Świąteczny zwyczaj

    Świąteczny zwyczaj

    Michał Dominik

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Ciecielaki, kraby i arabskie kolędy - czyli jak wyglądają święta w Gruzji, Francji i Libanie.
    - W Gruzji wigilia przypomina raczej rodzinne spotkanie niż świąteczną uroczystość - mówi Wacław Szczurski, konsul w Gruzji.

    - W Gruzji wigilia przypomina raczej rodzinne spotkanie niż świąteczną uroczystość - mówi Wacław Szczurski, konsul w Gruzji. ©M. Dominik

    - W Libanie nie ma takiej świątecznej atmosfery jak tu w Polsce, brakuje po prostu śniegu - przyznaje Samer Haidar. M. Dominik

    - W Libanie nie ma takiej świątecznej atmosfery jak tu w Polsce, brakuje po prostu śniegu - przyznaje Samer Haidar.
    (fot. M. Dominik )

    O tym, jak świętuje się Boże Narodzenie za granicą opowiedzieli nam Wacław Szczurski, konsul w Gruzji, Samer Haidar, licealista, który niedawno przeprowadził się do Tarnobrzega z Libanu i Małgorzata Tomsia, tarnobrzeżanka na stałe mieszkająca w Paryżu.

    - Po pierwsze, Gruzini obchodzą święta Bożego Narodzenia dwa tygodnie po nas - tłumaczy konsul Wacław Szczurski z Tarnobrzega, pierwszy sekretarz w Ambasadzie Rzeczpospolitej Polskiej w Tbilisi. - Są prawosławni.
    Jak wyjaśnia, tradycja świąt religijnych nie jest w Gruzji mocno zakorzeniona, bowiem jeszcze do niedawna wszelkie przejawy wiary były tam tłamszone przez rząd.

    PREZENTY W NOWY ROK
    Wigilia w gruzińskich domach znacząco różni się od tradycyjnej polskiej wieczerzy. Przede wszystkim nie ma tak uroczystego i świątecznego charakteru.
    - To tylko takie spotkanie za stołem w rodzinnym gronie - objaśnia Wacław Szczurski.

    Prezentami Gruzini obdarowują się dopiero w Nowy Rok, ale nie kładą ich pod choinką, bo choinki najzwyczajniej nie ma. Są za to tak zwane ciecielaki, czyli drewniane patyki, które struga się w taki sposób, by zwisające paski kory utworzyły coś w rodzaju drzewka.

    Gruzini nie chodzą na pasterki. W ogóle, jak opowiada konsul, nie mają w zwyczaju częstego odwiedzania świątyń. Gdy już postanowią wybrać się na jakieś świąteczne nabożeństwo, spotykają się przy malutkich kapliczkach - chramach, przeważnie usytuowanych pośród górskich szlaków. I to tylko tam, w górach mogą przeżyć białe święta, gdyż w miastach bardzo rzadko jest śnieg.
    Jak mówi Małgorzata Tomsia, święta Bożego Narodzenia we Francji są zupełnie zlaicyzowane.

    Jak mówi Małgorzata Tomsia, święta Bożego Narodzenia we Francji są zupełnie zlaicyzowane.

    MUZUŁMANIE TEŻ MAJĄ CHOINKI
    Chociaż Liban to państwo zamieszkiwane w większości przez muzułmanów, bożonarodzeniowy klimat unosi się w powietrzu już długo przed nastaniem świąt. Wszyscy gorączkowo biegają po sklepach w poszukiwaniu prezentów dla bliskich i znajomych. Mimo wyraźnej liczebnej przewagi wyznawców islamu w tym kraju, dzień Wigilii jest wolny od szkoły.

    - Nawet w typowo muzułmańskich dzielnicach domy ozdobione są choinkami i światełkami - mówi Samer Haidar, uczeń tarnobrzeskiego Liceum imienia Mikołaja Kopernika. W tym roku pierwszy raz od jedenastu lat Samer spędzi święta w Polsce.

    W Libanie wigilię obchodził wspólnie z innymi Polakami, na kolacjach organizowanych przez polską ambasadę.

    Muzułmanie również celebrują Boże Narodzenie, ale tylko pierwszy dzień świąt. Wierzą w Jezusa, ale nie wielbią go jako Syna Bożego, lecz jednego z proroków. W Boże Narodzenie podają na stół tort i ciasta.

    Podobnie do katolików święta przeżywają chrześcijańscy maronici. Też urządzają swojego rodzaju wigilię, tyle że nie zawsze stosują się do dobrze znanych nam, Polakom zasad postu.

    - Na każde obchodzone przez siebie święto przygotowują charakterystyczną dla niego potrawę - wyjaśnia Samer Haidar.

    I tak na przykład na wigilijną kolację serwują przysmak, który przypomina trochę polskie gołąbki, tyle że zamiast w liście kapusty, farsz z mięsa i owoców szyszek zawija się w cienko rozwałkowane ciasto. Maronici śpiewają podczas świąt kolędy.
    Znacznej części Libańczyków nieobca jest postać Świętego Mikołaja, nazywanego tam z francuskiego Papa Noel. Ten i inne zachodnie bożonarodzeniowe zwyczaje Liban zawdzięcza właśnie Francji, której był kolonią przez ponad dwadzieścia lat.
    ŚWIĘTO WSZYSTKICH RELIGII
    W samej zaś Francji święta nabrały laickiego wyrazu.
    - Nie mają one religijnego charakteru - mówi Małgorzata Tomsia, tarnobrzeżanka na stałe mieszkająca w Paryżu. - Obchodzą je katolicy, muzułmanie, ateiści i agnostycy. Wszyscy kupują sobie prezenty.

    I to właśnie na tym Francuzi najbardziej skupiają swoją uwagę. Jak relacjonuje pani Małgorzata, sklepy przypominają bajkowe krainy. Witryny znanego w Paryżu domu handlowego Galleries Lafayette przedstawiają różne historyjki, w których zabawki tańczą i śpiewają w takt dobiegającej z głośników muzyki, a pluszaki i porcelanowe lalki udzielają kulinarnych porad. Bajecznie wyglądają też same ulice Paryża, ozdobione milionami kolorowych światełek. Miasto nabiera w tym czasie magicznego klimatu.

    INDYK Z KASZTANAMI I SERY
    - W Wigilię ludzie pracują tam z reguły do piątej, szóstej godziny - mówi Małgorzata Tomsia. - Wieczorem zasiadają do kolacji, a w zasadzie obiadokolacji.

    Wigilijny stół zastawiony jest potrawami znacznie różniącymi się od tradycyjnych polskich dań. Brakuje na nim naszego karpia. Zastępują go jednak owoce morza, indyk nadziewany kasztanami, zupa rybna, specjalnie przygotowywana na święta wątróbka, boudin, czyli coś w rodzaju polskiej kaszanki i oczywiście różnego rodzaju sery. Na deser podaje się pieczone na Boże Narodzenie ciasto o nazwie buche de noel, przypominające w smaku polskiego sękacza.

    Na skosztowanie tych wszystkich delicji Francuzi mają tylko jeden dzień, gdyż już 26 grudnia muszą wracać do pracy.

    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo