Co łączy Cezarego Żaka z Woody Allenem?

    Co łączy Cezarego Żaka z Woody Allenem?

    Kuba Zajkowski

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Cezary Żak jako wójt na planie serialu "Ranczo".

    Cezary Żak jako wójt na planie serialu "Ranczo". ©Oko Cyklopa

    Wójt wpadnie w sidła kampanii wyborczej i gorącego romansu, a ksiądz, nie z własnej woli, przejdzie na surową dietę.
    Cezary Żak jako wójt na planie serialu "Ranczo".

    Cezary Żak jako wójt na planie serialu "Ranczo". ©Oko Cyklopa

    Te i inne perypetie bohaterów serialu sprawią, że Cezary Żak będzie miał na planie czwartej, ostatniej serii "Rancza", ręce pełne roboty.

    * Kogo pan woli: wójta czy księdza?

    - Nie myślę takimi kategoriami. Gdyby pan mnie zapytał, kogo bardziej lubię oglądać, odpowiedziałbym, że zdecydowanie wójta, w przeciwieństwie do większości widzów i moich córek, które - nie wiem, z jakich przyczyn - preferują jego brata. Natomiast ksiądz jest bez wątpienia trudniejszy do grania.

    * Dlaczego?

    - Nie chodzę na co dzień w sutannie, nie jestem księdzem i nie myślę jak duchowny…

    * Nie jest pan także wójtem.

    - Tak, ale ta postać jest wyobrażeniem z dzieciństwa mojego wuja, który był sołtysem we wsi. Dlatego jest mi bliższa.

    * Granie wójta też nie należy do łatwych zadań. To postać, która jest zarazem tragiczna i śmieszna.

    - Bardzo się cieszę, że nie ma tylko rysu komediowego. Zawsze staram się w tego typu postaciach znajdować elementy dramatyczne. Ksiądz jest zupełnie inny i dobrze, bo od początku chciałem, żeby się różnił od wójta. Myślałem w interesie widza, ale i swoim, bo dzięki temu mam więcej do grania.

    * Ile kieszonek jest w sutannie?

    - Dwie i mankiety, w których można schować chusteczki. Specjalnej kieszeni na portfel nie ma (śmiech). Przynajmniej w mojej sutannie.

    * Czy to wygodny strój?

    - Bardzo, jak sukienka. Mężczyźni, którzy w nich chodzą, a wiem, że tacy są, muszą się czuć komfortowo. Latem, gdy jest gorąco i kręcimy sceny w sutannie, nie zakładam pod spód spodni. Myślałem, że popełniam świętokradztwo, ale zapytałem prawdziwych księży i okazało się, że też tak robią. Z bardzo praktycznych względów.

    * Co wydarzy się w czwartej, ostatniej serii "Rancza"?

    - Wprawdzie nie przeczytałem jeszcze scenariuszy wszystkich odcinków, ale moim zdaniem tym razem ksiądz został napisany nieco mniej ciekawie niż wójt. Tego drugiego czeka przede wszystkim walka o reelekcję w wyborach samorządowych. Wesprze go Czerepach (Artur Barciś), który - naładowany wiedzą z zakresu socjotechnicznych metod dochodzenia do władzy - będzie uczył wójta, jak się zachowywać, wysławiać i trzymać ręce. Oczywiście zrobi to we własnym interesie.

    * Jeśli kontrkandydatem do urzędu wójta nie będzie Czerpach, to kto?

    - Nie wiem, czy warto o tym mówić. Zresztą o wiele bardziej zaskakujące będzie to, kto zostanie nowym zastępcą wójta…

    * Co jeszcze spotka pana bohaterów w nowych odcinkach?

    - Wójt będzie miał romans z jedną z kobiet ze wsi i pozna zięciów, których Klaudia (Marta Chodorowska) przywiezie z nowych studiów. Przeprowadzi nawet z nimi szereg dysput filozoficzno-psychologicznych.

    * Zięciów?!

    - Tak, celowo użyłem liczby mnogiej. Będzie ich trzech albo czterech. Wójt nie pozna ich oczywiście równocześnie. Do tego jeszcze nie doszliśmy (śmiech).
    * Nie powiedział pan, co czeka księdza.

    - Skupi się głównie na tym, by wszystkich pożenić i ochrzcić. Będzie miał także kłopot z Michałową (Marta Lipińska), która - zajęta prowadzeniem domu męża Stacha (Franciszek Pieczka) - zaniedba trochę plebanię. Doprowadzi to do wielu niesnasek, nieporozumień i wymiany gorzkich słów.

    * Pana bohater udzieli także kilku ślubów. Czy przygotowywał się pan specjalnie do tych scen?

    - Uczestniczyłem już w takich uroczystościach, więc to dla mnie nie nowość. Poza tym jestem przecież aktorem. Codziennie wchodzę na scenę i mówię czyjś tekst. To kwestia wyobraźni. Odcinam się od postaci, które gram. Nie mam do nich silnego stosunku emocjonalnego.

    * Zżył się pan za to z Jeruzalem, gdzie powstają zdjęcia do "Rancza"?

    - Na tyle, na ile można się zżyć. Spędzam w tej wsi trzy, cztery miesiące w roku i bez wątpienia ma to na mnie jakiś wpływ. Trzy lata temu o pomoc poprosił mnie ksiądz Andrzej, tamtejszy proboszcz, któremu bardzo zależy, by kościół w Jeruzalu został odbudowany. Wiele razy pokazywał mi pisma odmawiające dofinansowania remontu. Uważam, że w takich okolicznościach żaden normalny człowiek nie odmówiłby wsparcia. Tym bardziej że to akurat świetna okazja do tego, by dużymi nożycami odcinać kupony od popularności. Zdobywamy kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie, ale to i tak jedynie kropla w morzu potrzeb.

    * Wybiera się pan w tym roku na urlop?

    - Już byłem. Na początku maja poleciałem z rodziną na ciepłą wyspę. Teraz skupiam się na "Ranczu". Pracujemy do połowy września, potem zaczynam próby do sztuki "Bóg" Woody Allena, którą w Teatrze Polonia wyreżyseruje Krystyna Janda. Mogę się pochwalić, że Woody Allen nagrał już tekst, który widzowie usłyszą podczas spektaklu.

    * Kiedy ruszą zdjęcia do nowych odcinków "Halo Hans! Czyli nie ze mną te numery!" i "Tajemnicy twierdzy szyfrów"?
    - Praca na planie drugiej transzy "Halo Hans! Czyli nie ze mną te numery!" ma się zacząć w styczniu. Zamierzamy realizować ten sitcom nieco innym systemem niż dotychczas. Nowe odcinki będą krótsze i bardziej dynamiczne. Natomiast zdjęcia do "Tajemnicy twierdzy szyfrów" ruszą prawdopodobnie w marcu. Bardzo liczę na ten serial, bo dużo mi dał, jako aktorowi. Rola Harry’ego Sauera była świetną odskocznią od komedii, z którą kojarzy mnie wielu widzów.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo