Mandaryna zaczyna nowe życie

    Mandaryna zaczyna nowe życie

    Dominik Majsterek

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Marta Wiśniewska znana jako "Mandaryna" jest tancerką, piosenkarką muzyki dance i aktorką.

    Marta Wiśniewska znana jako "Mandaryna" jest tancerką, piosenkarką muzyki dance i aktorką. ©A. Szczukiewicz

    Marta Wiśniewska rozpoczyna, jak mówi, życie numer dwa. Chce uporządkować swoją codzienność. Na dobry początek wyda płytę.
    Marta Wiśniewska znana jako "Mandaryna" jest tancerką, piosenkarką muzyki dance i aktorką.

    Marta Wiśniewska znana jako "Mandaryna" jest tancerką, piosenkarką muzyki dance i aktorką. ©A. Szczukiewicz

    * Podobno twoja nowa płyta ma definitywnie zamknąć dotychczasowe życie i otworzyć życie numer dwa?

    - Już rozliczyłam się z tym, co przeżyłam do tej pory, jak żyłam i kim byłam. Życie weryfikuje to, co jest w nas silne i o co trzeba walczyć. Dla mnie najważniejsze jest, by spełniać swoje marzenia. Nie żyć w poczuciu, że można było coś zrobić, a się tego nie zrobiło. Uważam, że zawsze trzeba spełniać marzenia. Potem można mieć pretensje tylko dlatego, że się coś schrzaniło po drodze. Jednak to jest lepsze niż grzech zaniechania.

    * Jak będzie wyglądało twoje życie numer dwa?

    - Mam nadzieję, że dużo lepiej. Nie chcę powiedzieć, że będzie normalniejsze, bo ja kompletnie nie uważam, że normalność jest super. Tylko ludzie, którzy są wariatami, nie odskakują gdzieś od normy. Trzeba próbować wielu rzeczy i żyć nienormalnie, bo życie mamy tylko jedno. Lecz chciałabym, żeby w tym moim nowym życiu było kilka stałych punktów, które się kompletnie nie zmieniają.

    * Ile masz już tych stałych punktów?

    - Na dziś jedynym stałym punktem są moje dzieci. To one trzymają mnie na ziemi, żebym nie odfrunęła w przestworza.

    * Kupiłaś już dom?

    - Jeszcze nie. Oglądałam już kilka, nawet jeden mi się spodobał, ale finansowe sprawy nie pozwoliły mi go kupić. Część długów Michała spłynęła na mnie. Dopiero teraz wszystko się wyrównuje. Może jednak dobrze się stało, że jeszcze nie kupiłam domu. Wszystko, co się dzieje w naszym życiu, jest zaplanowane i ma swoją przyczynę. Oglądałam ogromne ranczo, w którym bym żyła sama z dziećmi. Siedzielibyśmy po dziesięć minut w jednym pokoju. Być może ja potrzebuję domu, który ma czerwone okiennice i nie ma tysiąca metrów kwadratowych powierzchni, lecz trzysta.

    * Cały czas oglądasz domy do sprzedania?

    - Mam działkę pod Warszawą, więc być może będę się budować. Chcę, żeby ten dom był w pełni mój.

    * Dzieci są, dom w planach, a co z partnerem życiowym?

    - Ciągle szukam (śmiech). Z tym jest zawsze najtrudniej i nie można nic zaplanować.

    * Może zrobisz casting na męża?

    - (śmiech) No właśnie, to dobry pomysł. Ostatnio czytałam w gazecie, że jest więcej kobiet niż mężczyzn. Na każdego faceta przypada pięć kobiet, więc nie będzie mi łatwo. A tak na poważnie, absolutnie zamknęłam już wszystkie problemy swojego starego życia i jestem otwarta na nowe znajomości. Myślę, że z czasem to zaowocuje. Nie chcę być samotną kobietą z dwójką dzieci.

    * Czy między tobą i Michałem są jeszcze jakieś sporne sprawy?

    - Zgoda między nami nastąpiła po tym, jak sąd określił jej zasady (śmiech). Wychodzę z założenia, że czy chcemy czy nie, to mamy dwójkę dzieci i musimy się dogadać. Do ich pełnoletności będziemy z sobą funkcjonować. Na pewno dla naszego samopoczucia i dzieci będzie lepiej, jeśli pozostaniemy dwojgiem kulturalnych ludzi, którzy potrafią z sobą rozmawiać. Przecież kiedyś tak było. Raz usiadłam w fotelu, zastanowiłam się nad wszystkim i pomyślałam: "Zaraz, przecież za coś się kochaliśmy! Trzeba choć część z tego odzyskać, by móc z sobą rozmawiać". Myślę, że powoli już się to udaje. Z nami jest tak, że dopóki jest miło, jest dobrze, wystarczy jednak mała iskierka i znów wybucha wojna.

    * Usiedliście już z Michałem i dziećmi na przykład do wspólnego obiadu?

    - Jeszcze nie. Wierzę jednak, że jest to do zrobienia. Na pewno nigdy nie zostaniemy przyjaciółmi, lecz dopóki będziemy się dogadywać, dopóty będziemy umieli zjeść rodzinny obiad.

    * Ale w sprawach dzieci już się dogadujecie?

    - Tak. Już załatwiliśmy przedszkole. Razem je wybraliśmy. To będzie niemiecka szkoła w Warszawie.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo