Eleni: Kocham Polskę i Grecję

    Eleni: Kocham Polskę i Grecję

    Kazimierz Cuch

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Eleni Dzokas (Tzokas), z domu Milopoulu, powszechnie znana jako Eleni, urodziła się w 1956 roku w Bielawie koło Wrocławia, jako dziewiąte dziecko w rodzinie

    Eleni Dzokas (Tzokas), z domu Milopoulu, powszechnie znana jako Eleni, urodziła się w 1956 roku w Bielawie koło Wrocławia, jako dziewiąte dziecko w rodzinie greckich imigrantów. Mieszka na stałe w Poznaniu.

    Nic miłości nie pokona. Tymi słowami kieruje się w życiu piosenkarka Eleni.
    Eleni Dzokas (Tzokas), z domu Milopoulu, powszechnie znana jako Eleni, urodziła się w 1956 roku w Bielawie koło Wrocławia, jako dziewiąte dziecko w rodzinie

    Eleni Dzokas (Tzokas), z domu Milopoulu, powszechnie znana jako Eleni, urodziła się w 1956 roku w Bielawie koło Wrocławia, jako dziewiąte dziecko w rodzinie greckich imigrantów. Mieszka na stałe w Poznaniu.

    * Gdzie pani woli występować, w kościele czy na estradzie?

    - To nie ma znaczenia. Koncert w kościele powoduje, że wszyscy jesteśmy bardziej skupieni. Jest to szczególne miejsce, które trzeba uszanować. Koncerty plenerowe sprawiają, że ludzie są bardziej swobodni. Po kilku piosenkach tak się wyluzują, że tańczą, śpiewają.

    * Czy miejsce koncertu jest związane ze zmianą repertuaru?

    - Jest tak, że w kościele nieco zmieniamy repertuar. Nie wszystkie moje piosenki nadają się do śpiewania w kościele. To wcale nie znaczy, że nie śpiewam w kościele swoich piosenek o życiu, o miłości.

    * Czy na estradzie nie powinno być więcej tańca, na przykład greckiego, który bardzo lubią widzowie?

    - Kiedyś w zespole była grupa taneczna. To oni prezentowali tańce greckie, w tym sławną zorbę. Teraz mamy nieco inny program, inny skład, inny repertuar.

    *Bardziej kocha pani Polskę czy Grecję?

    - No nie! Ja nie dzielę tak moich dwóch ojczyzn. Kocham obydwie ojczyzny, traktuję je podobnie. Bardzo dobrze się czuję w Polsce i w Grecji.

    * Czy pani mąż, brat Kostasa Dzokasa, gitarzysty i menażera pani zespołu, jest też muzykiem?

    - Mąż nie gra i nie śpiewa. Ma w Poznaniu własną firmę, studio nagrań i tym się zajmuje.
    * Kto was zaprosił do Australii? Jedziecie tam podobno w najbliższych dniach.

    - Jedziemy tam na zaproszenie polskiego księdza, polskiej parafii w Melbourne oraz australijskiej Polonii. Będziemy tam cały miesiąc. Będziemy się spotykać z Polonią, w różnych miejscowościach. Damy 15 koncertów. Cieszę się na to spotkanie, bo te spotkania są zawsze bardzo miłe.

    * Coraz częściej widać panią na koncertach w kościele, a nie na estradzie, dlaczego?

    - To wynika z tego, że mój repertuar, słowa piosenek odpowiadają też oczekiwaniom Kościoła. Dlatego nagrałam oddzielną płytę z religijnymi pieśniami. Moje credo to "Nic miłości nie pokona".

    * Rozmawiamy podczas koncertu w Chybicach koło Starachowic. Jak trafiliście do wsi trochę na końcu świata?

    - Zostaliśmy zaproszeni przez księdza Janusza Bachurskiego, proboszcza parafii w Chybicach. A my dojeżdżamy wszędzie, gdzie nas chcą, nie odmawiamy takim zaproszeniom. Miesięcznie jest to około 10 koncertów, w całej Polsce.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo