Siostry z transparentami

    Siostry z transparentami

    Agata Dziekan

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Alicja Adamczyk, szefowa Sierpnia 80 w mieleckim szpitalu: - Pikieta ma na celu zwrócenie uwagi na sytuację służby zdrowia.

    Alicja Adamczyk, szefowa Sierpnia 80 w mieleckim szpitalu: - Pikieta ma na celu zwrócenie uwagi na sytuację służby zdrowia. ©A. Dziekan

    Pielęgniarki i położne z mieleckiego szpitala z "Sierpnia 80" wyjdą na ulicę, żeby apelować o zmiany w służbie zdrowia.
    Alicja Adamczyk, szefowa Sierpnia 80 w mieleckim szpitalu: - Pikieta ma na celu zwrócenie uwagi na sytuację służby zdrowia.

    Alicja Adamczyk, szefowa Sierpnia 80 w mieleckim szpitalu: - Pikieta ma na celu zwrócenie uwagi na sytuację służby zdrowia. ©A. Dziekan

    Panie ogłosiły, że zorganizują manifestację w najbliższy w czwartek przed budynkiem mieleckiego starostwa. - Ta pikieta nie będzie jednak skierowana przeciwko naszym lokalnym władzom - wyjaśnia Alicja Adamczyk, szefowa Sierpnia 80 reprezentującego tę grupę zawodową w mieleckim szpitalu.

    Po miesiącach protestów pracowników szpitala, dwudniowej ewakuacji pacjentów na początku października, ostatnio cztery z pięciu działających w placówce pozalekarskich związków zawodowych, które były w sporze zbiorowych z dyrekcją domagając się wyższych pensji, zdecydowały, że kończą akcję protestacyjną. Pracownicy zgodzili się na proponowane przez dyrektora podwyżki.

    Szef szpitala zdecydował, że na podniesienie pensji przeznaczy 4 miliony złotych: 1,8 miliona pochłoną podwyżki dla lekarzy (medycy na te kwoty zgodzili się zaraz po ewakuacji, kiedy postanowili, że wracają do szpitala), 2,2 miliona pójdzie na podwyżki dla pozostałych szpitalnych grup zawodowych.
    To za mało - mówią pielęgniarki

    Zgody na takie pieniądze nie wyraziły jednak pielęgniarki i położne z mieleckiego szpitala. Panie zgrupowane w związku zawodowym Sierpień 80 mówią, że te 2,2 miliona, które daje średnio wzrost pensji dla jednego pracownika o 240 złotych brutto, to za mało. - My chcemy, żeby pensja pielęgniarek wzrosła przynajmniej o 300 złotych. Żeby pielęgniarka po 20 latach pracy, która teraz zarabia 1400 złotych, otrzymywała przynajmniej te 1700 złotych - wyjaśnia Alicja Admaczyk.

    Dopowiada, że związek wysłał pismo w sprawie wyższych pensji do dyrekcji szpitala. Do tej pory odpowiedzi nie otrzymał.

    Szanse na spełnienie żądań pielęgniarek są jednak nikłe. Starosta, który reprezentuje organ prowadzący dla szpitala, oświadcza, że większych pieniędzy nie będzie. Wskazuje, że już kilka miesięcy temu dyrektor określił, że szpital może sobie pozwolić najwyżej na te 2,2 miliona złotych. I podkreśla, że teraz trzeba się zastanowić, jak podzielić tę sumę miedzy pracowników. Bo przy ustalaniu konkretnych kwot podwyżek trzeba przecież wziąć pod uwagę kwalifikacje pracownika, jego staż pracy.

    - Jeśli pozalekarskie związki zawodowe w tym również Sierpień 80, same tego nie zrobią w ciągu najbliższego tygodnia, o podziale zdecyduje dyrektor szpitala - zastrzega.
    Wyjdą z transparentami

    Tymczasem Sierpień 80 zamierza w najbliższy czwartek, 29 listopada, zorganizować manifestację. Alicja Adamczyk zaznacza, że protest nie będzie jednak skierowany przeciwko starostwu i kierownictwu szpitala.

    Szefowa Sierpnia 80 podkreśla, że pielęgniarki zdają sobie sprawę, że sytuacja w służbie zdrowia wymaga zmian systemowych, które mogą podjąć tylko rządzący.

    - Jesteśmy po wyborach parlamentarnych, mamy nowy rząd. Może wreszcie ktoś zajmie się służbą zdrowa - wskazuje.

    Manifestacja odbędzie się przed budynkiem starostwa. Rozpocznie się o godzinie 10.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo