Lasy zaroiły się od grzybów

    Lasy zaroiły się od grzybów

    Klaudia Tajs

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Pani Irena i jej mąż zbierają grzyby w lasach w pobliżu Stalowej Woli. Jeśli jakiś okaz wydaje jej się podejrzany, nie wyrywa go ze ściółki.

    Pani Irena i jej mąż zbierają grzyby w lasach w pobliżu Stalowej Woli. Jeśli jakiś okaz wydaje jej się podejrzany, nie wyrywa go ze ściółki. ©K. Tajs

    W razie wątpliwości pracownicy sanepidu mogą stwierdzić, czy grzyb jest jadalny.
    Pani Irena i jej mąż zbierają grzyby w lasach w pobliżu Stalowej Woli. Jeśli jakiś okaz wydaje jej się podejrzany, nie wyrywa go ze ściółki.

    Pani Irena i jej mąż zbierają grzyby w lasach w pobliżu Stalowej Woli. Jeśli jakiś okaz wydaje jej się podejrzany, nie wyrywa go ze ściółki. ©K. Tajs

    Lasy zaroiły się od podgrzybków, kani, prawdziwków i maślaków. Grzybów jest tak dużo, że skrzynkę podgrzybków w sobotę na tarnobrzeskim rynku można było kupić już za 50 złotych. Osoby, które nie czują się na siłach w odróżnianiu okazów jadalnych od trujących, mogą korzystać z pomocy grzyboznawców.

    Dla grzybiarzy nadchodzą dobre czasy. Nocne opady deszczu, po których przychodzą słoneczne dni powodują, że z dnia na dzień w lasach jest coraz więcej grzybów.
    W naszym regionie miejscami obfitującymi w grzyby są lasy w Krawcach w gminie Grębów oraz poligon w Nowej Dębie. Mielczanie najczęściej zapuszczają się do lasów w Biesiadce i Piątkowcu. Mieszkańcy Stalowej Woli grzybów szukają w lasach janowskich lub w okolicy Bojanowa.

    ALE OKAZY

    O tym, że sezon grzybowy w pełni, od kilku dni przekonuje się także pani Irena z Tarnobrzega, której mąż każdą wolną chwilę spędza w lesie. Wczoraj pan Janusz przyniósł dwa wiadra prawdziwków. - Zbierałem dwie godziny, a tyle ich jest. Byłem w lesie za Stalową Wolą w kierunku Bojanowa. Grzybów jest ogrom. Zamarynujemy je - mówi pan Janusz.

    Nie były to pierwsze grzyby znalezione w tym sezonie przez męża pani Ireny. - W niedzielę przywiózł mi całe wiadro maślaków - dodaje żona grzybiarza. - We wtorek też przyniósł mi prawdziwki.

    Ci, którzy nie lubią lub nie potrafią zbierać grzybów, mogą je kupić. Grzybiarzy widać na placach targowych, przed sklepami oraz przy szosie w okolicy lasów. Za niewielki koszyk podgrzybków trzeba zapłacić od 8 do 15 złotych. Tańsze są kozaki. Znacznie droższe są prawdziwki. - To szlachetny grzyb, dlatego koszyk dorodnych kosztuje 40 złotych - usłyszeliśmy wczoraj przed halą targową w Tarnobrzegu.

    PO PORADĘ DO GRZYBOZNAWCÓW

    Jak co roku lekarze apelują do grzybiarzy, aby zbierali tylko te okazy, które są im znane. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości nie wolno jeść podejrzanego grzyba. Z pomocą grzybiarzom przychodzą klasyfikatorzy na placach targowych lub pracownicy Powiatowych Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych w Tarnobrzegu, Stalowej Woli, Nisku i Mielcu, którzy pomogą grzybiarzom zidentyfikować podejrzanie wyglądającego grzyba. - Co prawda nie mamy u siebie grzyboznawcy, ale dwóch pracowników przeszło szkolenie z zakresu rozpoznawania grzybów - mówi Małgorzata Korczyńska, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Tarnobrzegu. - Od lat informujemy mieszkańcy, że mogą u nas korzystać z porady rzeczoznawców, ale przychodzą jednostki. Większość grzybiarzy zawierza swojej wiedzy.

    Znacznie więcej pracy mają klasyfikatorzy grzybów na miejskich targowiskach. Henryka Niecłonia można spotkać na targowisku w Stalowej Woli. - Sam podchodzę do osób sprzedających grzyby i sprawdzam, czy okazy są jadalne - mówi grzyboznawca. - Bardzo często to do mnie przychodzą osoby, mające podejrzenia, co do konkretnego grzyba. Najczęściej są to kobiety.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo