Co można zrobić z krzesłem i fotelem

    Co można zrobić z krzesłem i fotelem

    Jarosław Panek

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Proszę siadać, to nie… boli!
    Fotel obity krótko strzyżonym naturalnym futrem.

    Fotel obity krótko strzyżonym naturalnym futrem. ©J. Panek

    Zaokrąglony kufer z białego akrylu, który po otwarciu okazuje się fotelem czy trójnogie zydelki z pnia topoli obijane naturalnym futrem? A może… srebrny, skórzany fotel? Taki dylemat mieli ci, którzy przyjechali do Mediolanu w poszukiwaniu czegoś do siedzenia.

    Krzesło, łóżko i stół wciąż są tymi meblami, bez których trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek mieszkanie, chyba że preferujemy styl japoński. Ale jeśli ktoś myśli, że w dziedzinie tych podstawowych mebli wymyślono już wszystko jest w dużym błędzie.

    Mediolańska wystawa MACEF potwierdza ogromne pokłady wyobraźni, jakie tkwią w kolejnych pokoleniach projektantów. Owszem, być może dzisiaj Le Corbusier, znany ze swojego stalowo skórzanego fotela, złapałby się za głowę, widząc projekty swoich następców, ale być może i one staną się kiedyś klasyką.

    Ale tym razem tylko o wszystkim do siedzenia. W Mediolanie pod tym względem było w tym roku w czym wybierać. Jedyne, czego zabrakło, to… zwyczajnego krzesła z czterema nogami, albo klasycznego fotela, w którym można zapaść w poobiednią drzemkę.

    Najprostszy i najbardziej klasyczny model fotela, jaki udało się nam znaleźć niby wyglądał trakcyjne, ale zamiast tkaniny czy skóry, był obity krótko strzyżonym naturalnym futrem. Oczywiście miał kanty zgodnie z najnowszą tendencją we wnętrzarskiej modzie.

    Były też fotele klasyczne, znane albo z czasów francuskich Ludwików, albo z angielskich klubów. Ale jeśli Ludwik, to obity białą tkaniną w czarny hafcik, a jeśli angielski klub to wersji ze… srebrną skórzaną tapicerką.

    Oczywiście nie należy brać tych wzorów dosłownie, bo projektanci traktują takie kolory tapicerki, wciąż jeszcze jako żart, ale na przykład Mediolańczycy odebrali to całkiem poważnie i wielu sklepach meblowych i wysmakowanych tutejszych galeriach wnętrz, srebrne oraz złote kanapy i fotele są jednym z głównych eksponatów, chętnie nabywanych przez tutejsze elity.

    Żeby odważyć się na srebrny fotel, trzeba mieć wiele poczucia smaku i wyczucia stylu, ale któż ma go więcej, jak nie rozkochani w dobrym wzornictwie Włosi, a zwłaszcza Mediolańczycy.

    Oprócz takich niezwykłych foteli, wystawcy targów MACEF pokazali jeszcze kilkanaście interesujących modeli siedzisk. Na przykład firm New Line, znana z lamp i mebli, obok których nikt nie przechodzi obojętnie, pokazała siedzisko koncepcyjne dla futurystycznego wnętrza. Wyobraźmy sobie pokój cały w bieli z białym "włochaczem" na podłodze. Na środku niski kanciastym pomalowany w najmodniejszą biel stoli, a wokół niego rozrzucone niedbale białe lśniące spłaszczone kule, wyglądające jak łzy wielkiego bałwana.

    Gdzie tu usiąść? A oto rozwiązanie zagadki. Trzeba taką wielką "łzę"… otworzyć i rozłożyć, bo w jej wnętrzu znajduje się tapicerowane siedzisko w podstawie i tapicerowane oparcie w uchylnej klapie. W wersji jeszcze bardziej uproszczonej taki futurystyczny fotel jest akrylowym lśniącym kulistym monoblokiem bez miękkiej tapicerki z wyprofilowanym wgłębieniem, w którym się siada. Ów monoblok jest zaprojektowany tak, że można nawet zaryzykować lekkie bujanie jak w fotelu na biegunach, ale ostrożnie, bo inaczej wylądujemy na plecach z nogami do góry!

    A na drugim biegunie tego stylu, który jednak chyba odejdzie na kilka sezonów w niepamięć, są krzesła zbudowane z nierówno obrobionych konarów z oparciami zbitymi z kilku gałęzi albo zydelki na trzech konarach obciągnięte kozią skórą w style wczesnych "jaskiniowców".

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo