Karolak: Pojadę motocyklem śladem Krzyżowców

    Karolak: Pojadę motocyklem śladem Krzyżowców

    Piotr Kutkowski

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Tomasz Karolak popularność zdobył w serialu "Kryminalni". Gra też w serialu "39 i pół".
    Tomasz Karolak z partnerką życiową Violą Kołakowską.

    Tomasz Karolak z partnerką życiową Violą Kołakowską. ©ZOOM

    * Wykonywał pan w swoim życiu wiele zawodów. Potrafi pan wymienić je wszystkie?

    - Byłem murarzem, ochroniarzem, pracowałem w tartaku, w kręgielni, ubezpieczałem ludzi na wsiach, byłem ankieterem. Nie byłem na szczęście akwizytorem. To oczywiście nie wszystkie zawody, ale te, które pierwsze przyszły mi do głowy.

    * Gdyby nie aktorstwo, to w jakim zawodzie by pan na stale pracował?

    - Wcześniej studiowałem resocjalizację, myślałem o pracy policjanta, a konkretnie o tym, by zostać negocjatorem. To była wówczas nowość w polskiej policji. Ale negocjator to przecież też w pewnym sensie aktor, jakieś więc inklinacje w tym kierunku miałem. Mój tata był oficerem wojska, mama też pracowała w wojsku, istniały więc we mnie zamiłowanie i słabość do służb mundurowych.

    * No i został pan w końcu policjantem w serialu "Kryminalni"…

    - Każdy film jest tylko filmem i albo pokazuje rzeczywistość, albo jej nie pokazuje. W tym serialu chodziło przede wszystkim o zaprezentowanie pracy policji. O to, by w ogóle ona zafunkcjonowała w szerszym odbiorze. Po serialu "07 zgłoś się" "Kryminalni" byli drugim serialem na ten temat w Polsce. Dopiero później pojawiły się następne, które są również znakomitymi serialami.

    * Zdarzało się, że ktoś w trakcie emisji serialu zaczepiał pana na ulicy i prosił o interwencję?

    - Akurat pracowałem wtedy na planie w Warszawie, miałem na sobie mundur, kiedy jakiś pijany facet, pewnie po domowej awanturze, stanął przede mną pięć metrów i zaczął bełkotać: "już daję dokumenty". Spisałem gościa, żeby go nie rozczarowywać, a on poszedł sobie dalej.

    * Jadąc samochodem ma pan czasami ochotę, by mieć ze sobą policyjny lizak i uprawnienia do karania piratów?

    - Oczywiście, że tak. Sam nieraz spieszę się, popełniam lekkie wykroczenia, to jest normalne. Ale widząc kogoś, kto swoją jazdą naraża życie innych na niebezpieczeństwo, zdarza mi się zawiadamiać telefonicznie patrol policji. Jak ktoś przegina - jestem bezlitosny!

    * Jest pan ponoć miłośnikiem motoryzacji i aut. Ile samochodów pan posiada?

    - Mam sześć aut.

    * To kolekcja do podziwiania czy też wszystkimi pan jeździ?

    - Jedno jest do remontu, inne nadają się do jazdy. Na co dzień jeżdżę audi A6 i mazdą CX 7. To się jakoś samo tak uzbierało. Kupuję samochody, remontuję je, a potem żal serce mi ściska, gdy mam je sprzedawać. No i nie sprzedaję, myśląc - "jakoś to będzie".

    * W tej kolekcji są stare auta?

    - Dwa. Jedno to maseratti, a drugie alfa romeo. Oba z lat 90. XX-wieku.

    * Lubi pan jazdę terenową, startował pan w off roadach?

    - Taki bakcyl już się we mnie pojawił, podobnie jak i pojawiła się myśl, by kupić małe terenowe auto i wypróbować je w różnych, trudnych warunkach. Podobno u każdego mężczyzny wraz z wiekiem pojawiają się takie myśli.

    * A ja słyszałem, że wtedy mężczyźni zaczynają marzyć o motocyklu.

    - To też. Za rok będę posiadaczem motocykla.

    * Wybrał pan już model?

    - Tak, BMW, ale nie ścigacz, a turystyczny. Chcę nim pojechać śladem pierwszej krucjaty krzyżowców, z Europy do Jerozolimy.

    * Daleka droga i wydaje się, że dosyć trudna.

    - Nawet bardzo trudna.

    *Jaki motyw - religijny?

    - Nie, natomiast taki zamysł wynika z tego, że jestem fanatykiem rycerstwa.


    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo