Trafili szóstkę w totka!

    Trafili szóstkę w totka!

    ANETA Dyka-Urbańska

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Ewa Zięba, kiedy dowiedziała się, że sprzedała szczęśliwy kupon, rozpłakała się z radości.

    Ewa Zięba, kiedy dowiedziała się, że sprzedała szczęśliwy kupon, rozpłakała się z radości. ©A. Dyka-Urbańska

    W Mielcu młode małżeństwo wygrało ponad 5 milionów złotych. Właściciel szczęśliwego kuponu grał na chybił-trafił.
    Ewa Zięba, kiedy dowiedziała się, że sprzedała szczęśliwy kupon, rozpłakała się z radości.

    Ewa Zięba, kiedy dowiedziała się, że sprzedała szczęśliwy kupon, rozpłakała się z radości. ©A. Dyka-Urbańska

    Do kolektury przy ul. Przemysłowej w Mielcu w środę rano przyszło małżeństwo, które podejrzewało, że wygrało ponad 5 milionów złotych. Kiedy sprzedawczyni Ewa Zięba potwierdziła ich przypuszczenia, para zupełnie osłupiała. Pani Ewa za to... rozpłakała się.

    Anna Obacz, druga sprzedawczyni, opowiada, że widok był niezwykły.

    Radość... sprzedawczyni

    - To małżeństwo nie było w stanie uwierzyć w to, co się stało. Mówili, że całą noc nie spali i to było widać. Byli w szoku. A Ewa skakała, klaskała, szalała, w końcu się rozpłakała z emocji. Wyglądało, jakby to ona wygrała - mówi.
    Ewa Zięba tłumaczy, że emocje były tak silne m.in. dlatego, że wygrana trafiła w ręce uroczych ludzi. - To młode, miłe, skromne małżeństwo, które spodziewa się dziecka. Nie było w nich żadnego cwaniactwa, poczucia tryumfu, nie pokazywali, że przechytrzyli świat. - opowiada.

    Pierwsza wygrana

    Mężczyzna, który z żoną przyszedł potwierdzić wygraną w systemie chybił-trafił od razu przyznał, że to właśnie pani Ewa sprzedała mu kupon. Było to sporym zaskoczeniem, bo wielu klientów sugeruje jej, że nie ma szczęśliwej ręki.

    - Nawet niektórzy mówią wprost, że skoro już przyszli to wezmą kupon, ale wiadomo, że "ode mnie" nie będzie wygranej. A tu proszę...- śmieje się. Małżeństwo mówiło o tym, że choć grają długo ostatnia wygrana była jedyną w LOTTO. Zwierzyli się, że grają już dość długo, ale nigdy jeszcze nic nie wygrali - opowiada pani Ewa.
    Dlaczego nie ja?

    W środę reakcje klientów kolektury były bardzo różne. Jedni się cieszyli z tego, że to właśnie do mielczan trafi główna wygrana, inni żałowali, że to nie do nich samych. - Kiedy zobaczyłem wywieszkę o wygranej od razu mi ciśnienie skoczyło. Szukałem w portfelu kuponu, trzęsły mi się ręce. Dopiero potem usłyszałem, że już ktoś się zgłosił. I taki straszny żal... - przyznaje pan Adam.

    Ewa Zięba nie kryje, że niektórzy klienci w środę bardzo ją zaskoczyli. - Na przykład mieli do mnie pretensje, że innym to daję szczęśliwe kupony, a im nie, choć są stałymi klientami. A przecież, gdybym znała numerki to sama bym się wzbogaciła - śmieje się.


    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo