Krzysztof Ibisz tęskni za aktorstwem

    Krzysztof Ibisz tęskni za aktorstwem

    Kuba Zajkowski

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Jest jednym z najpopularniejszych dziennikarzy telewizyjnych w Polsce. Od wielu lat prowadzi programy rozrywkowe, reality show i teleturnieje. Jego pasją

    Jest jednym z najpopularniejszych dziennikarzy telewizyjnych w Polsce. Od wielu lat prowadzi programy rozrywkowe, reality show i teleturnieje. Jego pasją jest aktorstwo.

    Rozmowa z Krzysztofem Ibiszem, prezenterem Telewizji Polsat, który ostatnio wrócił na plan filmowy serialu "Plebania"
    Jest jednym z najpopularniejszych dziennikarzy telewizyjnych w Polsce. Od wielu lat prowadzi programy rozrywkowe, reality show i teleturnieje. Jego pasją

    Jest jednym z najpopularniejszych dziennikarzy telewizyjnych w Polsce. Od wielu lat prowadzi programy rozrywkowe, reality show i teleturnieje. Jego pasją jest aktorstwo.

    * Kupi pan płytę Agnieszki Włodarczyk?

    - Oczywiście! Ona ma ogromny talent. Rzadko przechodzą mnie ciarki, gdy ktoś śpiewa. Tak jest, kiedy słucham Edyty Górniak, Ewy Bem, Alicji Majewskiej i właśnie Agnieszki Włodarczyk. Gdy zaśpiewała "Odkryjemy miłość nieznaną", po prostu oszalałem! Była w tym niesamowita głębia.

    * Jaka to jest dziewczyna?

    - Miła, ciepła i budząca sympatię. Nie da się jej nie lubić. Poznaliśmy się sześć lat temu na planie "Plebanii", ale widywaliśmy się sporadycznie. Niedawno nadrobiliśmy zaległości w "Jak oni śpiewają"…

    * …i ponownie na planie "Plebanii"!

    - Wróciłem do serialu po długiej przerwie i bardzo się z tego cieszę. W "Plebanii" pracuje świetna ekipa.

    * Jak potoczą się losy Krzysztofa, którego gra pan w serialu?

    - Mam nadzieję, że pokona chorobę nowotworową. Miłość doda mu sił. Jest po uszy zakochany w Wiki , którą gra... Agnieszka Włodarczyk, ale zupełnie inną miłością niż sześć lat temu. Wtedy pojawił się na chwilę i chciał opłacić jej studia w Warszawie w zamian za to, by była jego utrzymanką. Nie zgodziła się. Po latach Krzysztof wrócił, ale ma dla niej inne propozycje. Tym razem nie chce jej wykorzystać. Obydwoje zmienili się, dojrzeli. Uczucie, którym Krzysztof darzy Wiki, przetrwało próbę czasu i nabrało barw. Z jej strony raczej przyblakło, ale kto wie, co będzie dalej...

    * Dojdzie do konfrontacji pana bohatera z Kacprem, partnerem życiowym Wiki?

    - Krzysztofa w ogóle nie interesują jej partnerzy. Kocha Wiki, chce z nią być. Nie sądzę, by przejmował się tym, czy ona kogoś ma czy nie. Na razie nie nagrywałem żadnych scen z serialowym Kacprem czyli Grzegorzem Stoszem.

    * Sześć lat to bardzo długa przerwa. Były przymiarki, żeby postać Krzysztofa wróciła wcześniej?

    - Nie pytałem o to producentów, oni też do mnie nie dzwonili. Wydaje mi się, że nie było.
    * Aktorstwo to pana pasja?

    - Aktorstwo jest pasją dla każdego, kto - tak jak ja - skończył szkołę teatralną. Nawet jeżeli sytuacja życiowa zmusza aktorów, aby zajmowali się czymś nie związanym ze sztuką, to i tak większość z nich tęskni za planem i sceną. Natomiast muszę panu powiedzieć ciekawostkę. Pani, która opiekuje się dzieckiem u moich znajomych, powiedziała im ostatnio - po obejrzeniu "Plebanii" - że mnie jeszcze bardziej polubiła. Stwierdziła, że jestem patriotą, bo zbieram rodzinne pamiątki i szukam swoich korzeni. Przypisała mi zainteresowania mojego bohatera. Poczułem na sobie moc serialu.

    * A w życiu prywatnym nie szuka pan korzeni, przodków?

    - Zacząłem robić drzewo genealogiczne. Spisuję, gdzie mogą znajdować się akty urodzenia i chrztu członków mojej rodziny. Dotarłem do Kalisza i pod Warszawę. Jak sądzę, dotrę także na Węgry.

    * Czy dostaje pan dużo propozycji aktorskich?

    - Bardzo chętnie gram gościnnie w serialach, natomiast głównym polem mojej działalności są programy telewizyjne. Poświęcam czas na wymyślanie nowych projektów. Niektóre mam w głowie od wielu lat i staram się je zarekomendować, inne są wymyślane przez zespół kreatywny, do którego należę. Dążę do tego, by każdy program, który prowadzę, miał odciśnięte moje piętno, aby w jakimś stopniu był mój.

    * Jednym z nowych projektów, nad którymi pan pracuje, jest teleturniej połączony z reality show - "Goli i bosi".

    - Nagrałem odcinek pilotażowy i zobaczymy, czy szefostwu stacji ten pomysł się spodoba. Mam nadzieję, że tak. To dosyć ekstremalny program. Uczestnicy zaczynają bez niczego - mając tylko bieliznę, chleb, wodę i karimatę do spania. Jest to jedyne w Polsce połączenie teleturnieju i reality show. Widzowie lubią oba te gatunki, więc jest duża szansa, by "Goli i bosi" cieszyli się dużym zainteresowaniem.

    * A co z teleturniejem "Gra w ciemno"? Zostanie na antenie Polsatu?

    - Na razie nie powstają nowe odcinki. Mamy pomysły na przekształcenie tego teleturnieju w inny. Czy tytuł "Gra w ciemno" zostanie zachowany i jaką ewentualnie będzie miał formułę, wyjaśni się w wakacje.

    * Będą jakieś zmiany w drugiej edycji "Jak oni śpiewają"?

    - Podobnie jak w pierwszej edycji, poprowadzimy program z Kasią Cichopek. Myślimy też o zmianach, bo widzowie oczekują niespodzianek. Będą to jednak raczej drobne korekty, bo trzeba pamiętać, że pierwsza edycja "Jak oni śpiewają" trafiła w gusta ludzi i cieszyła się ogromną popularnością. Finał oglądało 5,5 miliona widzów! Jeśli ktoś hoduje czerwone, dorodne pomidory, to nie powinien przerzucać się na ogórki (śmiech). Staramy się o to, by w "Jak oni śpiewają" wystąpiły bardzo dobre gwiazdy seriali. Jest tylko pytanie, czy zdecydują się podjąć wyzwanie i poddać się ocenie jury i widzów. To trudne, bo, jak mówił reżyser "Ostatniej paróweczki hrabiego Barry'ego Kenta", są dwie prawdy - obiektywna i ekranu. Inaczej mówiąc, rację zawsze mają widzowie. Dlatego jestem pełen podziwu i uznania dla aktorów, którzy już u nas wystąpili, i liczę na to, że ich śladem pójdą kolejni.

    * Jury zostanie w niezmienionym składzie?

    - Trwają rozmowy. Program startuje w pierwszą albo drugą sobotę września. Nie jestem upoważniony do zdradzania szczegółów.

    * Codziennie gości pan w domach milionów telewidzów. Jakie to uczucie - wiedzieć, że znają pana niemal wszyscy Polacy?

    - Bardzo przyjemne jest to, że nieznajomi często się do mnie uśmiechają, machają, przychodzą po autografy. Bardzo sobie cenię i lubię te chwile. To dla mnie frajda - doceniam, że ludzie poświęcają mi czas, bo przecież nie muszą tego robić.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo