Joanna Jeżewska: Zawsze mogę liczyć na rodzinę

    Joanna Jeżewska: Zawsze mogę liczyć na rodzinę

    Kuba Zajkowski

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Joanna Jeżewska ma 43 lata. Ukończyła Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Od skończenia szkoły w Teatrze Współczesnym

    Joanna Jeżewska ma 43 lata. Ukończyła Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Od skończenia szkoły w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Na ekranie zadebiutowała jeszcze w czasie studiów, w filmie Janusza Kijowskiego "Maskarada”. ©Oko Cyklopa

    Joanna Jeżewska występuje w teleturnieju Macieja Orłosia "300% normy", w "Rozmowach w tłoku" Szymona Majewskiego i gra w serialu "Agentki".
    Joanna Jeżewska ma 43 lata. Ukończyła Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Od skończenia szkoły w Teatrze Współczesnym

    Joanna Jeżewska ma 43 lata. Ukończyła Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Od skończenia szkoły w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Na ekranie zadebiutowała jeszcze w czasie studiów, w filmie Janusza Kijowskiego "Maskarada”. ©Oko Cyklopa

    Na potrzeby nowej roli aktorka przefarbowała włosy i zmieniła fryzurę. Jak mówi, z szacunku dla widzów.

    * Czy czujesz się dopieszczona przez show-biznes?

    - Show-biznes nie pieści, co najwyżej pozwala na chwilę się pokazać, nasycić, odnieść spektakularny sukces. Tylko od aktora zależy, jak wykorzysta ten moment. Ile komórek nerwowych mu zostanie, a ile przybędzie zmarszczek i siwych głosów.
    Nie jestem ani przesadnie skromna, ani mi nie odbija. Mam jedynie świadomość, że wszystko, do czego doszłam, zawdzięczam tylko i włącznie pracy. Nie bankietom, sesjom zdjęciowy, układom i konszachtom.

    * Widać to dobra droga, bo realizujesz się w kabarecie, teatrze i na planach filmowych!

    - Wypada się tylko cieszyć (śmiech). Wszystko jest, tylko proporcje są czasem zachwiane, ale to już nie zależy ode mnie. Przez ostatnie pół roku nie robiłam w zasadzie nic. To był jednak dobry czas, bo odpoczęłam i gdy od sierpnia zaczął się kierat zawodowy, przyjęłam go z radością. Nie narzekam w towarzystwie kolegów po fachu, że znowu muszę jechać na plan i wstawać o szóstej rano i nie lubię, gdy ktoś tak robi. Refleksje trzeba zachować dla siebie, bo kto wie, czy za chwilę sytuacja się nie odwróci. A można spaść z nawet bardzo wysokiego konia.

    * Na kogo możesz liczyć, gdy brakuje propozycji, a telefon milcz jak zaklęty?

    - Na rodzinę, przecież od tego się ją ma. Miałam lepsze i gorsze lata, a u nas bez zmian, czyli jest dobrze. Mam kochanego męża, który zna i stara się zrozumieć blaski i cienie mojego zawodu. Oczywiście, różnie bywa. Teoretycznie widziały gały, co brały, tak? Jeśli się żeni z aktorką, trzeba wiedzieć, z czym to się wiąże. Praktyka bywa jednak trudniejsza. Teraz dużo pracuję, a mojej rodzinie ciężko zrozumieć, że nie ma mnie pięć, sześć weekendów z rzędu w domu, w sytuacji, gdy oni są zajęci w tygodniu, a w sobotę i niedzielę możemy być razem.

    * Łatwo wyważyć proporcje między byciem mamą i aktorką?

    - Wygląda to różnie. Nie jest różowo, ale i nie czarno. Trudno podać uniwersalny przepis. Można się starać.

    * W jakim wieku są twoje dzieciaki?

    - Zuza ma 16, a Jędrek 14 lat.

    * Oglądają mamę w telewizji?

    - Gdy były młodsze, nie miały do tego dystansu. Siedziały przed telewizorem z rozdziawionymi ustami. Teraz, jak to młodzież, śmieją się, nabijają i patrzą z przymrużeniem oka. Przecież to trochę wiocha, że mama jest na billboardzie! (śmiech). Mówię do syna: "Spójrz, całkiem nieźle wyglądam, lepiej niż w rzeczywistości". A w odpowiedzi słyszę: "Faktycznie". Tak wyglądają nasze rozmowy (śmiech).

    * Myślisz, że pójdą w twoje ślady i wybiorą aktorstwo?

    - Nie sądzę. Mam normalne dzieci, nie planują odziedziczyć po mamie zawodu (śmiech). Mają wiele zainteresowań, zwłaszcza muzycznych.

    * Niedawno zaczęłaś pracę na planie serialu "Agentki". Jak scharakteryzowałabyś swoją bohaterkę?

    - Ta rola jest dla mnie naprawdę dużą niespodzianką. Na razie moja bohaterka, jako osoba z założenia intrygująca, która bywała w wielkim świecie, pojawi się w serialu i zostanie szefową kuchni w knajpce Joanny Muzyki (Anna Guzik). Mimo że to kobieta z klasą, która dużo widziała w życiu, świetnie odnajdzie się w nowej roli. Praca w charakterze szefowej kuchni będzie jej sprawiać dużo radości.

    * "Agentki" to serial z zabarwieniem kryminalnym. Czy twoja bohaterka będzie brała udział w strzelaninach i pościgach?

    - Zadania detektywistyczne to domena Joasi i Magdy (Agnieszka Sienkiewicz). Moja bohaterka będzie pomocna, ale nie z kryminalnego punktu widzenia. To osoba, która świetnie kalkuluje, daje mądre rady, a poza tym przecież ktoś musi pilnować interesu, kiedy dziewczyny idą na akcję, prawda? Ewa jest najstarszą, najspokojniejszą i najbardziej bogatą w doświadczenia agentką. Można powiedzieć, że jest dla innych trochę wzorem i mamą.
    * To nie będzie postać komediowa!?

    - Z tego, co widzę, niespecjalnie. To dosyć zabawne, bo gram dużo ról komediowych, a w serialu komediowym dostałam inne zadania. Mam nadzieję, że uda mi się sprawić, by widzowie patrzyli na Ewę z uśmiechem, niekoniecznie rechotem.

    * Masz nową fryzurę i kolor włosów. To zmiany wprowadzone na potrzeby twojej bohaterki z "Agentek"?

    - Tak, przefarbowałam włosy na rudo ze względu na Ewę. Myślę, że to dobrze dla widzów, których staram się szanować. Nawet ja nie lubię patrzeć, gdy ta sama osoba, bez żadnej charakteryzacji czy zmian, gra w trzech, czterech serialach. Widzowie, oglądając jednego aktora w różnych produkcjach, muszą się zastanawiać, czy to nie są początki schizofrenii. Dlatego postanowiłam się zmienić. Czekałam na propozycję, żeby znaleźć w sobie inną kobietę. To chyba wynika z zamiłowania do zmian osobowości, które wyniosłam z kabaretu.

    * Czy kobieta, którą znalazłaś na planie "Agentek", jest do ciebie podobna charakterologicznie?

    - W serialu obyczajowym nie może być inaczej. Bez względu na to, czy mówimy o kryminale, czy komedii. Jeśli postać za bardzo odbiega od aktora, przestaje być wiarygodna. Dużo łatwiej szukać osobowości oddalonej od własnej w teatrze. Scena daje dystans. W serialach można od siebie uciec poprzez charakteryzację. Wystarczy zmiana włosów z prostych na kręcone, inny makijaż.

    * Podobasz się sobie w nowym kolorze włosów?

    - W życiu prywatnym ciężko mi się do tych zmian przyzwyczaić i myślę, że kiedyś wrócę do poprzedniego wizerunku. Rude włosy natychmiast zobowiązują do zmiany stylu ubierania i makijażu. Po powrocie od fryzjera od razu zdjęłam z siebie czerwoną bluzkę. Musiałam wyrzucić z szafy także inne kolory, bo przestały pasować. Natomiast bardzo podoba mi się postać, którą udało nam się stworzyć. Rude włosy sprawiają, że kobieta staje się intrygująca.

    * A co z "Samym Życiem"? Będziesz jeszcze grała w tym serialu?

    - Teoretycznie kończymy współpracę. Wcielałam się w Olgę ponad cztery lata, wydaje mi się, że wystarczy. Jeżeli trzeba będzie zamknąć wątek, pewnie wrócę, ale tylko na chwilę.

    * Ale z kabaretu nie zrezygnujesz?

    - Wykluczone! Cały czas występuję w teleturnieju telewizyjnej Jedynki "300% normy", który prowadzi Maciej Orłoś. W każdym odcinku wcielam się w inne postaci. To ciężka, ale bardzo zabawna robota. Tam, jeśli rzeczywiście we mnie drzemią, mogę pokazać moje możliwości komediowe. Poza tym po cichutku dołączyłam do ekipy "Rozmów w tłoku" Szymona Majewskiego. Parodiuję Monikę Olejnik, ale w planach mamy kolejne osoby. Na razie spotykamy się na próbę, zobaczymy, co z tego wyjdzie.

    * Dziękuję za rozmowę.

    Komentarze (1)

    kiti

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo