Celnicy kończą, kierowcy zaczynają strajk

    Celnicy kończą, kierowcy zaczynają strajk

    Rafał Adamski

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Trzydzieści tirów zablokowało jeden pas ruchu na ulicy Krakowskiej w Rzeszowie (w ciągu drogi krajowej nr 4).

    Trzydzieści tirów zablokowało jeden pas ruchu na ulicy Krakowskiej w Rzeszowie (w ciągu drogi krajowej nr 4). ©R. Adamski

    W Warszawie mają odbyć się rozmowy związkowców z przedstawicielami Ministerstwa Finansów.
    Trzydzieści tirów zablokowało jeden pas ruchu na ulicy Krakowskiej w Rzeszowie (w ciągu drogi krajowej nr 4).

    Trzydzieści tirów zablokowało jeden pas ruchu na ulicy Krakowskiej w Rzeszowie (w ciągu drogi krajowej nr 4). ©R. Adamski

    Być może dzisiaj dojdzie do zakończenia protestu celników.

    W Korczowej w poniedziałek było czterech celników, a w Medyce siedmiu. Ale na obydwu przejściach tylko po dwóch funkcjonariuszy miało uprawnienia do odprawiania tirów. Odprawy odbywały się bardzo wolno. By rozładować korek w Korczowej trzeba będzie przynajmniej pięć dni, zaś w podprzemyskiej Medyce trzy dni.

    - Powrót do pracy części funkcjonariuszy to akt dobrej woli wobec premiera - tłumaczy Alicja Tokarz, szefowa Związku Zawodowego Pracowników Izby Celnej w Przemyślu.
    Jednak część celników ma dość powstałej sytuacji.

    - Gdybyśmy mieli takie rzadkie kwalifikacje jak lekarze, moglibyśmy zagrozić złożeniem wypowiedzeń - mówi jeden z funkcjonariuszy. Zresztą i tak zastanawiam się nad odejściem z pracy.

    - Nie wracam do pracy, bo nie ma żadnych konkretnych rozwiązań naszych problemów - mówi anonimowo jedna z celniczek. - Postarałam się o nowe zwolnienie lekarskie.
    Kierowcy blokują

    W poniedziałek w kilku podkarpackich miastach doszło do protestów kierowców ciężarówek.

    - Solidaryzujemy się z naszymi kolegami, którzy stoją na drogach wiodących do granicy - mówi Edward Krupa szef Zarządu Regionalnego Związku Pracodawców Transportu Drogowego, współorganizator protestu. - Stanęliśmy na jednym pasie na ulicy Krakowskiej w Rzeszowie.

    Kierowcy deklarują, że rozumieją żądania celników, ale nie chcą, by odbywało się to kosztem przekraczających granicę.

    Kto za to zapłaci?

    Część towarów miało trafić do odbiorców w określonych dniach. W wielu stojących od kilku dni na granicy samochodach zepsuły się ładunki.

    - Sam widziałem dwa TIR-y zepsutych kwiatów z Danii jadących do Kijowa, poza tym dwa TIR-y czosnku, piętnaście TIR-ów jabłek - wylicza Krupa. - Szykują się procesy, w których pozwanym będzie skarb państwa.

    W przypadku niektórych transportów kończą się zezwolenia fitosanitarne na wjazd na Ukrainę. Przewoźnicy chcą, by zezwolenia prolongować, ponieważ przez kilka dni nie można było przekroczyć granicy.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo