Ceny warzyw rekordowo wysokie

    Ceny warzyw rekordowo wysokie

    Michał Leszczyński

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Zofia Rusak z Wysiadłowa na placu targowym sprzedaje paprykę. Przedwczoraj miała jej ponad 200 kilogramów, zapakowane w pięciokilogramowe worki. Za worek

    Zofia Rusak z Wysiadłowa na placu targowym sprzedaje paprykę. Przedwczoraj miała jej ponad 200 kilogramów, zapakowane w pięciokilogramowe worki. Za worek liczyła sobie 10 złotych. Z nadzieją czekała na kontrahentów zza wschodu, aż wykupią wszystko co w samochodzie przywiozła z gospodarstwa. ©M. Leszczyński

    Jabłka na sandomierskiej giełdzie owocowo - warzywnej osiągnęły największą w historii wartość. Niektórzy plantatorzy zacierają ręce, inni ze łzami w oczach liczą straty.
    Zofia Rusak z Wysiadłowa na placu targowym sprzedaje paprykę. Przedwczoraj miała jej ponad 200 kilogramów, zapakowane w pięciokilogramowe worki. Za worek

    Zofia Rusak z Wysiadłowa na placu targowym sprzedaje paprykę. Przedwczoraj miała jej ponad 200 kilogramów, zapakowane w pięciokilogramowe worki. Za worek liczyła sobie 10 złotych. Z nadzieją czekała na kontrahentów zza wschodu, aż wykupią wszystko co w samochodzie przywiozła z gospodarstwa. ©M. Leszczyński

    Według Jana Orawca, wiceprezesa Sandomierskiego Związku Ogrodniczego tegoroczna, wysoka cena jabłka źle wróży na przyszły sezon. - Za rok może być bardzo niska - przestrzega Orawiec.

    Dzisiaj, według wiceprezesa, jabłko jest towarem deficytowym, nie tylko na rynku sandomierskim. Wiosenne mrozy obniżyły zbiory w całym kraju od 40 do 50 procent. Janusz Stasiak, prezes Sandomierskiego Ogrodniczego Rynku Handlowego SA mówi, że te owoce schodzą od ręki.

    ZAROBIĄ DUŻO

    Cena w skupie jabłka tzw. przemysłowego, wykorzystywanego w przemyśle przetwórczym (soki, kompoty, dżemy) waha się na poziomie 80-90 groszy za kilogram. Jan Orawiec, długoletni sadownik, nie pamięta, aby kilogram kosztował tak dużo. Jego zdaniem to źle wróży na przyszły sezon, bowiem dzisiaj jabłek jest mało i są w cenie, a na przyszły rok, będzie więcej i sadownicy sprzedawać je będą za marne grosze.

    - Przetwórnie będą musiały odrobić straty poniesione dzisiaj przy zakupie drogiego surowca - mówi i dodaje, że za rok jabłka zapewne obrodzą i rynek się zapełni. - Wtedy zakłady maksymalnie cenę skupu obniżą.
    Do jakiego poziomu? Orawiec szacuje, że będzie to od 15 do 20 groszy za kilogram. - Rolnicy poniosą bardzo poważne straty - przestrzega.

    Prezes Stasiak cieszy się, że niektórzy plantatorzy dobrze zarobią. Jednak nie wszyscy, ponieważ u części rolników sady przemarzły i tam owoców nie ma.
    Tymczasem sadownicy mogą stanąć przed kolejnym problemem. Jak powiedział Orawiec, będą kłopoty z przechowaniem jabłek gdyż ze względu na wiosenną i obecną pogodę, drzewa tak dobrze obrodziły, że owoce są duże. - Takie jabłka źle się czują w przechowalni - mówi żartobliwie.

    Niezła cenę mają również jabłka deserowe, czyli te, które na co dzień kupimy w sklepie. Na giełdzie, ich cena za kilogram sięga od 2 do 2,50 złotego, a nawet trzech. W zieleniakach czy na miejskich bazarach jest dwa razy większa - od 4 do 5 złotych za kilo.
    Orawiec i Stasiak szacują, że nie ma co liczyć na spadek cen owoców, zarówno tych przemysłowych oraz dostępnych w sklepach i marketach.

    TEŻ W CENIE

    Na sandomierskim placu targowym przy ulicy Przemysłowej pełnia sezonu. Rolnicy z okolicznych miejscowości sprzedają płody rolne. Zofia Rusak przyjechała z Wysiadłowa samochodem audi. Cały pojazd zapakowany czterdziestoma workami papryki, każdy po pięć kilo. Cena za worek 10 złotych. Pani Zofia najchętniej sprzedałaby za piętnaście, wówczas mogłaby powiedzieć, że dobrze zarobiła. Obecna cena w miarę ją satysfakcjonuje ponieważ nie straci. Pani Zofia w tym roku zasadziła pięć tuneli foliowych papryki.

    Spod Obrazowa przyjechał mężczyzna, który nie chciał nic więcej o sobie powiedzieć. Jednak przyznał, że zasadził około czterech tysięcy krzaków pomidorów. Cena jaką żąda za kilogram to 1,10 złotego. Dla niego to prawie satysfakcjonujące wynagrodzenie. Co prawda chciałby wziąć półtora złotego, jednak w ostateczności dobre i tyle.

    - Jak dla mnie, to się opłaci. Przy takiej cenie (1,10 zł) stracą rolnicy, którzy mają więcej krzaków i dodatkowo zatrudniają pracowników - mówi mężczyzna spod Obrazowa.
    Janusz Stasiak powiedział, że cena kilograma pomidorów ostatnio była bardzo niska. - Na siebie nałożyły się zbiory z gruntu, folii i szklarni - dodaje. Obecnie cena poszła nieco w górę.

    Ręce zacierają też rolnicy, którzy w tym roku postawili na ogórki. - Kto je posiał, ten sprzedał warzywa od razu, wszystko i w dobrej cenie - mówi nam Stanisław Dębowski, producent z Wysiadłowa. Na giełdzie sprzedawał paprykę i ogórki.

    KUPUJĄCYCH SPORO

    Rolnicy z Sandomierza i okolic liczą, że nie będą musieli spędzić dużo czasu na placu targowym aż potencjalni kupcy zechcą odebrać od nich towar. Głównymi kupującymi są kontrahenci zza wschodniej granicy, przede wszystkim Rosjanie i Ukraińcy. - Proszę pana, jak przyjedzie TIR to wykupi z giełdy cały towar, wtedy plac pustoszeje - wtrąca jedna z kobiet. - Gdyby nie oni, to dobrych cen ani zbytu by nie było. - Biorą wszystko co kto ma, nie narzekają, idzie każda ilość - wtrąca się do dyskusji kolejna pani.

    Janusz Stasiak potwierdza, że głównie rosyjskie TIR-y odwiedzają Sandomierz. Nie brakuje też samochodów z Ukrainy, choć zdaniem prezesa, Ukraińcy ruszą do Polski dopiero jesienią. Kupcy z Białorusi na sandomierską giełdę zaglądają sporadycznie. Mają bliżej do Warszawy i Grójca, gdzie też funkcjonują duże giełdy rolno - ogrodnicze.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo