Ile mamy eurosierot?

    Ile mamy eurosierot?

    Ewa Bożek

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    W stalowowolskim domu dziecka pewnie są i „eurosieroty”.Ale oficjalnych statystyk nikt nie prowadzi.

    W stalowowolskim domu dziecka pewnie są i „eurosieroty”. Ale oficjalnych statystyk nikt nie prowadzi. ©E. Bożek

    Nikt nie jest w stanie powiedzieć ile mamy na Podkarpaciu eurosierot bo nie prowadzi się tego typu statystyk.
    W stalowowolskim domu dziecka pewnie są i „eurosieroty”.Ale oficjalnych statystyk nikt nie prowadzi.

    W stalowowolskim domu dziecka pewnie są i „eurosieroty”. Ale oficjalnych statystyk nikt nie prowadzi. ©E. Bożek

    Prawie 1300 dzieci w całej Polsce, których rodzice pracują za granicą trafiło do rodzin zastępczych lub domów dziecka. Powód? Prawdopodobnie brak zainteresowania dziećmi, które pozostawili oni w kraju. To potencjalne eurosieroty.

    Ale to tylko szacunkowe dane, które mogą zupełnie nie oddawać rzeczywistości.
    Nikt do tej pory nie policzył ile tak naprawdę mamy eurosierot. Teraz do zmierzenia się z tym problemem przygotowuje się Ministerstwo Edukacji Narodowej.
    Policzeniem dzieci bez rodziców obarcza kuratoria oświaty, ale jak mówi Jacek Wojtas, podkarpacki kurator oświaty, jakiekolwiek badania nie są w stanie oddać rzeczywistej skali tego zjawiska. My postanowiliśmy spróbować policzyć liczbę eurosierot w powiecie stalowowolskim.

    POJECHALI I ZAPOMNIELI

    Do końca wakacji na pewno nie uzyskamy informacji o eurosierotach od szkół.
    - Po pierwsze nie ma uczniów. To oni byliby źródłem wiedzy na ten temat - wyjaśnia Jacek Wojtas, podkarpacki kurator oświaty.

    Także większość dyrektorów szkół w powiecie stalowowolskim przebywa właśnie na urlopach, ale oni także nie są w stanie bez konsultacji z nauczycielami chociażby w przybliżeniu określić liczby eurosierot w ich placówkach.

    SZUKAMY RODZIN ZASTĘPCZYCH

    Tomasz Brymora, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Stalowej Woli mówi, że nie można jednoznacznie określić, czy w ogóle mamy w powiecie "eurosieroty".

    - W postanowieniach sądu o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej, czy domu dziecka nie ma informacji wprost, że powodem jest wyjazd rodziców za granicę i brak zainteresowania dzieckiem - wyjaśnia dyrektor Brymora.

    - Gdyby jednak przeanalizować każdy przypadek indywidualnie to na pewno w tej grupie znajdą się takie przypadki - wyjaśnia. - Dotyczy to na przykład informacji, że dzieci pochodzą z niepatologicznych rodzin, a rodzice nagle je opuszczają. Wówczas możemy się domyślać, że brak zainteresowania dziećmi przez rodziców przebywających za granicą to rzeczywisty powód ich umieszczenia w rodzinie zastępczej - dodaje.

    Dyrektor przypomina sobie tego typu przypadek, który dla jednego dziecka zakończył się szczęśliwie.

    - W domu dziecka w Stalowej Woli pojawiła się matka z maleńkim dzieckiem, która poprosiła, żeby do czasu, aż ona stanie na nogi zająć się maleństwem. Sąd zezwolił na umieszczenie malucha w ośrodku. Kobieta dotrzymała słowa. Wróciła po dziecko, które teraz jest już razem z nią - wspomina dyrektor Brymora.

    EUROSIEROTY POD OPIEKĄ KREWNYCH?

    W ubiegłym roku w rodzinach zastępczych przebywało 141 dzieci z całego powiatu. W 2008 roku ich liczba wzrosła o kolejne 4. Ponad połowa z nich ma od 14 do 18 lat.
    - Zdecydowana większość znajduje się pod opieką kogoś z rodziny. Najczęściej są to dziadkowie, czy wujostwo - mówi Brymora.

    Co ciekawe tylko pięcioro z wszystkich dzieci to sieroty. Pozostali mają oboje lub jedno z rodziców. To w tej grupie znajdują się potencjalne eurosieroty, ale na pytanie, które? - też nikt nie jest w stanie odpowiedzieć.

    BEZ NOWYCH PRAWNYCH OPIEKUNÓW

    Do potencjalnej grupy "eurosierot" trzeba doliczyć dzieci, które nie maja sądownie przyznanych nowych opiekunów, a jednak również wychowują się bez rodziców. Nimi także zajmują się krewni, ale bez jakichkolwiek prawnych możliwości w stosunku do dzieci.

    - Przychodzą do nas babcie, czy ciotki, które proszą o pomoc finansową dla dzieci pozostawionych pod ich opieką. Jak mówią rodzice nie wysyłają z zagranicy pieniędzy na ich utrzymanie, a oni nie są w stanie poradzić sobie fiansowo - przyznaje Maria Brzezińska, wicedyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Stalowej Woli.

    Ale to nie jedyne sygnały dotyczące istnienia eurosierot.
    - Otrzymujemy także informacje od sąsiadów, którzy mówią wprost, że dzieci chodzą głodne i nieubrane, a rodzice są za granicą. Podobne sygnały dostajemy od pedagogów szkolnych, czy wychowawców - wyjaśnia Brzezińska. - Wtedy załatwiamy dla dzieci bloczki na obiady na stołówce szkolnej, finansujemy kupno ubrań, czy pomocy szkolnych - dodaje.

    NIE MA STATYSTYK

    Ani MOPS, ani PCPR nie prowadzą statystyk, które pozwoliłyby na oszacowanie liczby "eurosierot" w powiecie stalowowolskim.
    Oba ośrodki wątpią, żeby było to zjawisko, które dałoby się podperzeć konkretnymi liczbami.

    Podobne wątpliwości ma kurator Wojtas.
    - Być może szkoła to najlepsze miejsce do policzenia eurosierot, ale liczenie może się opierać wyłącznie na dobrowolnych informacjach. Nie wydaje mi się, żeby każdy chciał powiedzieć prawdę w tak drażliwej i delikatnej materii - mówi na koniec.
    Czy uda się to ministerstwu? Na wyniki trzeba poczekać, bo jak wynika z naszych informacji o przedłużenie terminu na policzenie eurosierot poprosił nie tylko nasz kurator.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo