Zabił "po pijaku"

    Zabił "po pijaku"

    Zdzisław Surowaniec

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    - W tym miejscu na drodze leżało ciało tragicznie zmarłego mężczyzny - mówi Emil Gałka z Zabrnia.

    - W tym miejscu na drodze leżało ciało tragicznie zmarłego mężczyzny - mówi Emil Gałka z Zabrnia. ©Z. Surowaniec

    Kolejny wypadek na "drodze śmierci" z Grębowa do Zabrnia w powiecie tarnobrzeskim. Sprawca miał 3,14 promila alkoholu w organizmie.
    - W tym miejscu na drodze leżało ciało tragicznie zmarłego mężczyzny - mówi Emil Gałka z Zabrnia.

    - W tym miejscu na drodze leżało ciało tragicznie zmarłego mężczyzny - mówi Emil Gałka z Zabrnia. ©Z. Surowaniec

    - Oglądałem telewizję i usłyszałem huk na drodze. Kiedy wybiegłem, w rowie leżało auto, a na poboczu człowiek - opowiada Emil Gałka. Tak w Zabrniu zginął pieszy potrącony przez auto.

    Jak informuje tarnobrzeska policja, do wypadku doszło w czwartek, późnym wieczorem. Sprawcą wypadku był kompletnie pijany 37-letni mieszkaniec Zabrnia. Miał 3,14 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

    Jechał fiatem temprą, obok niego siedział podobnie jak on nietrzeźwy pasażer. Na prostym odcinku drogi, dwieście metrów od kościoła, podczas manewru wyprzedzania innego auta zjechał na przeciwległy pas jezdni, którym szedł mężczyzna prowadzący rower.

    NAJECHAŁ NA PIESZEGO
    W trakcie gwałtownego hamowania kierowca fiata stracił panowanie nad samochodem, najechał prawym bokiem pojazdu na pieszego i wjechał do przydrożnego rowu. Potrącony mężczyzna nie miał szans i zginął na miejscu. Ciało ofiary, odbite od auta, zostało odrzucone na drugą stronę drogi. To kolejny wypadek na "drodze śmierci" - jak mieszkańcy nazywają ten odcinek.

    Syn pana Emila pochylił się nad leżącym mężczyzną. Wyczuł jeszcze palcami puls, ale za chwilę nie czuł już nic. Jak twierdzi Emil Gałka, najpierw przyjechała policja. Pogotowie zjawiło się po około dwudziestu minutach. Lekarz stwierdził zgon.

    Promilowy rekord

    Promilowy rekord


    Potrącony w Zabrniu jest pierwszą śmiertelną ofiarą wypadków drogowych, które wydarzyły się na terenie powiatu tarnobrzeskiego. W tym przypadku został pobity rekord. Nigdy jeszcze sprawca wypadku nie miał tak wysokiego poziomu stężenia alkoholu w organizmie - 3,14 promila.



    NIE UCIEKAŁ
    Nietrzeźwy kierowca nie uciekał. Wydostał się z auta, które zjechało do rowu i czekał co będzie dalej. On i pasażer zostali poddani badaniu na stan trzeźwości. Kierowca miał 3,14 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, 31-letni pasażer - 1,43 promila. Zostali przewiezieni do policyjnego aresztu do czasu wytrzeźwienia. Pijany kierowca za spowodowanie wypadku śmiertelnego odpowie przed sądem. Grozi mu kara 12 lat więzienia.

    Ludzie w wiosce przypominają kolejne wypadki, jakie się wydarzyły na drodze od Gębowa do Zabrnia. Mówią, że to "droga śmierci". Niektórzy sugerują, że jest coś dziwnego w tym, że tyle jest tu wypadków.

    WINIEN ALKOHOL
    Andrzej Paterek ma jednak bardzo zdecydowane spojrzenie na te zdarzenia. - Jak mieszkam tu dwadzieścia osiem lat, to wydarzyło się na tej drodze jakieś dwadzieścia wypadków - szacuje. - Gdzieś ze dwa to będą nieszczęśliwe zbiegi okoliczności. Reszta to efekt jazdy "po pijaku" - wystawia diagnozę.

    - Ludzie głupoty wygadują, że nad tą drogą wisi jakieś nieszczęście. A prawda jest taka, że jak nie przestaną prowadzić aut po pijanemu, to śmierć będzie na tej drodze cały czas tańczyła - mówi dosadnie.

    PIJANY NA DRODZE
    Andrzej Paterek podaje przykład sprzed kilku tygodni. Kiedy jego syn wracał autem do domu, na drodze na środku zakrętu we wsi siedział pijany mieszkaniec. Omal go nie rozjechał. - Ludzie tu za dużo piją i z tego powodu tyle tu nieszczęść- uważa.

    Komentarze (15)

    Wszystkie komentarze (15) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo