Tragedia na budowie

    Tragedia na budowie

    Agata Dziekan

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Na zewnątrz przepompowni widać tylko osmolone okna. Wczoraj po południu policja podawała niewiele szczegółów. Sprawę na miejscu badał dopiero prokur

    Na zewnątrz przepompowni widać tylko osmolone okna. Wczoraj po południu policja podawała niewiele szczegółów. Sprawę na miejscu badał dopiero prokurator. ©A. Dziekan

    Dwaj młodzi mężczyźni zginęli we wkopanej w ziemię komorze na budowie oczyszczalni ścieków w Mielcu
    Na zewnątrz przepompowni widać tylko osmolone okna. Wczoraj po południu policja podawała niewiele szczegółów. Sprawę na miejscu badał dopiero prokur

    Na zewnątrz przepompowni widać tylko osmolone okna. Wczoraj po południu policja podawała niewiele szczegółów. Sprawę na miejscu badał dopiero prokurator. ©A. Dziekan

    Dwa ciała odnaleźli strażacy, kiedy opanowali ogień w przepompowni budowanej dopiero oczyszczalni ścieków w Mielcu. Pożar wybuchł wczoraj przed godziną 13. Śmiertelne ofiary płomieni to mieszkańcy powiatu pińczowskiego - 24 i 25-latek.

    Wielka, jeszcze niedziałająca oczyszczalnia, budowana z pieniędzy unijnych, znajduje się na pograniczu Mielca i Złotnik. Przepompownia, w której wybuchł pożar stoi w głębi terenu, na którym została zlokalizowana budowla.
    Sprzed głównej bramy - wjazdu na miejsce budowy broni strażnik - niewiele można dostrzec. Owalny zielony budynek z osmolonymi oknami widać za to dobrze z sąsiadujących z oczyszczalnią ogródków działkowych "Solidarność". Cały czas czuć w powietrzu intensywny zapach, od którego zaczyna boleć głowa. Tak, jakby spaliło się jakieś tworzywo sztuczne. - Straszne to było. Wielki słup ognia - opisuje jeden z działkowiczów.

    FATALNE ZLECENIE

    Wiesław Kluk, rzecznik prasowy Komendy Policji w Mielcu relacjonuje, że strażacy, którzy na miejscu zjawili się przed 13, ciała odkryli po pół godzinie. Zginęli dwaj mężczyźni, pracownicy firmy, która wykonywała zlecenie dla głównego wykonawcy. Dwaj inni pracownicy, mielczanie w wieku 24 i 50 lat, z podejrzeniem zatrucia czadem i lekkimi oparzeniami trafili do szpitala. Kiedy pojawiły się płomienie mężczyźni pracowali w komorze przepompowni umieszczonej kilka metrów w ziemi.
    - Skąd wziął się ogień? - Trwają ustalenia. Wiemy tylko, że zapaliły się jakie elementy konstrukcyjne - uściśla rzecznik.
    UDUSILI SIĘ ?

    Młodzi mężczyźni prawdopodobnie zginęli uduszeni dymem. - Oni pracowali niżej. Kiedy wybuchł pożar, my zdążyliśmy uciec, oni nie. Udusili się - opowiadają dwaj pracownicy, którzy właśnie wyszli przez bramę oczyszczalni. Nie chcą podawać więcej szczegółów. Na ich twarzach widać przerażenie.

    - To byli młodzi ludzie. Mieli przed sobą całe życie. I taka tragedia - przedstawiciel podwykonawczej firmy mówi, że jego pracownicy wykonywali zleconą pracę na samym dnie przepompowni. Obsługiwali maszynę wiercącą otwory. - To było prawdopodobnie zaprószenie ognia. Ci, którzy pracowali nad nimi, nie z mojej firmy, "upalali" schody. Mieli palniki. Usuwali te schody, bo miały być zakładane nowe. Tam obok stała plastikowa maszyna przykryta płytami. I to ona zajęła się ogniem. Moi pracownicy nie zdążyli wyjść na zewnątrz. Zadusił ich dym.



    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo