Żmuda Trzebiatowska: Mój facet mnie rozumie

    Żmuda Trzebiatowska: Mój facet mnie rozumie

    Kuba Zajkowski

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Marta Żmuda Trzebiatowska na planie „Teraz albo nigdy”.

    Marta Żmuda Trzebiatowska na planie „Teraz albo nigdy”. ©Oko Cyklopa

    Marta Żmuda Trzebiatowska zyskała rozgłos dzięki rolom w "Magdzie M." i "Twarzą w twarz". Teraz jest jedną z najbardziej rozchwytywanych aktorek.
    Marta Żmuda Trzebiatowska na planie „Teraz albo nigdy”.

    Marta Żmuda Trzebiatowska na planie „Teraz albo nigdy”. ©Oko Cyklopa

    * Czy zazdrościsz jakichś cech charakteru swojej bohaterce z "Teraz albo nigdy!"?

    - Na pewno tego, że ma dużo energii i determinacji, dzięki którym potrafi pokonać każdą przeszkodę. Marta jest ponadto - co również mi się podoba - świadoma swojej kobiecości i doskonale wie, jak wpływać na mężczyzn. Kokietuje ich, ale zna umiar. Od pięciu lat ma męża Roberta (Bartek Kasprzykowski). Mimo nieporozumień, to szczęśliwy związek. Marta, nawet jeśli coś nie układa się po jej myśli, nie rzuca się w ramiona innego mężczyzny. Stara się rozwiązać problem. Taki ma charakter.

    * Nie chce mi się wierzyć, że żaden mężczyzna nie będzie chciał jej pocieszyć…

    - Jeden się znajdzie, ale Michał (Rafał Królikowski) to tylko przyjaciel! Marcie podoba się to, że na płaszczyźnie uczuciowości jest przeciwieństwem jej męża. Kocha dzieci, a jego pasją - tak jak mojej bohaterki - jest ogrodnictwo. Zobaczymy, co Robert zrobi z tym fantem.

    * Jakie problemy mają Marta i Robert?

    - Moja bohaterka pragnie mieć dzieci. To jej priorytet. Ma 27 lat i chce zostać mamą. To nic niezwykłego, bo - z tego, co słyszałam - wiele kobiet w jej wieku odczuwa taką potrzebę. Dla Marty przyszedł odpowiedni moment - ma warunki i dużo czasu, bo nie pracuje.

    * Robert też tego chce?

    - Niestety, nie. Ma dobrą passę w pracy, jego kariera rozkwita. Dorobił się i myśli o tym, by spożytkować zarobione pieniądze: zwiedzać świat, otaczać się drogimi gadżetami. Marta i Robert są - w złym tych słów znaczeniu - nowoczesnym małżeństwem. W ich związku nie brakuje co prawda chemii i namiętności, ale w sferze emocjonalnej, która dla kobiet jest bardzo ważna, pojawiły się pęknięcia. Robert nie słyszy i nie rozumie pewnych zależności. Nie wszystko do niego dociera.

    * To chyba problem wielu mężczyzn…

    - Nie wiem, mój facet mnie rozumie. Nic złego na jego temat nie powiem (śmiech).

    * A może chciałabyś coś zmienić w swojej bohaterce?

    - Wydaje mi się, że za bardzo angażuje się w problemy przyjaciół, uciekając od swoich. W pewnym sensie ją rozumiem, ale wolałabym, żeby częściej myślała o sobie. Marta za dużo gada i stara się tłumaczyć, zamiast interweniować. Powinna w końcu zrobić coś konkretnego.

    * Niedawno zmieniłaś się w blondynkę. To metamorfoza na potrzeby serialu?

    - Tak. Na próbie charakteryzacji przed rozpoczęciem zdjęć ja, Olga Bołądź i Katarzyna Maciąg miałyśmy zdecydować, czy chcemy się zmienić do naszych ról. Wszystkie się zgodziłyśmy, ale gdy nadszedł czas realizacji tego pomysłu, nasz entuzjazm zdecydowanie zmalał. Staram się być konsekwentna, więc - mimo wątpliwości - zgodziłam się na farbowanie włosów. Na początku myślałam, że wyglądam fatalnie i nienaturalnie, ale już się przyzwyczaiłam. Takie zmiany to dobry sposób, by odróżnić od siebie postacie, które gram.

    Chcę również podkreślić, że nie zdradziłam brunetek! Monica Bellucci nadal jest dla mnie ikoną urody. Z drugiej strony żal byłoby nie wykorzystać tego, że jestem teraz blondynką. Przydaje się to zwłaszcza w rozmowach z policjantami z "drogówki" (śmiech).

    * Ostatnio nie możesz narzekać na brak pracy. Masz jakąś receptę na sukces?

    - Nie ma konkretnego przepisu. Ważne jest to, by wierzyć w siebie i konsekwentnie, krok po kroku, iść do celu. Trzeba być także pracowitym. Nie lubię tego o sobie mówić, ale moi bliscy i ludzie, których spotykam w pracy, podkreślają, że posiadam tę zaletę. Nigdy nie wkuwam kwestii na planie, zawsze przygotowuję się do zdjęć w domu. Robię analizę każdej bohaterki, żeby nic mi nie umknęło. Nie ważne, czy to serial czy film, staram się podchodzić do wszystkich ról z maksymalnym skupieniem. Poświęcam na to mnóstwo energii.

    * Dużo ćwiczysz w domu?

    - Koncentruję się na zrozumieniu postaci, które gram, i stworzeniu ich szkieletu emocjonalnego. Nie kuję tekstu, przegadując go setki razy do lustra. By ćwiczyć kwestie, potrzebuję partnera.

    * Masz w domu idealnego kandydata - swojego chłopaka.

    - Czasami mi pomaga.

    * Biorąc pod uwagę, ile ostatnio grasz, musi być już nieźle wprawiony w aktorskim fachu!

    - Żebyś wiedział! Przeszedł gruntowne szkolenie. Najlepiej wciela się w kobiety, zwłaszcza Basię z "Teraz albo nigdy!", bohaterkę Katarzyny Maciąg. Adam ma wielki talent komediowy.

    * Myślisz czasami o tym, w jakim miejscu będzie twoja kariera za pięć-dziesięć lat?

    - Staram się niczego nie spodziewać, bo zazwyczaj nic dobrego z tego nie wynika. Jestem typem marzycielki - wolę prezenty i niespodzianki. Chciałabym, żeby życie cały czas mnie zaskakiwało. Choćby tak jak ostatnio, gdy dostałam rolę w filmie pod tytułem "Serce na dłoni" Krzysztofa Zanussiego. Spotkanie na planie z takim reżyserem to wspaniała przygoda.

    Komentarze (1)

    nn nn

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo