Mielczanka w filmie "Katyń"

    Mielczanka w filmie "Katyń"

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Młoda mielczanka jest przekonana, że aktorska kariera jeszcze przed nią. A w najbliższym czasie zamierza założyć firmę artystyczną.

    Młoda mielczanka jest przekonana, że aktorska kariera jeszcze przed nią. A w najbliższym czasie zamierza założyć firmę artystyczną. ©archiwum

    Mielczanka statystowała w polskiej superprodukcji. Teraz zbliżenie jej twarzy obejrzą hollywoodzkie sławy.
    Młoda mielczanka jest przekonana, że aktorska kariera jeszcze przed nią. A w najbliższym czasie zamierza założyć firmę artystyczną.

    Młoda mielczanka jest przekonana, że aktorska kariera jeszcze przed nią. A w najbliższym czasie zamierza założyć firmę artystyczną. ©archiwum

    Iwona Chamielec zagrała tylko krótki epizod. Ale za to w jakim filmie! Jej twarz przez kilka sekund można oglądać w produkcji, która właśnie otrzymała nominację do Oscara.

    Iwona Chamielec znalazła się w filmie "Katyń" Andrzeja Wajdy jako statystka nieprzypadkowo. Mielczanka ukończyła w Krakowie dwuletnią Szkołę Aktorsko-Telewizyjną. To już wtedy zaczęła odwiedzać agencje artystyczne i chodzić na castingi.
    Czasem do jakiegoś przedsięwzięcia polecił ją któryś z wykładowców. Dlatego, mimo że jak sama zaznacza, trudno ją nazwać aktorką w pełnym tego słowa znaczeniu, jak na początkującą artystkę ma już na swoim koncie spory dorobek.

    W jednym z odcinków serialu kryminalnego "Detektywi", emitowanym zaraz po wakacjach i niedawno powtarzanym, zagrała "ekolożkę", grała w teatrze objazdowym dla dzieci, a od czterech lat występuje w kabarecie, obok Aldony Jankowskiej i Krzysztofa Stawowego, w spektaklu pod tytułem "Enter tain The Dragon".

    WYSTĘPUJE W KABARECIE

    - Aldona Jankowska jest dobrze znana z "Szymon Majewski Show". To ona parodiuje tam Zytę Gilowską i Danutę Hojarską. A Krzysztof Stawowy jest aktorem Teatru Starego - przybliża postacie swoich estradowych kolegów. I opowiada, że program grany jest wyłącznie w języku angielskim. A bierze się to stąd, że kabaret występuje na imprezach dla przedstawicieli zagranicznych firm. Pojawia się też bardzo często w klubie Moliere przy ulicy Szewskiej w Krakowie.

    - Nasze kabaretowe skecze dotyczą obyczajów staropolskich. Ja gram młodą, trzpiotkowatą dziewczynę, która podbija serce głównego bohatera, a zarazem męskiej części publiczności.

    Kiedy agencja artystyczna poszukiwała statystów do filmu "Katyń", pani Iwona otrzymała zaproszenie na casting. Przeszła go i zagrała w dosyć znaczącym momencie filmu. Występuje w scenie kręconej na krakowskim rynku, kiedy tłum ludzi poznaje nazwiska oficerów, którzy zginęli w Katyniu. - To była taka bardzo charakterystyczna chwila - dopowiada pani Iwona.

    Mielczanka przebywała na planie filmowym jeden dzień, dokładnie 21 listopada 2006 roku. - Na planie trzeba było się zjawić już o godzinie 4. Najpierw odbywało się przymierzanie i dopasowywanie strojów, przygotowywanie fryzur, makijaży. To jest bardzo żmudna i mozolna praca - pani Iwona mówi, że scena z jej udziałem była powtarzana kilka razy. Bo tak zwykle się robi. Chociaż nakręcona scena wypada dobrze, na wszelki wypadek kręci się jednak więcej jej wersji. Dlatego dzień filmowy skończył się dopiero około północy.
    ODGRYWA ROLĘ W MILCZENIU

    Mielczanka uśmiecha się na wspomnienie odgrywanej sceny. Bo, jak opowiada, ze względu na swoje duże zaangażowanie wprowadziła lekkie zamieszanie na planie: - Moim zadaniem było przepychanie się przez tłum. Miałam się głośno dopytywać, co się stało. Takich instrukcji udzieliła mi osoba, która odpowiadała za statystów.
    Pani Iwona bardzo mocno wzięła sobie to polecenie do serca. I z dużym przejęciem zaczęła odtwarzać swoją rolę. A tymczasem okazało się, że w tym samym momencie podobną scenę miała odegrać Agnieszka Glińska. Miała wychodzić zdezorientowana z bryczki i również pytać, jakie wieści tak poruszyły zgromadzonych ludzi.

    - Dlatego, niestety, musiałam zrezygnować z mojej małej roli - Pani Iwona opisuje, że już w drugiej wersji nastąpiła korekta. Jej zadaniem było tylko przepychanie się przez tłum. Nie dane jej było, niestety, powiedzieć choćby jednego krótkiego zdania.
    Ale jednak czuje sporą satysfakcję. Bo mimo że była jedną z wielu statystek, w pewnym momencie filmu na ekranie w zbliżeniu widać jej twarz, która zapełnia cały ekran.

    Mruga znacząco okiem: - A przecież wszyscy wielcy aktorzy zaczynali od takich małych epizodów.

    Jej radość jeszcze wzrosła, kiedy przyszła wiadomość, że "Katyń" dostał nominację do Oscara. Bo już niedługo, co prawda przez krótką chwilę, ale jednak, jej twarz będą oglądać największe sławy filmowe na wielkiej gali poprzedzającej rozdanie Oscarów. - To wielka satysfakcja i duma, że mogłam brać udział w takim wspaniałym przedsięwzięciu - dopowiada.

    PODZIWIAŁA STENKĘ I SPOTKAŁA WAJDĘ

    Możliwość przyglądania się grze aktorów na planie filmu "Katyń" to też duże przeżycie. Chociaż pani Iwona podkreśla, że obserwowanie, jak powstają kolejne ujęcia filmu, nie jest dla niej nowością. Ale cały czas ogromne wrażeni robi na niej Danuta Stenka. I jej grę mogła właśnie w ten dzień, kiedy statystowała, oglądać. - Ona jest dla mnie wzorem, autorytetem. To kobieta z wielką klasą. Podoba mi się jej styl bycia, styl pracy.

    W tym dniu Iwona Chamielec nie zetknęła się bezpośrednio z Andrzejem Wajdą. Przypadek sprawił, że spotkała go następnego dnia. - Stałam wtedy na przystanku. Spostrzegłam go, gdy szedł ulicą. Postanowiłam podejść - pani Iwona podziękowała mistrzowi za możliwość udziału w filmie. - Był serdeczny. Też mi podziękował. Uścisnęliśmy sobie dłonie.

    W swoim rodzinnym mieście niewiele do tej pory opowiadała o przygodzie z "Katyniem". Dlatego jej znajomi dopiero teraz zaczynają się dowiadywać, że można ją oglądać w wielkiej filmowej produkcji. Mówi skromnie: - Bo nie chciałam się chwalić. To był w końcu tylko epizod.

    Mielczanka obejrzała do tej pory jedynie fragmenty "Katynia". Nie oglądała jeszcze całego filmu. Tłumaczy, że to z braku czasu. Teraz pracuje w szkole i studiuje na Wydziale Komunikacji Społecznej Krakowskiej Szkoły Wyższej. I chce założyć własną firmę artystyczną, która dałaby jej możliwość organizowania imprez, prowadzenia różnego rodzaju gali, przygotowywania programów artystycznych. I zamierza piąć się wyżej. Powtarza: - Kiedy czytam wywiady ze znanymi aktorami, większość mówi, że zaczynała właśnie od statystowania.

    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo