Mieszkańcy Grębowa mają dość!

    Mieszkańcy Grębowa mają dość!

    Wioletta Wojtkowiak

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Zuzanna Paduch, wójt gminy: - Zrobiliśmy wszystko, żeby tiry ominęły wieś. Żeby to wymusić, możemy tylko zablokować drogę.

    Zuzanna Paduch, wójt gminy: - Zrobiliśmy wszystko, żeby tiry ominęły wieś. Żeby to wymusić, możemy tylko zablokować drogę.

    Wójt Grębowa chce zaskarżyć uchwałę Sejmiku Województwa Podkarpackiego: - Narusza interesy i prawa mieszkańców.
    Zuzanna Paduch, wójt gminy: - Zrobiliśmy wszystko, żeby tiry ominęły wieś. Żeby to wymusić, możemy tylko zablokować drogę.

    Zuzanna Paduch, wójt gminy: - Zrobiliśmy wszystko, żeby tiry ominęły wieś. Żeby to wymusić, możemy tylko zablokować drogę.

    Zrobić blokadę przed kościołem, drogi na Pysznicę też! Bo tam mieszka marszałek Cholewiński - słychać w Grębowie. Bo nikt rozsądny nie odsuwałby w czasie inwestycji, w którą włożono tyle wysiłku i publicznych pieniędzy.

    Nie tylko dom Zofii Benbenek pęka od drgań. To przez te przeklęte tiry, co jeżdżą przez środek wsi, mały ryneczek i wpadają w ostry zakręt przed kościołem. Co rok ktoś tu ginie w wypadku, a słupki barierek na chodniku są zawsze powyginane. Mieszkańcy drżą nie tylko o siebie i dzieci, ale też o słabe ściany świątyni. Jeśli droga wojewódzka nie pobiegnie inaczej, w końcu zabytek się zawali.

    Aniela Dec chce wierzyć, że radni sejmiku, odwlekając budowę obwodnicy, skrzywdzili ludzi nieświadomie. Nie wiedzieli pewnie, że mieszkanie przy takiej drodze to dramat. Nie ma chodnika ani pobocza. Za to huk, wycie karetek, płacz rannych dzieci. - Bo gdyby widzieli na własne oczy, przekonaliby się, że obwodnica to nie kaprys. To sprawa naszego życia - naciskają mieszkańcy.

    JUŻ MIAŁ BYĆ PRZETARG

    Obwodnica, która miała wyprowadzić szybki ruch z Grębowa daleko za opłotki, miała być budowana w latach 2007-2009. Tak postanowił samorząd województwa, przyjmując równo przed rokiem Wieloletni Program Inwestycyjny Województwa Podkarpackiego na lata 2007-2015.

    Poprzedziło to procedury projektowania, które trwały siedem lat. Gmina wyłożyła ponad 74 tysiące na dokumentację techniczną. Udało się nakłonić gospodarzy do sprzedaży gruntów. Gmina wydała na to ponad pół miliona złotych. Pod koniec grudnia Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich naciskał gminę o akt notarialny - dowód, że pod budowę można zająć ponad osiem hektarów ziemi.

    - Robiliśmy wszystko pod terminy, jak chciał Rzeszów. Żeby było szybciej, nasi urzędnicy roznosili kolejne zawiadomienia o postępowaniu. Od września Zarząd Dróg ma pozwolenie na budowę. Mamy gotowe ogłoszenie o przetargu i wystarczy kliknąć, żeby wszystko się zaczęło - złości się wójt Zuzanna Paduch.

    A JEST OSTRE HAMOWANIE

    Dziś nie może zrozumieć, jaki to oświecony urzędnik tak nagle, bez żadnego uprzedzenia, bez rozmowy z gminą przesuwa termin budowy obwodnicy o kolejne trzy lata i wyrzuca pieniądze w błoto!

    Walczą od 17 lat

    Walczą od 17 lat


    Zabiegi o przełożenie przebiegu drogi gmina rozpoczęła już w 1991 roku, kiedy biegnąca przez wieś szosa miała rangę drogi krajowej i podlegała Dyrekcji Okręgowej Dróg Publicznych w Lublinie. Ówczesny zastępca naczelnego dyrektora Władysław Rawski odpowiedział, że wniosek gminy jest w pełni uzasadniony, ale na tę chwilę niemożliwy. W budżecie nie było pieniędzy, więc temat potraktowano jako przyszłościowy.



    Zagłosowali za tym, zmieniając wcześniejszą uchwałę, radni sejmiku pod koniec kwietnia, stosunkiem głosów 16 do 12. Jednak Bogusław Tofilski, radny ze Stalowej Woli, który był za przyjęciem zmian w planie inwestycyjnym, zapytany o Grębów, jest zażenowany. Wyjaśnia, że o przesunięciu terminu budowy na lata 2011-2013 nie wiedział. - Kwestia Grębowa nie podlegała dyskusji. Oczywiste było dla nas, że budowa ruszy szybko, jak marszałek wielokrotnie obiecywał. Byłem święcie przekonany, że zdania nie zmienił.

    Ale stało się inaczej. Zuzanna Paduch: - Dlaczego, nie wiem. Zarząd Województwa nie przedstawił nam żadnego uzasadnienia!

    - Nam też nie! - bulwersuje się wiceprzewodnicząca sejmiku Lidia Błądek z Niska. Skarży się, że projekt zmienionej uchwały radni dostali pięć minut przed sesją. Nie było czasu, ale ona, w przeciwieństwie do radnego Tofilskiego, uzasadnienie uchwały dokładnie przestudiowała. - O przesunięciu inwestycji w Grębowie nie było słowa. Pytałam o tę sprawę i kilka innych. Nie dostałam odpowiedzi.

    - To błąd odkładać budowę w Grębowie, bo nowa droga jest potrzebna. Każdy nią kiedyś pojedzie, pan marszałek też. A tak dobrze przygotowanych inwestycji, jak ta przez panią wójt, jest naprawdę niewiele - mówi Lidia Błądek.
    Zuzanna Paduch protestuje. Wezwała już sejmik do usunięcia naruszenia prawa. W przeciwnym razie gmina zaskarży uchwałę do sądu administracyjnego. - Uchwała narusza interesy i prawa nie tylko mieszkańców, ale wszystkich użytkowników tej drogi. Mamy prawo do korzystania z bezkolizyjnych i bezpiecznych dróg.
    Kazimierz Skóra, dyrektor miejscowego Zespołu Szkół i szef Rady Powiatu Tarnobrzeskiego, ma ochotę razem z rodzicami i dziećmi zablokować drogę przed kościołem: - Prominenci szybko zrozumieją, że zamiast dawać najwięcej pieniędzy na muzea i filharmonie, trzeba dbać o ludzkie życie. Ludzie chcą dróg, a nie muzeów i propagandy.

    ŻEBY TORFU NIE WYWOZIĆ…

    Radny Bogusław Tofilski, który postanowił jednak dopytać rządzących o losy obwodnicy, od członka zarządu usłyszał wprost, że w tym roku nie ma pieniędzy na budowę, bo potrzebne są na inne cele.

    Potem od marszałka usłyszał to samo, co Zygmunt Cholewiński wyjaśnił nam. - Kosztorys inwestycji opiewa na 70 milionów złotych, a my chcemy zrobić ją taniej. Pojawiła się nowa metoda, która pozwoli zaoszczędzić 20 milionów. Na trudnym geologicznie odcinku obejdzie się wtedy bez wywożenia torfu, będzie można zagęścić podłoże tak, by wytrzymało duże obciążenia.
    I taką decyzję, zmianę technologii - jak twierdzi marszałek - sugerował Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich.

    Adam Maternia, dyrektor do spraw inwestycji w Podkarpackim Zarządzie Dróg, zaprzecza jednak, jakoby z tego powodu chciał przesuwać w czasie budowę drogi. - Wieloletni plan inwestycyjny uchwalają radni. Jak widać tak zagłosowali, że na budowę nie dostaliśmy pieniędzy.
    Zygmunt Cholewiński deklaruje nam, że budowa drogi ruszy w przyszłym roku.

    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo