Szpitalna burza na sesji

    Szpitalna burza na sesji

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Leszka Kołacza, dyrektora szpitala, słowa radnego wyraźnie wyprowadziły z równowagi. Zarzucił mu populizm.

    Leszka Kołacza, dyrektora szpitala, słowa radnego wyraźnie wyprowadziły z równowagi. Zarzucił mu populizm. ©A. Dziekan

    Zarzuty radnego wobec lekarzy mieleckiej placówki. Radny zarzucił dyrektorowi, że szpital nie dba o dobro pacjentów. Ale sprawozdanie przyjęli.
    Leszka Kołacza, dyrektora szpitala, słowa radnego wyraźnie wyprowadziły z równowagi. Zarzucił mu populizm.

    Leszka Kołacza, dyrektora szpitala, słowa radnego wyraźnie wyprowadziły z równowagi. Zarzucił mu populizm. ©A. Dziekan

    Radny zarzucił dyrektorowi, że szpital nie dba o dobro pacjentów. A dyrektor posądził samorządowca o populistyczne zapędy. Na ostatniej sesji, kiedy Rada Powiatowa w Mielcu miała przyjąć sprawozdanie z działalności szpitala za zeszły rok, dyskutanci zaczęli obrzucać się ostrymi oskarżeniami.

    Radni powiatowi dostali na ostatniej sesji sprawozdanie z działalności szpitala powiatowego za zeszły roku.
    Dyrektor Leszek Kołacz wymieniał osiągnięcia: sprowadzenie do szpitala rezonansu magnetycznego, otwarcie oddziału hemodynamiki, oddziału neurochirurgicznego. Chwalił się też wzrostem liczby pacjentów i wzrostem liczby wykonanych operacji. Szpital rzeczywiście świetnie sobie radzi, za co jest doceniany w kraju. W zeszłorocznym rankingu szpitali (od lat sporządza go "Rzeczpospolita") zajął 22 miejsce w Polsce i pierwsze na Podkarpaciu.

    Doświadczenia radnego

    - Lekarze wcale nie dbają o dobro pacjentów. W sprawozdaniu jest napisane, że od momentu przyjęcia chory jest otoczony profesjonalną opieką. Nie zgadzam się z tym - zaczął jednak ostro radny Zdzisław Tyniec.

    I mówił, że wie to z własnego doświadczenia: - Źle się czułem i przyjechałem na oddział ratunkowy szpitala. Najpierw lekarz poradził mi, żebym zgłosił się do lekarza rodzinnego. Ale była godzina 21. Jak miałem iść?!

    Relacjonował, że chociaż jest po zawale, ma nadciśnienie, doktor nie za bardzo interesował się jego stanem. Był opryskliwy. Po kilku godzinach radny wrócił do domu. - To nie tylko moja opinia. Wielu moich znajomych twierdzi, że na tym oddziale można się wykończyć - dorzucał zdenerwowany.

    Popierał go radny Marek Kamiński: - Miałem sygnały od kilkudziesięciu ludzi o złym podejściu lekarzy w placówkach publicznych, także w szpitalu.

    Dyrektor zarzuca radnemu

    Dyrektor szpitala Leszek Kołacz wyraźnie nie mógł powstrzymać emocji. - Jestem zbulwersowany wypowiedzią radnego - grzmiał. - Dlaczego nie przyszedł pan do mnie, nie dał szansy odpowiedzi, tylko opowiada populistycznie na sesji. A dzień przyjęć dyrektora to wtorek od godziny 11 do 12.

    Zarzucił radnemu, że nie dostrzega wielkiego wysiłku, dzięki któremu ten szpital się rozwija, ma nowoczesne oddziały i aparaturę.

    Gorąca atmosferę próbował studzić starosta Andrzej Chrabąszcz: - Nie ma co się obrażać. Takie głosy to sygnały, że jednak w szpitalu są lekarze, którzy swoją postawą działają na jego niekorzyść. Takich lekarzy trzeba się pozbywać.
    Mimo ostrej wymiany zdań radni w głosowaniu przyjęli sprawozdanie z działalności szpitala za 2007 rok.

    Komentarze (4)

    Wszystkie komentarze (4) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo