Święto strażaków w Mielcu

    Święto strażaków w Mielcu

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Ustawieni w szeregu strażacy tworzyli malowniczy widok.

    Ustawieni w szeregu strażacy tworzyli malowniczy widok. ©A. Dziekan

    W Mielcu święto strażaków, którzy bronią region przed pożarami od czternastu dziesięcioleci.
    Ustawieni w szeregu strażacy tworzyli malowniczy widok.

    Ustawieni w szeregu strażacy tworzyli malowniczy widok. ©A. Dziekan

    Niezwykły widok oglądali mielczanie w ostatnie sobotnie popołudnie. W centrum miasta, przy Alei Niepodległości zamkniętej wtedy dla ruchu, stanęło prawie 400 strażaków ze sztandarami. Druhowie świętowali 140-lecie ochrony przeciwpożarowej w powiecie mieleckim.

    Do Mielca przyjechali strażacy z niemal wszystkich wiosek powiatu, w których działają ochotnicze straże pożarne. W galowych mundurach i ze swoimi sztandarami najpierw modlili się w kościele Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
    Po mszy w defiladzie przemaszerowali do Alei Niepodległości. Ustawiali się trójkami wzdłuż ulicy. Zaczęła się strażacka uroczystość. Jej punktem kulminacyjnym było przekazanie zarządowi powiatowemu Związków Ochotniczych Straży Pożarnych powiatu mieleckiego nowego sztandaru upamiętniającego jubileusz 140-lecia. Ufundowali go sami strażacy. Każdy z czterech tysięcy strażaków ochotników z regionu mieleckiego przekazał na jego rzecz symboliczną złotówkę.

    Przekazali sztandar i uhonorowali medalami

    Sztandar odebrał prezes zarządu powiatowego straży Franciszek Augustyn. Zaraz przekazał go pocztowi sztandarowemu, który przedefilował z nim przed setkami zebranych strażaków.

    Strażacy postanowili też w trakcie świętowania jubileuszu odznaczyć osoby najbardziej zasłużone dla pożarnictwa. Złote znaki Związku Ochotniczych Straży Pożarnych otrzymali Krystyna Skowrońska, Włodzimierz Jurasz i Jan Brożyna, a medalami honorowymi imienia Bolesława Chomicza zostali wyróżnieni Henryka Cygan, Aleksander Rusek i Władysław Rzegocki.

    Ochotników nie zabraknie

    - Bycie w straży to bezinteresowna służba, bo strażak nie dostaje żadnego wynagrodzenia za niesioną pomoc - komentowali strażacy, którzy chętnie wdawali się w rozmowę, mimo trwającej uroczystości. Przekonywali, że to formacja, która ciągle żyje i się rozwija. - W mojej wiosce mamy 25 czynnych strażaków. I raczej nie brakuje nam chętnych, tym bardziej teraz, kiedy dostaliśmy wreszcie wóz strażacki - opowiadał komendant Ochotniczej Straży Pożarnej w podmieleckim Rydzowie Kazimierz Kruk.

    Jest strażakiem od 15 lat, czyli od chwili, kiedy przeniósł się z Mielca do Rydzowa. Na komendanta został wybrany trzy lata temu. - Nasza największa akcja? Dwa lata temu gasiliśmy zarośla niedaleko lasu. U nas strażacy są szczególnie potrzebni, bo teren jest niesamowicie zagrożony pożarami. Wokół są lasy. Ale teraz, gdy mamy wóz strażacki, będziemy jeszcze skuteczniej działać.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo