Wzrośnie pensja urzędnika

    Wzrośnie pensja urzędnika

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    - Od pół roku to biurko czeka na inspektora nadzoru. Trudno znaleźć osobę, która spełni wszystkie stawiane wymagania skoro w prywatnej firmie zarobi

    - Od pół roku to biurko czeka na inspektora nadzoru. Trudno znaleźć osobę, która spełni wszystkie stawiane wymagania skoro w prywatnej firmie zarobi dwa razy tyle - mówi Józef Michalik, rzecznik urzędu miasta Tarnobrzeg. ©W. Wojtkowiak

    O kilkaset złotych podniesie się dolna i górna granica zarobków pracowników administracji samorządowej. Czy to zatrzyma fachowców?
    - Od pół roku to biurko czeka na inspektora nadzoru. Trudno znaleźć osobę, która spełni wszystkie stawiane wymagania skoro w prywatnej firmie zarobi

    - Od pół roku to biurko czeka na inspektora nadzoru. Trudno znaleźć osobę, która spełni wszystkie stawiane wymagania skoro w prywatnej firmie zarobi dwa razy tyle - mówi Józef Michalik, rzecznik urzędu miasta Tarnobrzeg. ©W. Wojtkowiak

    Urzędy miast w regionie cierpią na brak fachowców od nadzoru i inwestycji. Są wyszkoleni i nie zarabiają tyle, co w prywatnych firmach, więc odchodzą. Czy planowane od kwietnia podwyżki pensji sprawią, że praca w administracji samorządowej zacznie się opłacać?

    Przyciągnąć do urzędów miast i gmin młodych, dobrze wykształconych ludzi i specjalistów - to też ma na względzie resort pracy zapowiadając od kwietnia wejście w życie rozporządzenia dotyczącego zmian płac. Podwyżki mają obowiązywać z wyrównaniem od stycznia.

    Jeśli w obowiązującej dziś tabeli pensja zasadnicza podinspektora w urzędzie wynosi od 910 do 1950 brutto to po zmianie będzie można mu zapłacić nie mniej niż 1400 złotych, a maksymalnie 2250 brutto.

    - Rozpiętość widełek płacowych dla poszczególnych stanowisk jest dziś bardzo duża. Nowe rozporządzenie spłaszcza tę różnicę. Dolną granicę minimalnych pensji podnosi o 70 procent a górną od 20 do 30 procent - mówi rzecznik tarnobrzeskiego magistratu Józef Michalik. - Widzimy więc, że ci, którzy teraz zarabiają mało dostaną sporo więcej, a ci którzy wypłaty mają wysokie mogą dostać bardzo mało.

    Zyskają najmniej opłacani

    Urzędnicy śledzą tabele w projekcie rozporządzenia, ale nie okazują entuzjazmu. Poza tym nie wiadomo, jak wysokie i dla kogo będą to podwyżki. Czy uda się je wyskrobać zwłaszcza po około trzyprocentowych zaplanowanych na ten rok z powodu inflacji. Ci, których pensje już mieszczą się w nowych widełkach na przykład od 2100 do 2700 brutto się obejść smakiem.

    Pewne jest, że zyskają najsłabiej opłacani. Stalowowolski urząd sprawdza właśnie, ilu jest referentów, zarabiających poniżej nowego minimum, które wynosi 1400 złotych brutto.

    - Jeśli pobory takiej osoby wynoszą mniej na przykład 1100 złotych brutto podwyżka jest obowiązkowa - mówi sekretarz urzędu Gabriela Grzesiowska.
    Zatrudnieni na stanowiskach obsługowych i pomocniczych w tarnobrzeskim urzędzie miasta, czyli konserwatorzy, sprzątaczki, kierowcy, doręczyciele mogą liczyć na 200 złotych podwyżki brutto.

    Osoba z wyższym wykształceniem zatrudniona niedawno na stanowisku podinspektora w urzędzie miasta w Mielcu otrzymała 1700 złotych brutto. Wedle obowiązujących przepisów może dostać maksymalnie 1950, a nowych stawek 2250 złotych brutto.

    Urzędy mają wakaty

    - Pensje powinny rosnąć, bo w samorządzie odczuwa się brak dobrych fachowców - uważa Władysława Kozak sekretarz urzędu miasta Mielca i naczelnik wydziału w jednej osobie.

    Na razie specjaliści nie garną się do pracy w urzędach. - Nabierają doświadczenia i uciekają do prywatnych firm - obserwuje Józef Michalik. Zwłaszcza urzędnicy, którzy odpowiadają za obsługę unijnych funduszy (1500 złotych miesięcznie na rękę w jednym z urzędów miast) są łakomym kąskiem dla prywatnych firm, które chcą się rozwijać.

    Prawdziwy problem to wakaty na kluczowych stanowiskach. Tarnobrzeski magistrat już drugi raz ogłosił nabór na stanowisko inspektora do spraw nadzoru inwestycyjnego w wydziale techniczno-inwestycyjnym i drogownictwa. Chętnych brak. Jeśli urząd oferuje inżynierowi z uprawnieniami 2,5 tysiąca brutto a duża firma drogowa około 6 tysięcy brutto nie można mieć wątpliwości, kogo wybierze.

    W magistracie w Stalowej Woli przez rok był wakat na stanowisku inspektora nadzoru budowlanego. - Prywatne firmy płacą lepiej niż urząd. Dlatego pensje muszą wzrosnąć, żeby łatwiej było zatrzymać fachowców. Potrzeba nam szczególnie osób z uprawnieniami budowlanymi i drogowców - mówi Gabriela Grzesiowska, sekretarz urzędu miasta w Stalowej Woli.

    Urząd czeka też niespodzianka, bo w tym roku odejdzie jedna osoba i założy własną firmę budowlaną. W Tarnobrzegu w ciągu ostatnich trzech lat z urzędem rozstało się pięciu wykwalifikowanych pracowników.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo