Bankowy sposób na zysk

    Bankowy sposób na zysk

    Artur Potaczała

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Niektóre banki pozwalają na spłatę kredytu w walucie obcej, na przykład we frankach szwajcarskich czy euro.

    Niektóre banki pozwalają na spłatę kredytu w walucie obcej, na przykład we frankach szwajcarskich czy euro.

    Banki, które pożyczają pieniądze na mieszkanie, zarabiają na odsetkach, ale nie pogardzają także "mechanizmem kantorowym".
    Niektóre banki pozwalają na spłatę kredytu w walucie obcej, na przykład we frankach szwajcarskich czy euro.

    Niektóre banki pozwalają na spłatę kredytu w walucie obcej, na przykład we frankach szwajcarskich czy euro.

    Zaciągając kredyt hipoteczny każdy z nas szuka najtańszej możliwości. Najchętniej wybieramy bank, w którym jest najniższe oprocentowanie, nie ma opłat za przyznanie kredytu i prowadzenia konta oraz innych kosztów. Zależy nam na tym, żeby rata była jak najniższa, co często skłania nas do zaciągnięcia kredytu we franku szwajcarskim.

    - Rozwiązanie takie jest słuszne zakładając, że będziemy spłacać kredyt przez długi czas i kwota zaciągnięta jest znaczna - mówi Łukasz Matuszko, doradca finansowy firmy Expander.
    - Przed podjęciem decyzji o kredycie walutowym trzeba jednak zwrócić uwagę na jeden bardzo istotny aspekt, a mianowicie różnice kursowe, które na pierwszy rzut oka są minimalne, ale przy większej kwocie powodują spore różnice. Policzmy więc.

    Bank jak kantor

    Kupując sto franków szwajcarskich w kantorze zapłacę średnio 239 zł i 2 grosze. Jeśli zaraz sprzedam te same franki dostanę prawie o 8 zł mniej. Kantor musi bowiem z czegoś żyć - zarabia sprzedając waluty drożej i kupując taniej. Innych źródeł zysku nie ma.

    Banki, które pożyczają pieniądze na mieszkanie, zarabiają na odsetkach. Okazuje się jednak, że nie pogardzają także "mechanizmem kantorowym". Kredyt wypłacany jest po kursie kupna waluty (niższym), a raty musimy spłacać po kursie sprzedaży (wyższym). Sęk w tym, że różnica między tymi kursami w bankach może być nawet trzykrotnie wyższa niż w kantorach. I każdy, kto zadłuża się na pół życia we frankach szwajcarskich, zobowiązuje się jednocześnie do kupowania franków od banku co miesiąc po wysokim kursie.

    Średnio na rynku spread (czyli różnica między kursem kupna i sprzedaży) dla franka szwajcarskiego wynosi w bankach około 10 groszy (a kantorach około 7 groszy).

    Sposób na zyski

    Niektóre banki (na przykład Fortis Bank, Deutsche Bank, czy Nykredit) pozwalają na spłatę rat kredytu bezpośrednio w walucie obcej. W efekcie można kupić odpowiednio kwotę franków czy euro w kantorze i zanieść do banku. Co miesiąc można by w ten sposób zaoszczędzić kilka czy kilkanaście złotych, jednak trzeba w tym celu pofatygować się osobiście. Dlatego niewielu kredytobiorców jest skłonnych tracić czas na takie manewry.

    Inne banki natomiast pozwalają negocjować wysokość spreadu bądź też całkowite jego zniesienie, czyli wypłatę i spłatę kredytu po takim samym kursie. Przykładowo GE Money Bank przewiduje negocjacje spreadu i ustalenia kursu średniego NBP przy wypłacie i spłacie, ale tylko dla kredytów większych, czyli ponad 500 tysięcy złotych. Inne banki czasami negocjują kurs wypłaty z korzyścią dla klienta. Tu również dużą rolę odgrywa wysokość zaciąganego kredytu.

    - Trudno oczekiwać, żeby banki zniosły całkowicie spread, z racji tego, iż jest to sposób na dodatkowe zyski - komentuje Łukasz Matuszko. - Możemy tylko sprawdzić różnice kursowe w danym, wybranym przez nas banku i jeśli oferta nam odpowiada to uwzględnić spread w kosztach bądź starać się negocjować jego wysokość.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo