W Woli Mieleckiej opóźnia się budowa mostu

    W Woli Mieleckiej opóźnia się budowa mostu

    Magdalena Małodzińska

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Remont mostku rozpoczął się 1 września. Teraz mieszkańcom pozostaje przechodzenie przez kładkę.

    Remont mostku rozpoczął się 1 września. Teraz mieszkańcom pozostaje przechodzenie przez kładkę. ©M. Małodzińska

    Mieszkańcy załamani fatalnymi objazdami. Starosta uspokaja i ma nadzieję, że w listopadzie most zostanie ukończony.
    Remont mostku rozpoczął się 1 września. Teraz mieszkańcom pozostaje przechodzenie przez kładkę.

    Remont mostku rozpoczął się 1 września. Teraz mieszkańcom pozostaje przechodzenie przez kładkę. ©M. Małodzińska

    Zaczynać remont mostu na początku najbardziej deszczowych miesięcy - niemożliwe? A jednak, wystarczy podjechać do Woli Mieleckiej. Tam, z powodu deszczu, opóźnienia przy pracach wynoszą już trzy tygodnie.

    Remont mostku na rowie Nowa Wiśnia w Woli Mieleckiej rozpoczął się 1 września. Jednak już dziś można mówić o sporych, bo aż trzytygodniowych opóźnieniach. Na placu budowy bowiem przez kilkanaście wrześniowych dni, z powodu deszczowej pogody, nic się nie działo. Teraz, póki aura sprzyja, konieczne jest nadrobienie zaległości. Aż do następnej większej wody...

    Pomysł starostwa, aby z pracą przy moście ruszyć dopiero jesienią, spotkał się z oburzeniem ze strony mieszkańców. - Gdyby pan starosta przyjechał tu raz, to wiedziałby, że takie remonty przeprowadza się w okresie letnim. A jak już, to przygotowuje się jakiś porządny objazd! - skarży się pani Anna, mieszkanka Woli Mieleckiej. A póki co, nie ma ani mostu, ani objazdu.

    Dlaczego więc tak zwlekano? Starostwo odpowiada, że z braku funduszy, a rozpoczęcie remontu we wrześniu było i tak w najwcześniejszym z możliwych terminów.

    ZABRAKŁO PIENIĘDZY

    Jak mówi Józef Herda, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Mielcu, według pierwotnej koncepcji prace przy moście miały ruszyć w okresie wakacyjnym. Szyki pokrzyżowała jednak dziura w budżecie starostwa.

    Remont mostku został sfinansowany z funduszy Ministerstwa Infrastruktury. Jego koszt to 800 tysięcy złotych. Pierwszy przetarg został ogłoszony 24 czerwca. Przystąpiły do niego dwie firmy: Intop Tarnobrzeg i Stalmost ze Stalowej Woli. Okazało się jednak, że za wykonanie prac owe spółki chcą za dużo, najtańsza oferta to 1 milion 200 tysięcy złotych. Zabrakło więc około 400 tysięcy złotych.
    I tak wakacyjny remont, przy pełnym słońcu, już był niemożliwy.

    I ZACZYNALI OD NOWA

    Wszelkie procedury musiały ruszyć ponownie. - Drugi przetarg ogłosiliśmy najwcześniej jak się dało, bo 27 czerwca. Aby sytuacja się nie powtórzyła, zmieniliśmy trochę kryteria. 17 lipca nastąpiło otwarcie ofert, zwyciężyła firma Dromet z Jarosławia, która zaproponowała kwotę nawet niższą niż 800 tysięcy - mówi Wiesław Sołtys z Powiatowego Zarządu Dróg w Mielcu.

    Z początku były jeszcze nadzieje, że zamknięcie mostu nie będzie kolidowało z najbardziej "ruchliwym" okresem - rozpoczęciem roku szkolnego. Gmina proponowała bowiem, aby remont zaczął się 25 sierpnia. Ale się nie udało. - W tej sprawie wysłaliśmy pisma do wielu instytucji: policji, straży pożarnej, pogotowia gazowego, elektrycznego. Takie jednostki muszą być zawsze powiadomione siedem dni przed rozpoczęciem prac. Otrzymaliśmy jednak odpowiedź odmowną - mówi Sołtys.

    OBJAZD JEST, A JAKBY GO NIE BYŁO

    Od 1 września, kiedy prace oficjalnie ruszyły, obok placu budowy wybudowano prowizoryczną kładkę. To nią przechodzą teraz dzieci do szkoły, a dorośli do pracy. Innej drogi nie ma. To znaczy jest - polna, którą starostwo wyznaczyło jako zastępczą. Mieszkańcy jednak uważają to za kiepski żart. - To nie jest żaden objazd. Starostwo robi sobie z nas kpiny - skarżą się mieszkańcy.

    Starosta powiatu mieleckiego Andrzej Chrabąszcz twierdzi, że droga wyznaczona na objazdową wcale nie jest najgorsza, a remont innych odcinków wiązałby się ze zbyt dużymi kwotami. - Nie stać nas na to, aby na te kilka miesięcy wydawać grube pieniądze. Musimy uzbroić się w cierpliwość i ten okres przeczekać - mówi starosta.

    WALCZĄ Z DESZCZEM

    Teraz prace trwają, ale we wrześniu robotników tam prawie nie było. Przez trzy tygodnie, z powodu deszczowej aury, roboty stały, gdyż obsuwała się ziemia. - Aby ją umocnić, zakładaliśmy szalunki. Pojawiły się też wody podskórne - mówi Soboń.
    Z konsekwencjami deszczowej pogody robotnicy walczą do tej pory. Pompy pracują nadal. Teren jest wciąż osuszany.

    Pierwotny termin zakończenia prac wyznaczono na koniec listopada. Już jednak wiadomo, że remont się przeciągnie. - Przed nami najbardziej deszczowe dni. Może być ciężko... - mówi sołtys Soboń. Starosta jest jednak optymistą. - Może się uda. Będziemy robić wszystko, aby prace zostały zakończone nawet przed końcem listopada - deklaruje Chrabąszcz.

    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo