Cichopek i Hakiel na tanecznej Eurowizji

    Cichopek i Hakiel na tanecznej Eurowizji

    Piotr Kutkowsi

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Kasia Cichopek i Marcin Hakiel.

    Kasia Cichopek i Marcin Hakiel. ©P. Kutkowski

    Kasia Cichopek i Marcin Hakiel opowiedzieli nam o swoich przygotowaniach do występu na tanecznej Eurowizji.
    Kasia Cichopek i Marcin Hakiel.

    Kasia Cichopek i Marcin Hakiel. ©P. Kutkowski

    Popularna aktorka Kasia Cichopek i zawodowy tancerz Marcin Hakiel już wkrótce będą reprezentować Polskę na tanecznej Eurowizji. Obecnie przygotowują się w Radomiu do występu.

    *Co robiliście po wygraniu "Tańca z gwiazdami?
    .
    Kasia Cichopek: - Dawaliśmy bardzo dużo pokazów, zainwestowaliśmy też w nasze szkoły tańca. Jedna jest w Warszawie, druga w Poznaniu. Obie wymagają bardzo dużo pracy, bo oprócz sfery tanecznej jest cała administracja.
    Takie przyziemne sprawy jak bilboardy, reklamy, umowy, czynsze, wynajem. Tym zajmuje się Marcin. Ja grałam w serialu "M jak miłość", a oboje pracowaliśmy w "Jak oni śpiewają". Prowadziłam ten program, Marcin był choreografem. Na brak pracy więc nie narzekaliśmy.

    * Teraz będziecie reprezentować Polskę w konkursie tanecznej Eurowizji. Przybliżcie trochę to pojęcie.

    Kasia Cichopek: - Taneczna Eurowizja, to międzynarodowy konkurs taneczny na podobnych zasadach, jak Eurowizja śpiewana. Każdy kraj wystawia swoich reprezentantów. Pary mają do wyboru jeden z 10 tańców towarzyskich. My wybraliśmy cha-chę. Będzie to runda pierwsza. W drugiej zaprezentujemy mieszankę tańców latynoamerykańskich.

    Marcin Hakiel: - W drugiej rundzie panuje pełna dowolność muzyki, strojów. Można pokazać wszystko, co tylko się chce.

    * Jak wy będziecie ubrani?

    Marcin Hakiel: - Można powiedzieć, że w strój narodowy. Kasia wystąpi w czerwonej sukience, ja w białej koszuli. Będziemy więc swego rodzaju flagą.

    * Czemu zdecydowaliście się na cha-chę?

    Kasia Cichopek: - Bo dobrze się w tym tańcu czujemy. Często ją tańczyliśmy, również w "Tańcu z gwiazdami" i w "Finale finałów". To jakby nasz taniec pokazowy, który ja najlepiej sobie chyba przyswoiłam. Poza tym cha-cha ma wesoły charakter, jest zawadiacka, a sam taniec bardzo seksowny.

    Marcin Hakiel: - O wyborze zadecydowało też to, by Kasia dobrze się czuła w tańcu. A będzie on wielkim przeżyciem, przecież program ma być transmitowany do 16 krajów.

    * Czy telewidzowie mogą głosować?

    Kasia Cichopek: - Tak, chociaż na przykład Polacy nie będą mogli głosować na Polaków.

    * Co jest do wygrania w konkursie?

    Marcin Hakiel: - Poza prestiżem i popularnością - nic. A przynajmniej na razie nic nie wiemy o nagrodzie.

    * Jak to się stało, że to właśnie wy będziecie reprezentować Polskę?

    Kasia Cichopek: - Jest to telewizyjne przedsięwzięcie i taką propozycję otrzymaliśmy od polskiej telewizji. Każdy kraj chciał wystawiać osoby, które są tam znane. My się w Polsce kojarzymy z tańcem poprzez programy "Taniec z gwiazdami" i "Finał finałów". Niestety, taniec towarzyski nie jest jeszcze w Polsce tak znany, by ludzie znali osoby zajmujące się nim profesjonalnie. Mało kto zna chociażby nazwiska mistrzów Polski.

    * Jak przyjęliście ten wybór?

    Marcin Hakiel: - Nie zastanawialiśmy się ani chwili i od razu przystąpiliśmy do negocjacji nad umową. Ale teraz trenując i z każdym dniem mając mniej czasu, czujemy presję, by jak najlepiej zaprezentować kraj. Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że Polacy z różnych względów nie są zbyt lubianym narodem w Europie i wiemy, że będzie ciężko.

    Kasia Cichopek: - Nieważne, jaki będzie wynik, dla nas najważniejsze teraz jest dobre przygotowanie się. Chcemy zatańczyć tak pięknie, jak tylko potrafimy. Chociaż i tak wiemy, że krytyka nas dopadnie. Do tego też się przygotowujemy.

    * Gdybyście mieli porównać te emocje do tych, które towarzyszyły wam w "Tańcu z gwiazdami"?

    Kasia Cichopek: - Dla mnie są one podobne. "Taniec z gwiazdami" był największym wydarzeniem w moim życiu i nie mogłam sobie wyobrazić, by to się jeszcze powtórzyło. Ale potem przyszedł "Finał finałów", a wraz z nim kolejne takie przeżycie. A teraz Eurowizja, podobne odczucia. Emocje są naprawdę ogromne, podobnie jak ogromny stres. Chciałaby się jeszcze więcej nauczyć i zaprezentować jeszcze więcej, niż do tej pory.

    Marcin Hakiel: - Myślę, że Eurowizja oznacza największe wyzwanie z dotychczasowych, bowiem możemy się zaprezentować znacznie szerszej widowni, niż do tej pory. Przygotowanie to naprawdę ciężka praca. Nie zatrudniliśmy "na sztywno" trenera, poprosiliśmy natomiast o pomoc Romana Pawelca z Radomia, który nam pomaga również w ułożeniu choreografii.

    * Jak pracuje się z Romanem Pawelcem?

    Kasia Cichopek: - Byłam bardzo szczęśliwa, że zgodził się z nami pracować. Nie jestem zawodową tancerką i zdaję sobie sprawę, jak dużym wysiłkiem dla trenera jest przygotowanie mnie do występu. Tak naprawdę dopiero tanecznie raczkuję i tu, w Radomiu uczę się wielu rzeczy. Trenujemy bardzo intensywnie. Tak intensywnie, że odkryłam nawet w swoim ciele mięśnie, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Ale mam nadzieję, że robimy postępy.

    Marcin Hakiel: - Dla mnie to nie jest pierwszy kontakt z Romanem. "Męczy się" ze mną już od sześciu lat, przygotowywał mnie do różnych turniejów. Ale przez ostatnie dwa lata przestałem się zajmować turniejowym tańcem, pochłonęły mnie występy w telewizji, wszystko kręciło się wokół naszych pokazów, szkół tańca, w których uczymy podstawowych rzeczy ludzi prosto z ulicy. Więcej w tym wszystkim jest przyjemności, niż techniki. Po otrzymaniu propozycji występu w tanecznej Eurowizji zadzwoniłem do Romana nie wiedząc, czy się zgodzi. Ale na szczęście zgodził się. Znowu powróciłem na salę, z którą wiąże się wiele moich wspomnień. Dla mnie jest to niesamowity powrót.

    * Boicie się rywali?

    Marcin Hakiel: - Konkurencję zobaczymy dopiero na miejscu i dopiero tam przekonamy się, kto jak tańczy. Osobiście traktuję ten występ w kategoriach występów na Mistrzostwach Świata czy Europy.

    * Jako para taneczna jesteście swego rodzaju miksem - Marcin profesjonalnie tańczy, Kasia jest w stanie zaprezentować show. Czy taka mieszanka przyda się w konkursie?

    Kasia Cichopek: - Na to właśnie liczymy. W naszym tańcu są nie tylko profesjonalne figury, ale też elementy pomyślane o mnie, stricte kobiece.

    * Czujesz się Kasiu bardziej aktorką czy tancerką?

    Kasia Cichopek: - Ani aktorką, ani tancerką, a psychologiem. W przypadku tańca nie przeskoczę braku kilkunastu lat trenowania, ale i taniec, i aktorstwo są to moje dwie wielkie pasje i cieszę się, że mogę zarabiać właśnie w ten sposób na chleb. Obu tym pasjom nadal zamierzam się poświęcać. Do tańca już powracam, a z aktorstwa nie chcę nigdy rezygnować. Marzy mi się zresztą, by połączyć aktorstwo z tańcem w jakimś filmie.

    Marcin Hakiel: - Aktorstwo bardzo pomaga Kasi w tańcu. Zawsze można jakiś błąd nadrobić wyrazem artystycznym, puścić oczko i od razu inaczej to wygląda. To superkompilacja.

    * Kasia Cichopek i Marcin Hakiel. Para na parkiecie, czy nie tylko?

    Kasia Cichopek: - Nie jest tajemnicą, że nie tylko na parkiecie.

    * Jakieś plany osobiste?

    Kasia Cichopek: - Wszyscy pytają nas o ślub, a przecież nie ma się co spieszyć. Wszystko jest po staremu, poza jednym wyjątkiem - od niedawna mamy "dzidziusia" - 4-miesięcznego szczeniaczka. Zmusza nas do wychodzenia z domu wczesnym rankiem i do spacerów późną nocą, ale pozwala też zapomnieć o życiu zawodowym. Sunia ma na imię Mini. Zawsze bardzo chciałam mieć psa, kupił ją dla mnie Marcin. Gdy zadzwonił do hodowcy okazało się, że nasza suczka została ostatnia z całego miotu. Padło też pytanie: "do kochania czy na wystawy?". Okazało się, że piesek jest co prawda rasowy, ale zbyt mały, by uczestniczyć w konkursach. Stąd nazwaliśmy ją Mini. Jest maciupcia i najpiękniejsza na świecie. Nie ma osoby, która nie zwróciłaby na nią na ulicy uwagi. I ludzie nie reagują już na nas, a właśnie na nią.

    * Daje wam w kość?

    Marcin Hakiel: - Pewnie. że tak. Bardzo lubi gryźć i to nie tylko nasze ręce. Pogryzła już stół, krzesła, wszystko co daje się gryźć. Poza butami, bo buty chowamy.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo