Chamstwo na stadionach

    Chamstwo na stadionach

    Piotr Szpak

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Na piłkarskich stadionach i boiskach w naszym regionie coraz częściej dochodzi do bijatyk.

    Na piłkarskich stadionach i boiskach w naszym regionie coraz częściej dochodzi do bijatyk. ©M. Radzimowski

    Piłkarskie boiska stają się siedliskiem zła. Nikt nie wie, jak walczyć z zakłócającymi spokój na trybunach i murawach.
    Na piłkarskich stadionach i boiskach w naszym regionie coraz częściej dochodzi do bijatyk.

    Na piłkarskich stadionach i boiskach w naszym regionie coraz częściej dochodzi do bijatyk. ©M. Radzimowski

    Członkowie działającej przy piłkarskim podokręgu komisji dyscypliny mówią wprost: - Na piłkarskich boiskach szerzy się chamstwo. Niestety, w dużej mierze winni są temu nie pseudokibice, ale sami piłkarze.

    Najgorzej jest na boiskach najniższych klas rozgrywkowych A i B. Tam mecze w niedzielne popołudnia są jedyną rozrywką lokalnej społeczności. Dodajmy - rozrywką mającą coraz mniej wspólnego ze sportem.

    PICIE I BICIE

    O tym, że podczas wielu meczów klas A i B alkohol leje się wśród widzów strumieniami, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Kibice piją, a później się biją. Gorzej, jak bić zaczynają się zawodnicy, a to już coraz częstszy widok. Jak temu zapobiec?

    - W klubach musi być położony większy nacisk na pracę wychowawczą z młodymi ludźmi - mówi przewodniczący piłkarskiej dyscypliny Wiktor Frankiewicz. Zadanie piękne, ale bardzo trudne w realizacji. Małe środowiska mają swoją specyfikę.

    STRASZĄ SĘDZIÓW

    W coraz trudniejszej sytuacji znajdują się sędziowie. Wyzwiska pod ich adresem kierują już nie tylko pijani pseudokibice, ale także zawodnicy. Zygmnut Magoń pracuje w komisji dyscypliny od kilku lat. W życiu prowadził wiele spotkań jako sędzia. Jak mówi, bywało różnie, czasami także niebezpiecznie, ale to, co dzieje się teraz, przechodzi wszelkie granice. - "Małolaty" kopiący piłkę stają się coraz bardziej agresywni - stwierdza.

    - Juniorzy, a więc zawodnicy nieletni, potrafią powiedzieć do sędziego: "Ej, ty, spotkamy się po meczu, my cię przypilnujemy". Przy tym jest oczywiście stek wyzwisk - mówi Magoń.
    WULGARYZM ROŚNIE

    Członkowie "dyscypliny" spotykają się na swoich posiedzeniach w każdy piątek. Zapoznają się z tym, co napisali w sprawozdaniach ze spotkań sędziowie. Choć wiele już widzieli i słyszeli, to skóra nadal im cierpnie. Kary są coraz bardziej drastyczne, włącznie z zawieszaniem w prawach zawodników na kilka miesięcy czy wręcz zamykanie stadionów i boisk. Na niewiele się to zdaje. Chamstwo na piłkarskich obiektach nadal się szerzy.

    - Ostatnio zawiesiliśmy dziewięciu młodych piłkarzy. Trzech za brutalną grę, natomiast aż sześciu za wulgarne zachowanie się w stosunku do arbitra - informuje Magoń.

    WINA SPOŁECZEŃSTA

    W wielu drużynach grają policjanci. Jednym z nich jest Mariusz Stasiak, który gra w drużynie seniorów Kempusa Kępie Zaleszańskie. Po ubiegłotygodniowym meczu swej drużyny z zespołem z Turbi oglądał sceny mrożące krew w żyłach. Widział, jak wokół boiska biło się kilkadziesiąt osób z obu miejscowości. Kto wie, jak by się to wszystko skończyło, gdyby szybko na miejscu nie zjawiła się policja - mówi.

    - Zastanawiam się, dlaczego tak się dzieje. To chyba wina całego społeczeństwa, rozprężenia w wychowaniu. Przyznaję, nie wiem, jak temu wszystkiemu zapobiec. Kary to nie wszystko - przyznał piłkarz policjant.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo