Chcą zmienić szkolnictwo zawodowe

    Chcą zmienić szkolnictwo zawodowe

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Rzemieślnicy chcą zmienić szkolnictwo zawodowe w Mielcu, ale skarżą się, że nikt nie chce im w tym pomóc.
    Władysław Mazur, starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Mielcu: - W 120 zakładach, których właściciele należą do naszego cechu, kształci się obecnie 512 młodych

    Władysław Mazur, starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Mielcu: - W 120 zakładach, których właściciele należą do naszego cechu, kształci się obecnie 512 młodych ludzi.

    "Zawodówki" w Mielcu nie kształcą w takich profesjach, jakie przydałyby się właścicielom warsztatów. Dlatego drobni przedsiębiorcy postanowili założyć własną szkołę. Mają jednak kłopot.

    Mieleccy rzemieślnicy narzekają na miejscowe kształcenie zawodowe. Szkoły uczą przyszłych fachowców, ale w branżach potrzebnych wielkim firmom w Specjalnej Strefie Ekonomicznej. A właściciele małych warsztatów zostają bez młodych pracowników, którzy mogliby u nich zdobywać doświadczenie.

    - Na przykład ostatnio brakuje piekarzy. Zwracaliśmy się do szkół o powołanie klasy piekarzy. Ale usłyszeliśmy, że dla dziesięciu uczniów w tym zawodzie nie będą tworzyć oddziału.
    Nie opłaca się. Zasugerowaliśmy więc klasę wielozawodową dla przyszłych piekarzy, ciastkarzy i cukierników? Też nie znaleźliśmy wsparcia - mówi Władysław Mazur, starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Mielcu.

    Wyhamowali ze szkołą

    Rzemieślnicy nie znaleźli zrozumienia również w kwestii zmiany podejścia do edukacji przyszłych pracowników w zawodach robotniczych. - Nie możemy się dogadać ze szkołami co do liczby godzin zajęć praktycznych i teoretycznych. Przecież taki człowiek nie musi kończyć Sorbony, żeby wykonywać swój fach. Wystarczy, że przez dwa dni będzie się uczył teorii, a trzy dni spędzi na zajęciach praktycznych - dopowiada Władysław Mazur.

    Dlatego Cech Rzemiosł Różnych chce powołać własną placówkę. Ma już pozytywną uchwałę w tej sprawie Powiatowej Rady Zatrudnienie, gotowy statut szkoły i wie, w jakich branżach szkoła kształciłaby uczniów. - Ale wyhamowaliśmy nasze działania i nie ma szans, żeby szkoła ruszyła od nowego roku szkolnego - zaznacza Władysław Mazur.

    Rzemieślnicy utknęli w miejscu, bo borykają się z dwoma podstawowymi problemami: siedzibą szkoły i pozyskaniem nauczycieli do wykładania przedmiotów teoretycznych (praktyczna nauka zawodu odbywałby się w warsztatach rzemieślników). Nowa szkołę można by umieścić w którejś z istniejących szkół zawodowych i zatrudnić pracujących już tam nauczycieli. Ale mieleckie szkoły nie kwapią się do współpracy z rzemieślnikami. Władysław Mazur wskazuje, że przydałoby się wsparcie samorządu powiatowego, który przecież zajmuje się szkolnictwem zawodowym. Na razie jednak chęci do pomocy ze strony starostwa nie widać.

    Inicjatywa należy do organu założycielskiego

    Rzecznik starosty Bogdan Miga mówi, że w przypadku takiej szkoły organem założycielskim będzie Cech Rzemiosł Różnych, a więc to ta organizacja powinna zadbać o wszystkie procedury związane z jej powołaniem. Sami rzemieślnicy muszą dogadać się ze szkołą, w której ich placówka znalazłaby siedzibę, zająć się kontraktacją nauczycieli (ustalić, jacy pedagodzy będą u nich uczyć), zwrócić się do kuratorium o zgodę na nową szkołę po wypełnieniu formalnych wymagań. I dopiero na końcu zawiadomić starostwo, że taka szkoła zaczyna działać.

    - Powiat angażuje się w ten proces na końcowym etapie, kiedy wszystkie formalności są załatwione. Nie może przymusić którejś ze szkół, żeby zaczęła współpracować z rzemieślnikami - podkreśla Bogdan Miga.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo