    - A dlaczego miałby nie być? (śmiech).

    * Jak ułożą się relacje pana bohatera z Meg?

    - Donovan bardzo ją kocha i jest w stanie poświęcić dla niej życie. Przyjechał specjalnie do Polski, żeby ją odzyskać. Oczywiście będzie mu trudno, ale przeszkody sprawiają, że miłość rośnie w siłę.

    * Donovan zapłaci zaległe pieniądze za wynajem kliniki?

    - Pojawią się pewne komplikacje. Wydaje mi się, że to może być z jego strony przemyślany manewr. Może nie płaci, bo chce, by Meg (Maja Ostaszewska) zwróciła na niego uwagę?

    * Jaki facetem tak naprawdę jest Donovan?

    - Na pewno ma ogromny temperament - cały czas kipią w nim emocje. Z drugiej strony jest zakompleksiony. Ranią go błahostki, wszystko bierze do siebie i nie ma dystansu do życia. Jeżeli coś nie idzie po jego myśli, to bardzo się denerwuje.
    * Urodził się pan na Łotwie, wychował na Ukrainie, a teraz mieszka pan w Moskwie. Jakiej jest pan narodowości, bo się trochę pogubiłem?

    - Moi rodzice są Rosjanami, ale ja jestem obywatelem Ukrainy.

    * Jak się układa pana aktorska kariera na Ukrainie i w Rosji?

    - Tak się składa, że przeważnie biorę udział w międzynarodowych produkcjach. W 2003 roku grałem główną rolę w chińsko-ukraińskim filmie "Szerszeń". To historia o Włochu, który zmienia swoje zachowanie pod wpływem pewnych traumatycznych wydarzeń. Staje się bardzo złym człowiekiem, takim szerszeniem. Film powstał na Ukrainie - w Karpatach, na Krymie, we Lwowie i Kijowie. Zdjęcia trwały 8 miesięcy - to był naprawdę wielki projekt. Wystąpiłem także w ukraińsko-amerykańskim filmie, do którego zdjęcia powstawały w Izraelu i w innej międzynarodowej produkcji - "Stworzenie miłości". Potem w ukraińskim serialu grałem rosyjskiego oficera, który podczas II wojny światowej ucieka do Francji i robi tam wielką karierę. Kiedyś pracowałem w Kijowie w jednym z najlepszych rosyjskojęzycznych teatrów na Ukrainie. Ale postanowiłem wyjechać do Moskwy, gdzie mogę skupić się na rolach w filmach i serialach.

    * To prawda, że jest pan rozwodnikiem?

    - Tak, jestem po rozwodzie. Owocem tego małżeństwa jest mój 10-letni synek Ilia, którego bardzo kocham. Mieszka z mamą w Kijowie. Utrzymujemy stały kontakt telefoniczny i dosyć często się widujemy. Staram się do niego przejeżdżać przynajmniej raz w miesiącu.

    * A teraz jest pan z kimś związany?

    - Mam narzeczoną, z którą zamierzam się w czerwcu pobrać. Jestem w niej zakochany nad życie, a ona kocha mnie. Nazywa się Nadezhda Bakhtina i jest bardzo znaną i popularną w Rosji aktorką. Poznaliśmy się podczas zdjęć do jednego z seriali. Mieszkamy w Moskwie.

    * Planujecie dzieci?

    - Jak Bóg da, to będziemy je mieli. Obydwoje bardzo tego chcemy.

    * Nadezhda nie boi się, że macierzyństwo przeszkodzi jej w karierze aktorskiej?

    - Jesteśmy ludźmi, którzy normalnie patrzą na świat. Słuchamy tego, co nam dyktuje serce. Najważniejsze są dla nas rodzina i uczucia. Dopiero potem jest zawód. Kariera teraz jest, później jej nie ma. Jeżeli zdarzy się tak, że nie będę dostawał kolejnych ról, to zajmę się czymś innym.

    * Na przykład czym?

    - Gdy byłem studentem, robiłem remonty w domach bogatych ludzi. Trzeba było dawać sobie jakoś radę. Dużo się wtedy nauczyłem i myślę, że bez problemu mógłbym teraz pracować w takim fachu.

    * Trenował pan kiedyś jakiś sport?

    - Grałem w siatkówkę, sporo pływałem, trenowałem kick-boxing, a w szkole filmowej uczyłem się szermierki. Bardzo mi się spodobało fechtowanie i nawet wykorzystałem kiedyś moje umiejętności w teatrze. W jednym z przedstawień miałem 5-minutowy pojedynek! Cięcia, sparowanie ciosów, atak, obrona. Ah, działo się!

    * Co pan robi w wolnym czasie?

    - Staram się mówić jak najwięcej po rosyjsku, bo jak wracam do Moskwy, to wplatam w moje wypowiedzi dużo polskich słów (śmiech). Ciągle mówię "cześć". Poza tym odpoczywam. Chodzę do muzeów, czytam książki, spaceruję w lesie. Bardzo lubię siedzieć przy ognisku. - Nadja gra na gitarze, ja śpiewam. To jest dla mnie prawdziwy relaks. Czasami oglądam także telewizję. Najchętniej filmy i ewentualnie wiadomości.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo