Na drodze do Pekinu

    Na drodze do Pekinu

    Piotr Szpak

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jakub Giża rozpoczął olimpijski rok od sukcesu, jakim była jego obecność w gronie laureatów plebiscytu „Echa Dnia”.

    Jakub Giża rozpoczął olimpijski rok od sukcesu, jakim była jego obecność w gronie laureatów plebiscytu „Echa Dnia”. ©M. Radzimowski

    Kulomiot mieleckiej Stali Jakub Giża rozpoczął przygotowania do najważniejszego dotychczas sezonu w jego życiu.
    Jakub Giża rozpoczął olimpijski rok od sukcesu, jakim była jego obecność w gronie laureatów plebiscytu „Echa Dnia”.

    Jakub Giża rozpoczął olimpijski rok od sukcesu, jakim była jego obecność w gronie laureatów plebiscytu „Echa Dnia”. ©M. Radzimowski

    Czy Mielec będzie miał swego reprezentanta podczas tegorocznych letnich Igrzysk Olimpijskich, które rozegrane zostaną w Pekinie. Jest na to szansa. Kulomiot Jakub Giża jest jednym z nielicznych, którzy mają na to szanse.

    Kuba, który miniony rok miał bardzo udany - zdobywał cztery złote medale podczas imprez rangi mistrzowskiej. Już zanotował swój pierwszy sukces. Głosami czytelników "Echa Dnia" wybrany został do "dziesiątki" najpopularniejszych sportowców w plebiscycie organizowanym przez naszą gazetę. W gronie laureatów był jedynym mielczaninem, zajął szóste miejsce.

    UDANY POCZĄTEK
    - Pokonać siatkarki i szczypiornistów Stali, to już jest coś. Pierwszy sukces już mam, dobrze rozpocząłem ten rok - uśmiechał się po zejściu ze sceny Miejskiego Domu Kultury.

    Na tanecznej sali nie "balował", szybko wsiadł do samochodu i pojechał. Nazajutrz bowiem wyjeżdżał na drugie zgrupowanie reprezentacji Polski, które odbywa się obecnie w Gdańsku. Wcześniej był w Spale. Właśnie pobyt na zgrupowaniach jest gwarantem dobrego przygotowania Kuby do walki o minimum olimpijskie. W Mielcu nie ma on odpowiednich warunków do rozwoju swego talentu. Trenuje w zimnej Sali znajdującej się pod trybunami stadionu. Ta sala to zwykły magazyn…

    - W Spale i tu w Gdańsku mam bardzo dobre warunki do treningu. Można też pooddychać morskim powietrzem, zrelaksować się - mówi.

    Jakub Giża - ma 22 lata, jest studentem Uniwersytetu Rzeszowskiego. Kawaler. Pchnięcie kulą uprawia od ośmiu lat. Jego największe sukcesy, to wicemistrzostwo świata juniorów, wywalczone przed trzema laty we włoskim Grosetto oraz złoty medal młodzieżowych mistrzostw Europy, zdobyty w ubiegłym roku w węgierskim Debreczynie.
    (fot. M. Radzimowski )

    SPAŁA Z MARSZU
    Za niespełna trzy tygodniem Giża zaliczy swój pierwszy w tym roku start. Wystartuje w halowych mistrzostwach Polski, które rozegrane zostaną w Spale. W minionym roku sprawił tam olbrzymią sensację, zdobywając zloty medal. Czy teraz będzie podobnie?

    - Może być "złoto", a może nie być medalu. Występ w Spale potraktujemy z marszu, nie będzie do niego specjalnych przygotowań. Nawet jak pchnie słabiej, nikt nie będzie robił tragedii. Dla Kuby najważniejszy będzie sezon letni - mówi klubowy trener Giży Ryszard Jakubowski.

    Od startu w Spale uzależnione będą dalsze przygotowania Kuby. Jeśli uzyska wynik powyżej 20,05 m, uzyska wtedy minimum na halowe mistrzostwa świata, które na początku marca rozegrane zostaną w Hiszpanii. Jeśli nie zakwalifikuje się do reprezentacji, wtedy po spalskich mistrzostwach poleci na miesięczne zgrupowanie do Republiki Południowej Afryki. Później będą obozy w Portugalii i Włoszech. Najgorsze dla Giży przyjdzie w maju, kiedy rozpocznie się…. pylenie trawy i drzew.

    KŁOPOTLIWE PYLENIE
    - Kuba jest alergikiem, maj to dla niego fatalny okres, nie może się na niczym skupić. Ale on pokona w tym roku wszystko, by zakwalifikować się do Pekinu. A jak się nie uda, to za cztery lata będą kolejne Igrzyska - spokojnym głosem mówi Jakubowski.

    Także Jakub nie zamierza robić tragedii w sytuacji gdyby nie udało mu się awansować do Igrzysk. Wie bowiem, że stoi dopiero na progu wielkiej kariery sportowej, jest jednym z najmłodszych zawodników specjalizujących się w pchnięciu kulą.

    - W naszej dyscyplinie największe sukcesy odnosi się tuz przed, albo po "trzydziestce". Mam więc jeszcze trochę czasu. Ale z drugiej strony, na co czekać. Gdybym nie wierzył w wyjazd do Pekinu, to nie byłoby sezonu trenować, a ja trenuję już bardzo mocno.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo