Terrazzino: Taniec jest najważniejszy

    Terrazzino: Taniec jest najważniejszy

    Kuba Zajkowski

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Stefano Terrazzino i Elżbieta Jędrzejowska na planie "Samego Życia” oraz Stefano sam podczas zdjęć do serialu.

    Stefano Terrazzino i Elżbieta Jędrzejowska na planie "Samego Życia” oraz Stefano sam podczas zdjęć do serialu. ©Oko Cyklopa

    Stefano Terrazzino udowodnił w "Tańcu z gwiazdami", że czuje się świetnie na parkiecie. Teraz sprawdza się jako aktor w serialu "Samo życie".
    Stefano Terrazzino i Elżbieta Jędrzejowska na planie "Samego Życia” oraz Stefano sam podczas zdjęć do serialu.

    Stefano Terrazzino i Elżbieta Jędrzejowska na planie "Samego Życia” oraz Stefano sam podczas zdjęć do serialu. ©Oko Cyklopa

    * Rzuca pan taniec?
    - Nie! Cały czas jest dla mnie na pierwszym miejscu. Zmieni się to pewnie dopiero, gdy będę starszy. Praca nad płytą i granie w "Samym Życiu" to zajęcia dodatkowe, które - mam nadzieję - pomogą mi także na parkiecie. Nawet mistrzowie świata biorą lekcje śpiewu i aktorstwa, by lepiej wyrażać emocje w tańcu.

    * Kogo pan gra w "Samym Życiu"?

    - Włoskiego dziennikarza modowego Giuseppe Trattiniego, zdrobniale Pino. Mój bohater przyjeżdża do Polski na festiwal mody. Na jednym z pokazów zobaczy Agnieszkę (Aneta Todorczuk-Perchuć) i… zakocha się. To typowy Włoch (śmiech).

    * Co wydarzy się później?

    - Niestety, gdy Pino będzie chciał podejść do ukochanej, ta zniknie w tłumie. Nie odpuści jednak i zacznie jej szukać. W końcu trafi do redakcji "Samego Życia", gdzie odnajdzie Agnieszkę. Niedługo potem wyjedzie do Włoch…

    * Czy to będzie koniec tego wątku?!

    - Może ta historia tak szybko się nie skończy. Wszystko zależy od widzów. Jeżeli spodoba im się Pino, wrócę na plan. To na razie próba. Chcemy się przekonać, czy dam sobie radę.

    * Nie bał się pan stanąć przed kamerą?

    - Oczywiście, że się bałem! To dla mnie nowy, dziwny świat. Przed zdjęciami spotkałem się kilka razy z aktorką, która dużo mnie nauczyła. Chodzi głównie o to, abym był naturalny. Nie muszę próbować grać.

    * Ćwiczył pan w domu przed lustrem?

    - W samochodzie. Mam w serialu sceny z telefonem komórkowym, które powtarzałem, gdy zatrzymywałem się na światłach. Ludzie, którzy to widzieli, byli bardzo zdziwieni (śmiech). W przygotowaniach pomagała mi też partnerka taneczna Alesya Surova. Niestety, już jej się znudziło (śmiech).

    * Myśli pan o karierze aktorskiej?

    - Nie chciałbym kiedyś żałować, że czegoś w życiu nie spróbowałem, więc wykorzystuję okazje, które mi się trafiają. A czy coś z tego wyniknie, zobaczymy.

    * Dlaczego nie występuje pan w siódmej edycji "Tańca z gwiazdami"?

    - Bardzo dużo zawdzięczam temu programowi, ale trochę zastopował moją karierę taneczną. Dlatego, mimo że bardzo chciałem wziąć udział w jego kolejnej odsłonie, zdecydowałem się poświęcić czas na przygotowania do zawodów. Trenuję kilka godzin dziennie, bo już w kwietniu startujemy z Alesyą w mistrzostwach Niemiec.

    * Nagrywa pan także płytę. Jak panu idzie praca w studiu?

    - Obecnie skupiam się na singlu, który będzie promował album. Mam nadzieję, że tego lata nie zabraknie słońca, bo ta piosenka do niego pasuje. To utwór o miłości w latynoskim klimacie. Niebawem powinien trafić do rozgłośni radiowych. Płyta pojawi się w sklepach prawdopodobnie we wrześniu.

    * W jakim języku będzie pan śpiewał? Po polsku, włosku, a może po angielsku?

    - Po hiszpańsku (śmiech). Wybraliśmy ten język, bo jest jeszcze bardziej sensualny niż włoski. Świetnie pasuje do miłości.

    * Cała płyta będzie w tym języku?

    - Na pewno singiel. Co do pozostałych utworów, jeszcze nie podjąłem decyzji. Podoba mi się kombinacja polskiego i włoskiego, więc może powstaną piosenki dwujęzyczne. Na płycie będzie 12 utworów: kilka ballad, które bardzo lubię, może jakieś duety.

    * Z Justyną Steczkowską?

    - Chciałbym, bo to ona namówiła mnie do śpiewania. Powiedziała, że mam ciekawą barwę głosu i tak się zaczęło. Nie ustalaliśmy jeszcze szczegółów współpracy, bo oboje mamy dużo zajęć, ale gdyby udało mi się ją przekonać, byłbym bardzo zadowolony.

    * Jak długo zamierza pan zostać w Polsce?

    - Nie mam pojęcia. Miałem tu mieszkać sześć miesięcy, ale czas szybko leci i w kwietniu miną trzy lata, odkąd jestem w Polsce. Niczego nie mogę więc wykluczyć, choć - na razie - wygląda na to, że zostanę długo.

    * Szuka pan u nas żony?

    - Życie toczy się swoim rytmem i nie można go w ten sposób planować. To, gdzie znajdę żonę, pokaże czas. Na razie mam w głowie tylko taniec i Alesyę.


    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo