Skarży dyrektora szkoły za śmierć dziecka

    Skarży dyrektora szkoły za śmierć dziecka

    Ewa Bożek

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Kilkoro rodziców występowało w procesie jako oskarżyciele posiłkowi.

    Kilkoro rodziców występowało w procesie jako oskarżyciele posiłkowi.

    Tragedia, jaka wydarzyła się przed czterema laty, podczas powrotu z wycieczki, ciągle bardzo boli. Jeden z rodziców chce walczyć w sądzie do końca.
    Kilkoro rodziców występowało w procesie jako oskarżyciele posiłkowi.

    Kilkoro rodziców występowało w procesie jako oskarżyciele posiłkowi.

    W Stalowej Woli ojciec dziecka tragicznie zmarłego w wypadku drogowym w czasie wycieczki szkolnej w 2004 roku sam skarży dyrektora szkoły, nauczycielki i przewoźnika, który zapewniał transport

    To będzie w Stalowej Woli wyjątkowy proces. Jedno z rodziców trójki dzieci, które w 2004 roku zginęły w wypadku drogowym podczas wycieczki szkolnej, sam skarży byłego dyrektora Gimnazjum w Zaleszanach, który organizował wycieczkę, dwie nauczycielki, które były opiekunkami podczas wyjazdu, oraz właściciela firmy, która zapewniała transport. To bardzo rzadki przypadek w naszym sądownictwie.

    STAWIA PRZED SĄDEM

    Mimo że prokuratura już dwukrotnie umorzyła śledztwo w tej sprawie, on nie daje za wygraną i chce, żeby cała czwórka stanęła przed wymiarem sprawiedliwości. Pierwszą rozprawę zaplanowano na początek listopada tego roku.

    Warto dodać, że jeszcze do niedawna walczyli o to wspólnie wszyscy rodzice tragicznie zmarłych dzieci. Ale po kolejnym prokuratorskim umorzeniu powiedzieli, że nie wierzą w sprawiedliwość i nie mają już więcej siły…
    Wszyscy nadal uważają, że nauczyciele i przewoźnik nie dopełnili swoich obowiązków i narazili dzieci na utratę życia i zdrowia.

    Przybliżmy przebieg wszystkich zdarzeń i walkę rodziców o doprowadzenie nauczycieli i przewoźnika przed wymiar sprawiedliwości.

    NAGRODA ZA DOBRE WYNIKI

    Ta tragedia rozegrała się ponad cztery lata temu. Dyrektor Gimnazjum w Zaleszanach w powiecie stalowowolskim zorganizował dla 15 uczniów, w nagrodę za dobre wyniki w szkole, wycieczkę do Niemiec. Zajął się także transportem i podpisał umowę na wyjazd z przewoźnikiem, którego polecono mu jako solidną firmę. 19 września, w dniu wycieczki, przed samym odjazdem, na miejsce przed szkołę przyjechali policjanci, którzy dopuścili 19-osobowego busa do podróży.
    Wcześniej upewnili się jeszcze, czy kierowca będzie miał zmiennika w trasie.
    - Kierowca potwierdził, że będzie miał zmiennika w Poznaniu. W czasie drogi do Niemiec okazało się, że Artura C. jednak nikt na trasie nie zmienił. Kierowca musiał sobie zapewnić alibi, w razie gdyby służby graniczne pytały o jego czas jazdy. Wtedy powiedział do uczestników wycieczki, że gdyby padło pytanie na ten temat, mają powiedzieć, iż nocowali w hotelu w Szczecinie - czytamy w aktach.

    TRAGEDIA NA TRASIE

    Wycieczka wracała 24 września. To tego dnia doszło do tragedii. Już podczas rozprawy kierowca zapewniał, że tym razem miał go już zastąpić za kierownicą zmiennik. Do zmiany miało dojść w Poznaniu. Niestety, bus nie dojechał już do tego miejsca. Około godziny 21 wieczorem byli już za Gorzowem Wielkopolskim. W miejscowości Deszczno Artur C. na prostym odcinku drogi zjechał na lewy pas i zaczął wyprzedzać jadące przed nim iveco i citroena. Nie zdążył. Zderzył się czołowo z jadącym z przeciwnego kierunku tirem. Na miejscu zginęła dwójka dzieci, a trzecia dziewczynka zmarła w karetce w drodze do szpitala. Wszyscy pozostali pasażerowie byli ranni.

    Na miejscu policjanci stwierdzili, że kierowca busa, wiozący dzieci, przekroczył dozwoloną prędkość o 30 kilometrów na godzinę, jadąca z naprzeciwka ciężarówka w terenie zabudowanym miała na liczniku 70 kilometrów na godzinę.
    Okazało się, że tylne koła w busie nadawały się już do wymiany, a poza tym mercedes nie był przystosowany do przewozu 19 osób - a na tyle był zarejestrowany. Policjanci stwierdzili, że zgodnie z przepisami, nawet 17 pasażerów to zdecydowanie za dużo na tego typu busa.

    KIEROWCA PRZED SĄDEM

    Wśród głównych oskarżonych, winnych tej tragedii, na ławie oskarżonych zasiadł 26-letni Artur C. Został skazany na 6 lat pozbawienia wolności. W tej grupie nie znaleźli się były dyrektor szkoły, nauczycielki, które były opiekunkami na wycieczce, oraz przewoźnik.

    - Prokuratura Rejonowa w Gorzowie Wielkopolskim nie podjęła w ogóle tego wątku sprawy - mówi Dariusz Czech, adwokat reprezentujący ojca, który skarży nauczycieli i przewoźnika.
    Wówczas rodzice trójki zmarłych dzieci, najpierw Józef D., a potem Barbara K. i Stanisław G., wysłali do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu pisma, które przekazano do Prokuratury Rejonowej, a dotyczące zarzutów dla nauczycieli i właściciela firmy przewozowej.

    - Organizator ukrył, że będzie jechał tylko jeden kierowca, wtedy nigdy nie zgodzilibyśmy się na ten wyjazd. Dyrektor świadomie naraził zdrowie i życie dzieci. Nauczycielki nie dopełniły swoich obowiązków - to tylko fragmenty z całej listy zarzutów rodziców.
    Na podstawie tych pism Prokuratura Rejonowa w Stalowej Woli wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków i narażenia uczestników wycieczki na niebezpieczeństwo utraty życia.

    DWUKROTNE UMORZENIE

    - Śledztwo zostało umorzone. Wówczas rodzice zwrócili się do mnie z prośbą o pomoc. Złożyłem do sądu zażalenie na to postanowienie. Sąd przychylił się do zażalenia i prokuratura ponownie zajęła się sprawą. Śledztwo zakończyło się z podobnym skutkiem. Nie dopatrzono się w zachowaniu tych osób znamion przestępstwa - wyjaśnia adwokat.

    Wówczas dwójka rodziców zrezygnowała z dalszej walki. Kancelaria adwokacka sporządziła sama akt oskarżenia przeciwko tym osobom i skierowała go do sądu.
    - Tego typu przestępstwa są ścigane z urzędu, jednak po prokuratorskich umorzeniach i spełnieniu odpowiednich warunków można samemu bezpośrednio złożyć do sądu akt oskarżenia, a mój klient decyduje się na to rozwiązanie - wyjaśnia Dariusz Czech.

    SZEREG UCHYBIEŃ

    Jak mówi adwokat Czech, według jego klienta, wszyscy oskarżeni dopuścili się szeregu uchybień, które zdecydowanie zwiększyły ryzyko tego tragicznego wypadku.
    - Właściciel firmy przewozowej fałszywie powiedział, że będzie drugi zmiennik dla kierowcy, kiedy od samego początku wiedział, że nie będzie drugiej osoby. Dyrektor szkoły zapewniał, że transport jest solidny i że będzie dwóch kierowców, a już w czasie trwania wycieczki nie sprawdził, czy tak rzeczywiście jest. A w końcu nauczycielki powinny zwrócić uwagę kierowcy, że skoro nie ma zmiennika, to musi zrobić w podróży dłuższą przerwę. Powinny były także zadzwonić do dyrektora i poinformować go, że w trasie jest tylko jeden kierowca - mówi adwokat ojca zmarłego dziecka. - Ważny w tym wszystkim jest również sposób jazdy kierowcy.

    Jechał on po wariacku. Każdemu zdarza się przekroczyć prędkość, ale inaczej jedzie się samemu, a inaczej z dziećmi. Tymczasem ten kierowca czasami wręcz się wygłupiał podczas jazdy. Było gwałtowne manewrowanie kierownicą, to w prawo, to w lewo. Jak mówił, w ten sposób robił dzieciom pobudkę. W tym aspekcie sprawy ważne jest to, że nauczycielki wcale na to nie reagowały, chociaż dzieci zwracały im uwagę, że się boją - wyjaśnia Czech.

    Obie kobiety mają zarzut narażenia dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez zaniechanie podjęcia czynności, które pozwoliłyby bezpiecznie wrócić dzieciom do domu.
    Ojciec dziecka, podobnie jak inni rodzice, uważa, że gdyby przewoźnik, dyrektor szkoły i nauczycielki dopełnili do końca swoich obowiązków, zmniejszyłoby się ryzyko tego tragicznego wypadku.

    - Ojciec dziecka nie może przeboleć tego wszystkiego. Uważa, że nie można tego tak po prostu zostawić i przyznać rację, że nic się nie stało. Jest wewnętrznie przekonany, że to się nie może tak zakończyć - mówi na koniec adwokat Dariusz Czech, reprezentujący skarżącego.

    Komentarze (2)

    Wszystkie komentarze (2) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo