Konflikt na ostrzu skalpela

    Konflikt na ostrzu skalpela

    Zdzisław Surowaniec, /ada/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jako pierwszy porozumienie z lekarzami podpisał doktor Andrzej Komsa, zastępca dyrektora szpitala do spraw lecznictwa.

    Jako pierwszy porozumienie z lekarzami podpisał doktor Andrzej Komsa, zastępca dyrektora szpitala do spraw lecznictwa. ©Z. Surowaniec

    Szpital w Stalowej Woli uniknął ewakuacji, porozumienie podpisano w ostatniej chwili. W Mielcu nie ma zgody co do wysokości podwyżek.
    Jako pierwszy porozumienie z lekarzami podpisał doktor Andrzej Komsa, zastępca dyrektora szpitala do spraw lecznictwa.

    Jako pierwszy porozumienie z lekarzami podpisał doktor Andrzej Komsa, zastępca dyrektora szpitala do spraw lecznictwa. ©Z. Surowaniec

    W szpitalu w Stalowej Woli rozpoczęły się wczoraj przygotowania do ewakuacji. Jednak po rozmowach ostatniej szansy zostało podpisane porozumienie. Nie ma raczej na nie szansy w Mielcu, gdzie lekarze chcą tyle samo, co w Stalowej Woli, ale starostwo nie chce słyszeć o takiej podwyżce.

    W STALOWEJ WOLI JEST POROZUMIENIE!

    Pogłoska, że od najbliższego poniedziałku ponad połowa lekarzy będzie zwolnionych po złożonych wypowiedzeniach, a pozostali wezmą urlopy, sprawiła, że dyrekcja szpitala podjęła wczoraj decyzję o ewakuacji całego szpitala.
    To był dramatyczny dzień.
    Szpital nie przyjmował pacjentów na pięć wygaszanych oddziałów. Jednak w porozumieniu z wojewodą starosta i dyrekcja szpitala opracowali plan ewakuacji wszystkich pacjentów. - Karetki są gotowe do przewożenia ludzi - powiedział starosta.

    Mimo tego, po południu zostały wznowione negocjacje dyrekcji i starosty ze wszystkimi lekarzami w sprawie podwyżek płac. Sprawa stanęła także na sesji Rady Powiatu. Na wniosek starosty Antoniego Błądka został wprowadzony punkt o złożeniu przez niego sprawozdania z sytuacji w szpitalu.
    Jak zapewnił starosta, nowa propozycja podwyżek została przyjęta przez lekarzy oklaskami. - Ale diabeł tkwi w szczegółach - stwierdził. Na sesji pojawili się także dwaj lekarze z zespołu negocjacyjnego. Dopuszczony do głosu doktor Krzysztof Niemiec poskarżył się radnym, że do tej pory nie było negocjacji, tylko dyrekcja szpitala stawiała warunki płacowe, których lekarze nie chcieli przyjąć.

    Po przerwaniu sesji rozmowy z lekarzami zostały wznowione. Starosta nie krył, że jeżeli szpital zostanie ewakuowany, oznacza to jego bezpowrotny upadek. Przed godziną osiemnastą lekarze przystali na propozycję podwyżek pensji zasadniczych o 1500 złotych. Jeszcze chwilę zabrało lekarzom zastanawianie się nad tekstem wstępu do porozumienia. Kwadrans po godzinie osiemnastej zapadła zgoda i rozpoczęło się podpisywanie porozumienia.

    - Pieniędzy zapisanych w porozumieniu szpital nie ma. To wirtualne kwoty i teraz trzeba je będzie wypracować - powiedział prosto z mostu starosta Antoni Błądek. - Konflikt został zażegnany. Ale kolejne żądanie podwyżki płac będzie odebrane nie jako walka o byt lekarzy, tylko jako bliżej nieokreślone działanie - ostrzegł. - Teraz pora zakopać nieporozumienia - dodał.

    DRAMATYCZNA SYTUACJA W MIELCU

    W Mielcu, jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, lekarze otrzymali wczoraj propozycję podwyżek od 500 do 900 złotych, w zależności od stopnia specjalizacji. Medycy zażądali jednak 1500 złotych dodatku do miesięcznego wynagrodzenia. Dyrekcja szpitala i starostwo odmówili.

    - Takiej postawy nie rozumie personel pozamedyczny lecznicy. - Nie wiem, kto wmówił lekarzom, że wolno im wszystko, że są najważniejsi w tym całym układzie i mogą narażać życie i zdrowie ludzi, by zyskać tyle, ile sobie umyślili. To nie tak. To lekarze i szpitale są dla chorych, a nie chorzy dla lekarzy! Zapomnieli o tym, o swojej misji, o sensie swojej pracy? - pyta jeden z pracowników szpitala, zastrzegając sobie anonimowość.

    - Również władze związku zawodowego Solidarność nie rozumieją postawy medyków. - Popieram dyrekcję szpitala i władze powiatu. Sprostanie żądaniom lekarzy pociągnęłoby szpital na dno. To były zaporowe roszczenia. My, inni wykwalifikowani pracownicy szpitala, też jesteśmy w sporze zbiorowym, ale stawiamy realne żądania. Nie chcemy dramatu pacjentów - mówi przewodnicząca Dorota Ciuba.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo