W postawie wada

    Klaudia Tajs

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Nauczyciele ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Tarnobrzegu uważnie przyglądają się uczniom podczas lekcji i poprawiają tych, którzy się garbią.

    Nauczyciele ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Tarnobrzegu uważnie przyglądają się uczniom podczas lekcji i poprawiają tych, którzy się garbią. ©G. Stańczyk

    Przestarzałe, niewygodne ławki i zbyt mało sportu, to tylko niektóre przyczyny, z powodu których, uczniowie cierpią na poważne wady postawy.
    Nauczyciele ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Tarnobrzegu uważnie przyglądają się uczniom podczas lekcji i poprawiają tych, którzy się garbią.

    Nauczyciele ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Tarnobrzegu uważnie przyglądają się uczniom podczas lekcji i poprawiają tych, którzy się garbią. ©G. Stańczyk

    Inspektorzy sanepidu zakończyli kontrole w szkołach, podczas których badali, w jakich warunkach uczą się dzieci.

    Wyniki raportu pokazują, że inspektorzy nie próżnowali. Sprawdzano między innymi czy rozmiary szkolnych mebli odpowiadały rozmiarom uczniów. Wyniki raportu zmuszają nie tylko do myślenia, ale przede wszystkim do działania.

    MEBLE JESZCZE ZA GIERKA

    Na Podkarpaciu nieprawidłowości wykryto w prawie 30 procent szkołach podstawowych i 16 procent gimnazjach. W czasie kontroli okazało się, że niektórzy uczniowie siedzą w ławkach, wyprodukowanych w latach 60 i 70-tych.

    Sprawdzano nie tylko wymiary mebli, ale szukano także mebli z certyfikatem, które sprzyjają uczniom, spędzającym w szkole, po kilka godzin dziennie. - Tylko 13,5 procent naszych szkół mogło się pochwalić się takimi meblami - mów Dorota Gibała, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Rzeszowie. - Niepokojące jest to, że prawie 30 procent szkół takich mebli nie posiada.


    CORAZ BARDZIEJ KRZYWE

    Z raportu wynika także, że przestarzałe meble, to nie jedyna przyczyna krzywych kręgosłupów uczniów. Drugim bardzo ważnym czynnikiem, wpływającym na postawę młodych ludzi jest ruch, a raczej jak sugerują inspektorzy, jego brak.

    Najwięcej zwolnień od rodziców przynoszą gimnazjaliści. - Uczniowie podstawówki są za młodzi na tego typu kombinacje, zaś licealiści, zdają sobie sprawę, że ruch to zdrowie - zauważa Mariola Panek z Zespołu Szkół w Mielcu. - Zwolnienia przeważają zimą. Uczniowie z lekcji na lekcje, starają się mi udowodnić, że cierpią na coraz to nowsze schorzenia. Oczywiście osobą, która potwierdza owe choroby jest rodzic. Dlatego bardzo uważnie odnotowuję wszystkie zwolnienia, by potem podzielić się uwagami z rodzicami na wywiadówkach.

    Zdaniem Jolanty Kret, nauczycielki wychowania fizycznego w Gimnazjum nr 2 w Tarnobrzegu, liczba przynoszonych zwolnień, zależy między innymi od sposobu prowadzenia zajęć. - Nie kładę silnego nacisku na wynik, staram się raczej zachęcać młodzież do ćwiczenia - mówi pani Jola. - Może dzięki takiemu podejściu, moje grupy ćwiczą niemal w pełnych składach.

    MNIEJ ZWOLNIEŃ, NOWSZE ŁAWKI

    W szkołach podstawowych, w ubiegłym roku, nie ćwiczyło około trzy procent uczniów. W gimnazjach już cztery procent. W szkołach ponadgimnazjalnych o jeden procent więcej. Pomysłów na ich ograniczenie jest kilka. - Niższa ocena za zbyt dużą liczbę zwolnień, to jeden z pomysłów, ale na razie nie chcemy ich zdradzać - mówi Maciej Karasiński, Podkarpacki Kurator Oświaty.

    Gorzej będzie z kupnem nowych mebli, bo szkół nie stać na dodatkowy wydatek. - Ratujemy się wpłatami z komitetu rodzicielskiego, ale jest to opłata dobrowolna - wyjaśnia Waldemar Miłko z jednej ze szkół w Stalowej Woli. - Za zgodą Rady Rodziców, co roku przeznaczamy część pieniędzy na umeblowanie. Ale to kropla w morzu potrzeb.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo