Laura Samojłowicz: Jeden buziak już był

    Laura Samojłowicz: Jeden buziak już był

    Kuba Zajkowski

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Laura Samojłowicz

    Laura Samojłowicz ©Oko Cyklopa

    Uwielbia grać w zośkę i piłkę nożną, a to, że zostanie aktorką wywróżyła sobie w andrzejki, gdy miała… siedem lat.
    Laura Samojłowicz

    Laura Samojłowicz ©Oko Cyklopa

    Teraz Laura Samojłowicz, która w tym roku skończy naukę w Akademii Teatralnej, wciela się w Majkę w "M jak miłość". Jej bohaterka wpadła w oko Pawłowi Zduńskiemu. Czy zrodzi się między nimi wielka miłość?

    * Czy rola w "M jak miłość" to dobry początek kariery aktorskiej?

    - Bardzo dobry! Zawsze można wystartować inaczej, ale nie narzekam. To, że dostałam szansę w takim serialu, jest miłe. Zrobię wszystko, by podołać wyzwaniu. Cieszę się, bo Majka, która jest moją pierwszą poważną rolą, to złożona, wielowymiarowa postać. Mam dużo do grania.

    * Jak się czujesz na planie? Trema minęła?

    - Na początku było ciężko, bo od razu robiliśmy bardzo dużo scen. Miałam wtedy także próby do spektakli dyplomowych w Akademii Teatralnej. Połączenie tych zajęć nie przyszło mi łatwo, bo nie jestem jeszcze doświadczoną aktorką. Cieszę się jednak, że zostałam wrzucona na głęboką wodę, bo później będę mogła swobodnie pływać (śmiech). Zresztą już jest dużo lepiej.

    * Majka i Paweł wyraźnie mają się ku sobie. Kiedy przełamią pierwsze lody?

    - A kto to wie? (śmiech). Będą się do siebie zbliżać i oddalać, jak w życiu. Majka interesuje się Pawłem (Rafał Mroczek), bo to zupełnie inny facet niż przykładni, spokojni studenci, których poznała na uczelni. Zaintryguje ją jego barwny charakter. Dziewczyny lubią takich mężczyzn. Zresztą ta znajomość korzystna jest dla obu stron. Moja bohaterka może nauczyć się od Pawła dorosłego życia, a on od niej - spokoju i tego, by nie działać pochopnie. Maja nie lubi gierek, jest szczera.

    * Masz już za sobą pierwszy pocałunek z serialowym Pawłem?

    - Był jeden buziak, w policzek.

    * Jak twoja bohaterka odnajdzie się wśród znajomych Zduńskiego?

    - Majka jest otwarta na nowe znajomości i myślę, że da się ją lubić. Bliscy Pawła ją zaakceptują, choć na początku będą nieufni. Zwłaszcza Piotr (Marcin Mroczek) i Kinga (Katarzyna Cichopek). Nie wynika to jednak z tego, że nie przypadła im do gustu moja bohaterka. Martwią się raczej, czy Pawłowi uda się w końcu ułożyć sobie życie.

    * Dlaczego wybrałaś aktorstwo? Masz w rodzinie kogoś, kto jest z nim związany?

    - Nikogo. Jako dziecko nie marzyłam - jak wiele dziewczynek - by zostać aktorką. Ta pasja musiała we mnie rozkwitnąć. Gdy dostałam się do szkoły aktorskiej, przypomniałam sobie zabawne zdarzenie sprzed lat. W pierwszej klasie szkoły podstawowej mieliśmy wróżby andrzejkowe. Nauczycielka rozłożyła na stole kartki, na których były napisane nazwy różnych zawodów. Zamknęłam oczy i wylosowałam… aktorkę śpiewającą!

    * Pierwsza część wróżby już się spełniła, a druga?

    - Śpiewam, ale nie jestem wokalistką zawodową. W najbliższym czasie zamierzam nauczyć się grać na gitarze, by móc sobie akompaniować.

    * Znasz producenta filmowego Jacka Samojłowicza?

    - Owszem, ale - jak pewnie sądzi sporo osób - nie jestem jego córką, a on moim ojcem (śmiech). Na pewno łączą nas jednak więzy pokrewieństwa, bo Samojłowiczów jest w Polsce niewielu.

    * To litewskie nazwisko?

    - Tak, moja rodzina wywodzi się z Litwy.

    * Urodziłaś się tam?

    - Przyszłam na świat w Hamburgu. Mieszkałam w Niemczech przez pięć lat. Potem z rodzicami przenieśliśmy się do Szczytna, skąd pochodzi mój tata, i Ostrołęki. Od kilkunastu lat mamy dom w Warszawie.

    * A może chciałabyś zasmakować aktorstwa w Niemczech?

    - Na razie jestem tutaj, ale myślę o tym. Nie boję się wyzwań. Gdybym dostała teraz propozycję wyjazdu w nieznane, pewnie bym na nią przystała. Jest mi dobrze w Warszawie, bo mam tutaj rodzinę i znajomych, ale nie trzymam się kurczowo tego miasta.

    * Podobno interesujesz się piłką nożną! To prawda?

    - Nie oglądam meczów w telewizji, bo nie jest to zbyt ciekawe. Lubię za to grać! Gdy mam okazję, wybiegam na boisko. Czasami kopię też piłkę z moim dziewięcioletnim bratem Maksymilianem.

    * Futbol to dość nietypowa pasja dla pięknej kobiety. Skąd takie zamiłowanie?

    - Zrodziło się w liceum. Nie grzali w budynku szkoły i miałam dwie możliwości: albo palić papierosy, których nie znoszę, albo podbijać z kolegami zośkę. Wybrałam to drugie. Dzięki tej grze zainteresowałam się piłką nożną. Wiąże się z tym także inna zabawna historia. Kiedyś poszłam odebrać mojego brata z przedszkola. Byłam ubrana w sukienkę i miałam buty na obcasie. Maksymilian przybiegł do mnie ze swoimi kompanami i mówi: "Chłopaki, to jest moja siostra, która gra w zośkę. Chcecie zobaczyć?". Zamurowało mnie. Szybko oceniłam sytuację, pomyślałam, że nie mogę zrobić bratu wstydu przed kolegami i zaczęłam ją podbijać. Musiało to wyglądać zabawnie (śmiech).

    * Maksymilian ogląda cię w "M jak miłość"?

    - Tak, ale jest trochę zdezorientowany. Zerka na siostrę, którą widzi na co dzień, a potem na ekran. Niby ta dziewczyna z kucykiem jest podobna do Laury, ale czy to ona? (śmiech). Na razie się dziwi, ale dużo rozmawiamy, więc pewnie niedługo wszystko zrozumie. Uwielbiam go. Zaryzykuję stwierdzenie, że to najważniejszy facet w moim życiu!

    * A jak do drogi zawodowej, którą wybrałaś, nastawieni są twoi rodzice?

    - Oceniają to, co robię, ale są raczej przychylni. Zawsze dawali mi wolną rękę. Doradzali, ale nie ingerowali w moje wybory. Mamy partnerski układ.

    Komentarze (6)

    Wszystkie komentarze (6) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo