Bez palenia w pubach i pizzeriach

    Bez palenia w pubach i pizzeriach

    Wioletta Wojtkowiak, Ewa Bożek

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Studentki Agnieszka Urbaniak i Justyna Sęder, bywalczynie tarnobrzeskiego pubu: - Palimy, ale przenigdy przy jedzeniu. Dlatego ten zakaz popieramy.

    Studentki Agnieszka Urbaniak i Justyna Sęder, bywalczynie tarnobrzeskiego pubu: - Palimy, ale przenigdy przy jedzeniu. Dlatego ten zakaz popieramy. ©W. Wojtkowiak

    Coraz więcej pubów, pizzeri i restauracji wprowadza całkowity zakaz palenia papierosów. I nie tracą klientów.
    Studentki Agnieszka Urbaniak i Justyna Sęder, bywalczynie tarnobrzeskiego pubu: - Palimy, ale przenigdy przy jedzeniu. Dlatego ten zakaz popieramy.

    Studentki Agnieszka Urbaniak i Justyna Sęder, bywalczynie tarnobrzeskiego pubu: - Palimy, ale przenigdy przy jedzeniu. Dlatego ten zakaz popieramy. ©W. Wojtkowiak

    Właściciele lokali coraz częściej myślą o komforcie niepalących klientów i nie chcą "siekiery" w powietrzu. Co więcej, całkowity zakaz palenia podoba się nawet palaczom.

    - Na początku marudzili. Jak to? A teraz się z tym pogodzili. Wychodzą na zewnątrz i twierdzą, że nawet im to służy, bo przez to mniej palą - mówi Barbara Winiarz współwłaścicielka nowego tarnobrzeskiego pubu "Bez końca". Otwierała go z założeniem, że goście nie poczują tu dymu.

    Jedzenie smakuje lepiej

    - Nie chodzi o modę. Chodzi o chęć przebywania w miejscach, będących odskocznią od codzienności. Miło jest posiedzieć w lokalu, gdzie czuć przyjemny zapach, a nie smród nikotyny - dodaje. Zwłaszcza, że jedzenie smakuje wtedy lepiej.
    Papieros do naleśnika? A fe. Beata Pabian z cafe baru "Pod różą" w Tarnobrzegu, gdzie także się nie pali twierdzi, że papierosy zniszczyłyby klimat lokalu, gdzie podaje się desery, lody i naleśniki. Od dłuższego czasu zakaz obowiązuje też w pizzeri "Terttio".
    Troska o pracowników

    W Nisku na otwarcie knajpy-pizzeri z zakazem palenia zdecydował się Sylwester Szabat. - Nie wyobrażałem sobie, żeby moi pracownicy przez tyle godzin wdychali dym z papierosów - mówi właściciel "Zielonego Młyna".

    Nie raz, kiedy był w knajpie prywatnie, zastanawiał się jak barmani mogą wytrzymać w tym dymie. - Nie chciałem też, by klienci, którzy zamawiają u nas pizzę musieli wdychać opary, a po wyjściu mieć przesiąknięte dymem ciuchy - wyjaśnia Sylwester Szabat.

    Palacze palą mniej

    Nikt nie boi się, że zakaz palenia odstraszy klientów. Wręcz przeciwnie. - Moje przypuszczenia potwierdziły się, kiedy klienci sami zaczęli mówić, że wprowadzenie zakazu palenia w pizzeri jest bardzo dobrym pomysłem - wyjaśnia Sylwester Szabat. - Na tym nie koniec, zadowoleni z tego pomysłu byli sami palacze. Oni też nie lubią, kiedy wisi nad nimi ciężka śmierdząca chmura. Nie lubią też wychodzić za drzwi, dlatego mówią, że palą mniej.

    Właściciele twierdzą, że chętniej będą odwiedzały ich osoby, które dziś odchodzą od drzwi knajpek widząc zawiesinę dymu. Barbara Winiarz krytykuje teoretyczny podział na sale na palących i niepalących. Dym nie zna przecież granic i po chwili jest wszędzie.

    - Pewnie dlatego wiele osób woli przyjść do nas niż do innych miejsc - mówi barmanka z Irish Pub w Stalowej Woli. To jeden z dwóch pubów w mieście, gdzie obowiązuje zakaz palenia. Czyste powietrze jest także w London Pub przy ulicy Poniatowskiego.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo