Więcej naszych pieniędzy na poselskie biura

    Więcej naszych pieniędzy na poselskie biura

    Zdzisław Surowaniec

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Stalowowolska posłanka Renata Butryn w swoim biurze poselskim. Wszystko, co się tu znajduje, mogła kupić dzięki pieniądzom z kancelarii Sejmu.

    Stalowowolska posłanka Renata Butryn w swoim biurze poselskim. Wszystko, co się tu znajduje, mogła kupić dzięki pieniądzom z kancelarii Sejmu. ©Z. Surowaniec

    Posłowie prawdopodobnie będą nas więcej kosztować w przyszłym roku. Ale chodzi tylko o pieniądze na prowadzenie biur.
    Stalowowolska posłanka Renata Butryn w swoim biurze poselskim. Wszystko, co się tu znajduje, mogła kupić dzięki pieniądzom z kancelarii Sejmu.

    Stalowowolska posłanka Renata Butryn w swoim biurze poselskim. Wszystko, co się tu znajduje, mogła kupić dzięki pieniądzom z kancelarii Sejmu. ©Z. Surowaniec

    Materiały podobne
    Premier nakazał członkom rządu szukanie na potęgę oszczędności w wydatkach na przyszły rok. Szczęściarzami mogą się poczuć posłowie. Od nowego roku mają im o tysiąc złotych wzrosnąć miesięczne ryczałty na prowadzenie biur poselskich.
    Obecnie miesięczny ryczałt na prowadzenie biura poselskiego wynosi 10150 zł. Miałby wzrosnąć o tysiąc złotych. Budżet Sejmu ma być większy w przyszłym roku o 37 milionów zł i wyniesie 420 milionów zł.

    Trzeba przyznać, że pieniądze, jakie zarabiają posłowie, nie są nieprzyzwoicie wysokie.
    Co miesiąc każdy polityk dostaje 9 892 zł brutto. Przy takich zarobkach (dotyczy to posłów, którzy pobierali pensje przez cały rok) parlamentarzyści wpadają w trzeci próg podatkowy. Gdy weźmie się to pod uwagę, średnia miesięczna pensja netto posła w tym roku wyszła ponad 6 330 zł.

    WYNAGRODZENIA INNYCH

    Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze dieta parlamentarna w wysokości prawie 2473 zł brutto, z czego 2368 zł to kwota wolna od podatku. Trzeba przyznać, że więcej zarabiają prezydenci miast i wójtowie.

    Na prowadzenie biura poselskiego poseł dostaje w tym roku ryczałt w wysokości 10 tys. 150 zł. Pokrywane są z tego wynagrodzenia pracowników zatrudnionych w biurach poselskich, tłumaczenia i maszynopisanie, ekspertyzy i opinie sporządzane bezpośrednio u ekspertów, usługi telekomunikacyjne, wydatki bieżące na czynsz, przejazdy posła samochodami, podróże służbowe pracowników podróżujących na polecenie posła, opłaty za energię elektryczną i cieplną, gaz i wodę oraz prace porządkowe, konserwację i naprawę sprzętu technicznego biura oraz koszty jego eksploatacji, zakup materiałów biurowych, prasy, wydawnictw, środków bezpieczeństwa i higieny pracy, koszty obsługi bankowej.
    GRANICA PRZYZWOITOŚCI

    - Podwyżka o tysiąc złotych na prowadzenie biura poselskiego wcale nie jest wysoka - ocenia była posłanka Joanna Grobel-Proszowska ze Stalowej Woli. - Kwota, jaką dostają na to posłowie jest na granicy przyzwoitości. I przecież nie idzie do kieszeni posła, tylko na wykonywanie przez niego mandatu, a mówiąc wprost na kontakt z wyborcami - przypomina była pani poseł.

    Damian Marczak, dyrektor biura poselskiego poseł Renaty Butryn, uważa, że planowana podwyżka bardzo się przyda. - Bo pieniądze, jakie teraz dostaje poseł na prowadzenie biura, szybko uciekają - tak to określa.

    Przypomina, że poseł Butryn ma cztery biura poselskie - w Stalowej Woli, Dębicy, Tarnobrzegu i w Rzeszowie. W Rzeszowie jest reprezentacyjne wspólne biuro kilku posłów Platformy Obywatelskiej, w Stalowej Woli biuro należy w części do Krystyny Skowrońskiej. - Pieniądze są zaledwie na styk, czasami nie starcza na kupno kawy czy herbaty - zapewnia Damian Marczak.

    NIEUFNA OPOZYCJA

    Stanisław Ożóg, poseł Prawa i Sprawiedliwości, jak przystało na opozycyjnego posła, bardzo nieufnie podchodzi do propozycji budżetu, opracowywanego przez koalicję, a dotyczącego podwyżek na prowadzenie biura poselskiego. - To dopiero propozycja, a ja nawet jej nie widziałem - zastrzega. - Ile w rzeczywistości tych pieniędzy będzie, to się okaże, kiedy projekt budżetu przejdzie przez komisje sejmowe, a proces legislacyjny jest długi - mówi.

    Jednak przyznaje, że ma cztery biura poselskie - w Rzeszowie, Nisku, Dynowie i Sokołowie. - I zgłaszana jest mi potrzeba uruchomienia kolejnego biura, a nawet dwóch - dodaje. Przypomina, że osoby przychodzące do biura chcą nie tylko porozmawiać z posłem, ale oczekują także pomocy prawnej. Posłowie zatrudniają więc na dyżury prawników. A to kosztuje. Zdaniem posłów podwyżka ryczałtów na prowadzenie biur wsiąkłaby szybko jak woda w suchy piasek, bo wyborcy oczekują bliskiego kontaktu z posłem, a to wiąże się z większymi wydatkami.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo