Żona radnego skarży miasto

    Żona radnego skarży miasto

    Michał Leszczyński

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jak powiedział Władysław Teter, radny, jego żona przewróciła się w lutym około godziny 18 na nie oświetlonej ulicy 15-sierpnia w Sandomierzu w pobliżu

    Jak powiedział Władysław Teter, radny, jego żona przewróciła się w lutym około godziny 18 na nie oświetlonej ulicy 15-sierpnia w Sandomierzu w pobliżu słupa ogłoszeniowego. ©M. Leszczyński

    Pozwała gminę Sandomierz do sądu. Żąda sześciu tysięcy złotych odszkodowania.
    Jak powiedział Władysław Teter, radny, jego żona przewróciła się w lutym około godziny 18 na nie oświetlonej ulicy 15-sierpnia w Sandomierzu w pobliżu

    Jak powiedział Władysław Teter, radny, jego żona przewróciła się w lutym około godziny 18 na nie oświetlonej ulicy 15-sierpnia w Sandomierzu w pobliżu słupa ogłoszeniowego. ©M. Leszczyński

    Żona Władysława Tetra, rajcy miejskiego chce od miasta zadośćuczynienia za to, że, jak twierdzi radny, przewróciła się na nie oświetlonym chodniku na ulicy 15-sierpnia.
    Według radnego, który zdecydował się z nami porozmawiać w imieniu żony, do wypadku doszło 24 lutego około godziny 18.

    - Żona wracała do domu od córki - mówi Władysław Teter, radny od trzech kadencji. - Na chodniku było ślisko i ciemno. Nie działało uliczne oświetlenie - uzupełnia rajca.

    CIEMNA ULICA?

    Jak powiedział, żona wskutek upadku złamała rękę w nadgarstku. - W szpitalu założyli dwa druty, potem je wyciągnęli operacyjnie. Żona cierpiała. Do dzisiaj odczuwa bóle. Nie może też ręki przeciążać - opowiada Teter.

    Ulica 15-sierpnia jest drogą miejską. Za jej prawidłowe oświetlenie odpowiada miasto. Zdaniem radnego, zdarzało się bardzo często, że lampy uliczne nie świeciły. - Dochodziło do częstych awarii - mówi. I dodaje, że równie często mieszkańcy jak i on sam interweniowali w tej sprawie do Zakładu Energetycznego.

    - Rozmawiałem jakiś czas temu z panem Cieszkowskim z Wydziału Nadzoru Komunalnego i powiedział, że na przełomie lipca i sierpnia energetycy wymienią w stacji Trafo zegar sterujący, bo jest uszkodzony - dodaje Teter.

    CZY LAMPY SWIECIŁY?

    Tymczasem Piotr Cieszkowski, odpowiedzialny w Urzędzie Miejskim za sprawy oświetlenia mówi, że pod koniec stycznia tego roku Zakład Energetyczny na tej ulicy przeprowadził kontrolę oświetlenia i nic nie stwierdzono poza koniecznością wymiany jednej z żarówek bo migała.

    - Ja sam wykonałem przynajmniej dziesięć telefonów do energetyków w Tarnobrzegu - zarzeka się radny.
    Cieszkowski, powołując się na informacje otrzymane od Zakładu Energetycznego powiedział, że zakład nie przyjmował żadnych zgłoszeń w sprawie źle działającego oświetlenia na ulicy 15-sierpnia w Sandomierzu. Zdaniem urzędnika, w dniu w którym żona radnego upadła na chodniku, lampy włączały się o godzinie 17.18 a gasły o 6.30 dnia następnego.

    ZAPŁACIĆ NIE CHCIAŁ

    Dlaczego żona rajcy miejskiego podała gminę do sądu? To tak jakby wbijanie gola do własnej bramki.

    - Małżonka napisała do Urzędu Miasta pismo z prośbą o wypłatę odszkodowania (w kwietniu żądała od miasta 2,5 tysiąca złotych przyp. red). Pan burmistrz powiedział, że nie zapłaci i jeśli jest niezadowolona, to niech skieruje pozew do sądu - stwierdza Teter.

    Zapytaliśmy burmistrza dlaczego nie zdecydował się zapłacić małżonce radnego sumy jaką chciała?

    - Nie będę wydawał pieniędzy - mówi Jerzy Borowski, burmistrz Sandomierza. - W końcu każdy będzie przychodził do miasta i wyłudzał z kasy odszkodowania - dodaje kategorycznie.

    - Jako mieszkanka, zwróciła się do burmistrza, a on powiedział, że nie uznaje roszczenia - argumentuje radny.

    Teter powiedział, że w pozwie zostały podniesione dwie kwestie: ciemnej ulicy oraz śliskiego chodnika. Za chodniki zlokalizowane w obrębie dróg miejskich, w myśl uchwały Rady Miasta odpowiadają właściciele posesji.

    FINAŁ W SĄDZIE

    Jerzy Borowski w oficjalnym komentarzu do sprawy powiedział: - Dla mnie jest co najmniej dziwne postępowanie radnego, który jest w tak zwanej koalicji - wyjaśnia Borowski. - Jeżeli ma być koalicja to bez pana Tetra. Jako radny mógł zadbać o niedociągnięcia w części osiedla gdzie sam mieszka. Radny jest nastawiony na dietę komercyjnie i ewentualne profity z miasta - ucina Borowski.

    Sprawa z powództwa cywilnego o wypłatę sześciotysięcznego odszkodowania wraz z odsetkami toczy się przed sandomierskim Sądem Rejonowym. Już odbyła się pierwsza rozprawa.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo